Halo, Dresden! Czyli dwa słowa o Mistrzostwach Europy w short tracku

Pierwszy dnień Mistrzostw Europy w short tracku był słodko-gorzki. Mimo wszystko trzeba ocenić go pozytywnie. Biało-czerwoni pokazali bowiem, że są w dobrej formie. Przynajmniej do momentu, gdy do gry nie wkroczą sędziowie lub pech…

Nasi reprezentanci do startów na EnergieVerbund Arena w Dreźnie tuż przed igrzyskami olimpijskimi mogą być już przyzwyczajeni. To tutaj odbyły się Mistrzostwa Europy przed igrzyskami w Vancouver i Soczi. Także teraz – na niespełna miesiąc przed startem igrzysk w Pjongczangu – rywalizacja najlepszych łyżwiarzy Europy także przeniosła się właśnie na tę halę.

Za nami dzień kwalifikacyjny. Natalia Maliszewska, Magdalena Warakomska i Bartosz Konopko – a zatem nasza kadra olimpijska – spisali się bardzo dobrze, kwalifikując się do głównej części zawodów na każdym z dystansów. Nieco goryczy dodały jedynie upadki Rafała Anikieja i start sztafet.

Dyskwalifikacja naszych drużyn boli tym mocniej, że obie zakwalifikowałyby się do półfinału. Dodatkowo mężczyźni w składzie: Adam Filipowicz, Bartosz Konopko, Rafał Anikiej, Karol Nieścier pobiliby (i to znacznie!) rekord Polski. To właśnie decyzje arbitrów najciężej było przełknąć na koniec dnia. Bolały na tyle, że zapytałem o nie także reprezentantkę gospodarzy – Annę Seidel. Dodatkowo porozmawiałem chwilę z Alicą Porubską – Słowaczką, która po bardzo słabej pierwszej części sezonu nareszcie zaczyna wracać do niezłej jazdy oraz Sofią Prosvirnovą – Rosjanką, która – mimo iż na igrzyskach nie będzie mogła reprezentować barw narodowych, zamierza dać z siebie wszystko w Korei. Oto co powiedziały mi poszczególne łyżwiarki:

* * *

Na początek gratulacje. Myślę, że to był dla Ciebie udany dzień.

Anna Seidel: Tak, zdecydowanie. Zakwalifikowałem się do kolejnej fazy zawodów na każdym z dystansów, a także w sztafecie. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

No właśnie, sztafeta. Muszę Cię o nią zapytać, bo biegłyście w eliminacjach razem w Polkami. Nasza drużyna została zdyskwalifikowana. Co tam się stało?

Anna Seidel: Nie widziałam tej sytuacji. Ale sędziowie na pewno widzieli to lepiej, bo mogli oglądać powtórki na ekranach. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że chyba któraś z Waszych dziewczyn miała kontakt z Giną [Jacobs – przyp.red.]. Ale nie wiem dokładnie dlaczego zostały ukarane.

Odchodząc od tej sytuacji – Mistrzostwa Europy w tym roku odbywają się w Dreźnie. Jesteś więc w domu. To duża zaleta?

Anna Seidel: Tak, to duża zaleta. Rzeczywiście czuję się jakbym była w domu – jest tu moja rodzina, moi przyjaciele. Czuję, że wszyscy mi dopingują. Co prawda rośnie też presja, bo chciałabym wypaść bardzo dobrze tu, gdzie wszyscy na mnie patrzą, ale lubię tę presję.

Stawiasz przed sobą jakieś cele na ten weekend?

Anna Seidel: Nie mogę tu powiedzieć konkretnie, że zajmę to lub inne miejsce. Niemniej jestem u siebie i chcę się pokazać z jak najlepszej strony. Być może jeden finał? Myślę, że byłoby to zadowalające. Ale tak naprawdę największym celem są igrzyska olimpijskie, a ten weekend to tylko test tego w jakiej jestem formie na ostatniej prostej.

Igrzyska olimpijskie już za miesiąc, a Ty masz kwalifikację olimpijską na każdym z dystansów. Który jest Twoim ulubionym?

Anna Seidel: Trudno wybrać, ale myślę, że 500 lub 1000 metrów.

Czujesz w tym momencie jakiś stres przed wylotem do Korei?

Anna Seidel: Nie jestem zestresowana. Jestem po prostu szczęśliwa z tego powodu, że się zakwalifikowałam. Czekam na to. Chciałabym po prostu cieszyć się swoją jazdą i dobrze się bawić. Nie myślę zupełnie o presji czy o tym czego ktoś po mnie oczekuje.

Skoro nie ma presji, jakie wyniki będą Cię satysfakcjonowały?

Anna Seidel: Myślę, że TOP10 na jednym z dystansów. To jest mój cel. Zobaczymy jeszcze jak będę się czuła. Nie chcę wytwarzać na sobie większej presji i mówić o TOP5. Miejsce w „dziesiątce” czy każdy lepszy wynik będzie naprawdę dobre. Myślę, że jeśli będę się dobrze czuła, to powalczę nawet o wyższą pozycję. Za cztery lata na pewno będę chciała walczyć o medal, ale póki co nie jestem jeszcze na tak wysokim poziomie.

* * *

Znajdujemy się w Dreźnie, na Mistrzostwach Europy w short tracku. Lubisz to miasto, tę halę?

Sofia Prosvirnova: Szczerze mówiąc niezbyt, bo zawsze mam tutaj pecha – nie wiem dlaczego, ale zawsze gdy tu startuję coś jest nie tak. Zamierzam się przełamać w ten weekend. Póki co zaczęło się dobrze. Zakwalifikowałam się dalej na każdym z dystansów, a także w sztafecie. Mam nadzieję, że tak samo dobrze będzie także jutro i pojutrze.

Dzisiejszy dzień oceniasz jako bardzo dobry?

Sofia Prosvirnova: Nie był zły. Przez większość czasu byłam na prowadzeniu, nie dałam się wyprzedzać. Póki co jest dobrze, ale ściganie zacznie się tak naprawdę jutro.

Możemy spodziewać się, że jutro będziesz medalistką Mistrzostw Europy?

Sofia Prosvirnova: Na pewno zrobię wszystko co w mojej mocy, aby tak się stało.

Nie mogę nie zapytać także o igrzyska olimpijskie, które już za miesiąc. W Korei nie będziesz mogła startować pod flagą Rosji. Jak oceniasz tę decyzję?

Sofia Prosvirnova: Nie mogę komentować nic na ten temat. Jeśli pozwolisz, omińmy ten temat.

Dobrze. Mimo to zadam kolejne pytanie na temat igrzysk. Mam nadzieję, że będziesz mogła na nie odpowiedzieć. Które miejsce w Korei będzie Cię satysfakcjonowało? Masz jakieś cele?

Sofia Prosvirnova: Generalnie nie myślę o konkretnych pozycjach. Chcę po prostu dać z siebie maxa, pokazać co potrafię, zaprezentować się z jak najlepszej strony. Chciałabym wnieść coś swoim starem do tych igrzysk.

* * *

Jak się czujesz po dzisiejszym dniu? Jesteś po trzech dystansach. Zmęczenie?

Alica Porubska: Zmęczenie jest ogromne, ale czuję się lepiej, niż na Pucharach Świata. Zmieniłam swój system treningowy. Trenowałam każdego dnia o siódmej rano i to przyniosło efekty. Forma jest zdecydowanie lepsza, niż w poprzednich startach.

Jak oceniasz dzisiejsze starty? Na 1000 i 1500 metrów bardzo długo utrzymywałaś się z przodu. Takie były założenia?

Alica Porubska: Na 1000 metrów tak. Liczyłam tam na dobry czas. Ostatecznie skończyłam za Niemką [Anną Seidel – przyp. red.], ale awansowałam z trzeciego miejsca. Na 1500 metrów nie tak miało być. Straciłam siły i na koniec już nie walczyłam.

No właśnie, co tam się stało? To była niecodzienna sytuacja – długo byłaś na prowadzeniu, a później nagle zwolniłaś.

Alica Porubska: Zbyt długo utrzymywałam się na prowadzeniu, traciłam siły. Gdy w końcu rywalki mnie minęły, natychmiast odjechały na tyle daleko, że trudno było mi utrzymać się za nimi. Nie miałam sił i musiałam odpuścić.

W następnych dniach zobaczymy Cię tu jeszcze w ćwierćfinale na 1000 metrów. A później? Jakie plany na dalszą część sezonu?

Alica Porubska: Po Mistrzostwach Europy jadę na Danubia Cup do Budapesztu, później jeszcze takie małe zawody we Włoszech no i w marcu mam Mistrzostwa Świata. Czy coś dalej? Zobaczymy.

Konkurs!!!
Pytanie: Ilu reprezentantów bądź reprezentantek Polski stało na podium Mistrzostw Europy w short tracku?
Odpowiedzi prosimy przesyłać na [email protected]

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password