Historia Zimowych Igrzysk Olimpijskich (1/6) – Skandynawskie początki


Malutkie francuskie miasteczko Chamonix było areną pierwszych w historii zimowych igrzysk olimpijskich, jednak korzeni tej imprezy należy szukać znacznie wcześniej w – bez zaskoczeń – Skandynawii.

źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bundesarchiv_Bild_102-00794,_St._Moritz,_Olympische_Ringe.jpg.; licencja: CC-BY-SA 3.0

Był rok 1897, gdy po zakończonych sukcesem Igrzyskach Pierwszej Olimpiady w Atenach jedna z najważniejszych postaci tworzącego się ruchu olimpijskiego, Szwed Victor Gustav Balck złożył baronowi Pierre de Couberteinowi nieformalną propozycję powołania do życia zimowych igrzysk olimpijskich. Twórca nowożytnego olimpizmu odmówił. Nie był przeciwnikiem sportów zimowych na igrzyskach jako takich, ale bał się złamania idei jedności igrzysk, które winny odbywać się według niego w jednym miejscu i o jednym czasie. Dowodem niech będą Letnie Igrzyska Olimpijskie w latach 1908 i 1920. Na tych pierwszych, w Londynie, swój olimpijski debiut zaliczyło łyżwiarstwo figurowe, dwanaście lat później, w Antwerpii, sportowcy rywalizowali również w hokeju na lodzie.

Na ponad ćwierć wieku plany organizacji zimowej wersji igrzysk trzeba więc było puścić w niepamięć. Balck, wierny uczeń de Coubertina, pogodził się z jego decyzją, ale już trzy lata później został jednym z twórców Igrzysk Nordyckich, które po raz pierwszy odbyły się w lutym 1901 roku w Sztokholmie. Wzięły w nich udział reprezentacje Szwecji, Norwegii i Danii. Imprezę ponownie organizowano najpierw co dwa (1903, 1905), a później co cztery lata (1909, 1913, 1917, 1922, 1926). Do rywalizacji włączyli się w tym czasie również sportowcy z Finlandii i Islandii.

Program Igrzysk Nordyckich oprócz sportów takich jak biegi narciarskie, skoki narciarskie, hokej na lodzie, łyżwiarstwo figurowe, łyżwiarstwo szybkie czy narciarstwo alpejskie obejmował również dyscypliny letnie – pływanie i szermierkę oraz nieco bardziej egotyczne – bandy, osiemdziesięciokilometrowe wyścigi konne z Enkoping do Sztokholmu, wyścigi psich zaprzęgów czy nawet… jazda na nartach za reniferami. Pięć z ośmiu edycji igrzysk odbyło się w Sztokholmie. W 1903 gospodarzem była Kristiania, czyli dzisiejsze Oslo, a w 1905 i 1913 z powodu braku śniegu zawody przeniesiono do Ostersund.

Z roku na rok sporty zimowe przestawały być domeną tylko i wyłącznie Skandynawów, zyskując coraz większą popularność zarówno w Europie, jak i za oceanem. Temat osobnych zawodów, w których o olimpijskie medale mogliby rywalizować sportowcy uprawiający dyscypliny na lodzie i na śniegu powracał jak bumerang, czego konsekwencją była decyzja MKOL-u na sesji w Lucernie w 1921 roku o zorganizowaniu w malutkim francuskim kurorcie Chamonix Tygodnia Sportów Zimowych, który miałby się odbyć w 1924 roku, na kilka miesięcy przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu. Tydzień Sportów Zimowych trwał tak naprawdę jedenaście dni i mimo nielicznych problemów (m.in. tych związanych z pogodą, które miały jeszcze nękać zimowe igrzyska przez wiele lat) zakończył się sukcesem, czego owocem było dwa lata później uznanie przez MKOL zawodów w Chamonix za pierwsze zimowe igrzyska olimpijskie.

Wśród szesnastu państw biorących udział w inauguracyjnej edycji zimowych igrzysk znalazła się również siedmioosobowa reprezentacja Polski, jednak nie odegrała w nich znaczącej roli. Dość powiedzieć, że najlepszym rezultatem uzyskanym przez Biało-czerwonych było 8. miejsce (na jedenastu zawodników) Leona Jucewicza w łyżwiarskim wieloboju.

Co ciekawe, igrzyska w Chamonix były pierwszymi, na których gospodarze nie zdobyli ani jednego złotego medalu. Francuzi musieli się zadowolić zaledwie trzema brązami. Jeszcze gorzej gospodarze, w tym przypadku Szwajcarzy, poradzili sobie na drugiej zimowej olimpiadzie, w St. Moritz. Jeden brązowy krążek do dziś pozostaje najgorszym medalowym wynikiem gospodarza igrzysk.

źrodło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bundesarchiv_Bild_102-05464,_St._Moritz,_Winterolympiade.jpg; licencja: CC-BY-SA 3.0

Nie Polacy, nie Francuzi, nie Szwajcarzy, a pewna malutka Norweżka, przyszła gwiazda Hollywood i dobra znajoma Adolfa Hitlera była największą gwiazdą zimowych igrzysk olimpijskich w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Sonja Henie, bo o niej mowa, pierwsze łyżwy dostała na Boże Narodzenie, gdy miała osiem lat. Już cztery lata później (jako 12-latka!) rywalizowała o olimpijskie medale w Chamonix, a dwa lata potem była wicemistrzynią świata. Na igrzyskach w St. Moritz, a później w Lake Placid i Garmisch-Partenkirchen nie miała sobie równych stając się piątym w historii sportowcem (i pierwszą kobietą) z trzema złotymi medalami olimpijskimi w jednej konkurencji. Czwartym był inny reprezentant łyżwiarstwa figurowego, Szwed Gillis Grafstrom, który po triumfie w Antwerpii, zwyciężył również w Chamonix i St. Moritz.

Grafstrom, który do trzech złotych medali dołożył jeszcze srebro zdobyte w Lake Placid (w zdobyciu złota przeszkodziła mu kolizja z fotografem), był bez wątpienia wielkim sportowcem, ale to nazwisko Sonji Henie znane jest po dziś dzień wszystkim kibicom nie tylko łyżwiarstwa figurowego, ale i ogólnie igrzysk olimpijskich. Mało jest w historii sportu postaci, które w pojedynkę potrafiły tak odmienić i spopularyzować swoją dyscyplinę, jak właśnie ta filigranowa Norweżka. Za wdzięk, za grację, za swoją oryginalność kochał ją cały świat. Cały świat za wyjątkiem… Norwegii. W swoim własnym kraju nie cieszyła się dobrą sławą za sprawą dobrych kontaktów z Adolfem Hitlerem. Na igrzyskach w Ga-Pa wykonała w jego stronę słynny nazistowski gest, a po zawodach przyjęła zaproszenie na prywatny obiad z Führerem. Sprawa jej stosunków z nazistami do dziś budzi kontrowersje, szczególnie w okupowanej przecież w czasie drugiej wojny światowej przez III Rzeszę Norwegii.

Holenderka Gratia Schimmelpenninck podczas Igrzysk w Ga-Pa

Eric Heiden, Lidija Skoblikowa i Ole Einar Bjorndalen. Tylko tej trójce wielkich sportowców udało się sięgnąć po cztery złote medale na jednych zimowych igrzyskach. Mało kto wie, że już w Chamonix jako pierwszy mógł tego niezwykłego wyczynu dokonać Fin Clas Thunberg. Zaledwie 167 cm wzrostu nie przeszkadzało „Nurmiemu na lodzie”, jak go nazywano, na totalną dominację zawodów panczenistów na Stade Olympique de Chamonix. Do brązu na 500 m dołożył pewne zwycięstwa na 1500, 5000 i w wieloboju. Złoto na najdłuższym dystansie 10 000 m wydawało się być formalnością. Tymczasem…

„W wyścigu na 5 kilometrów udało mi się osiągnąć dość łatwe zwycięstwo nad moim kolegą Juliusem Skutnabbem. W drodze na tor przed wyścigiem na 10 km Skutnabb poprosił mnie, żebym pozwolił mu wygrać. Byłem w dobrym nastroju, więc chętnie się zgodziłem. Mniej więcej na dwudziestym okrążeniu – jechaliśmy razem w parze – Skutnabb zawołał: „Nie zapomnij, co mi obiecałeś!”. Wygrał, a ja z przyjemnością wykonałem ten gest”.

Thunberg cztery lata później nie miał sobie równych na 500 i 1500 m kompletując czwarte i piąte olimpijskie złoto. W Lake Placid oczekiwano, że powiększy swoją już i tak bogatą medalową kolekcję. Na przeszkodzie stanął jednak zastosowany na tych igrzyskach amerykański system ścigania – zawodnicy rywalizowali między sobą nie w parach, ale w pięcio-, sześcioosobowych wyścigach. Fiński mistrz w proteście odmówił udziału, co skrzętnie wykorzystali miejscowi. Aż dziesięć z dwunastu możliwych do zdobycia miejsc na podium zajęli Amerykanie i Kanadyjczycy.

Reprezentacja Polski w hokeju na lodzie podczas Igrzysk w St. Moritz

Nieco mniejsze emocje niż współcześnie towarzyszyły turniejowi hokeistów. W latach 1920-1932 cztery z rzędu tytuły zgarnęli – a jakżeby inaczej – Kanadyjczycy, reprezentowani przez amatorskie kluby z Winnipeg i Toronto. W Ga-Pa mistrzami sensacyjnie zostali Brytyjczycy, którzy w decydującym spotkaniu zwyciężyli hokeistów z Kraju Klonowego Liścia 2:1. Dziwne? Nie aż tak jeśli weźmiemy pod uwagę, że Wyspiarze swoją drużynę zbudowali z przebywających w Wielkiej Brytanii oficerów kanadyjskiej armii, którzy w ogromnej większości grali wcześniej w hokeja za oceanem. Dobre wrażenie pozostawili po sobie polscy hokeiści, którzy w latach 1928-1932 zajmowali kolejno: dziewiąte, czwarte i dziewiąte miejsce. Na uwagę zasługuje przede wszystkim remis z wicemistrzami olimpijskimi – Szwedami w St. Moritz i minimalne porażki z Niemcami w meczach decydujących o brązowym medalu na turnieju w Lake Placid.

Sto dwadzieścia pięć tysięcy ludzi oglądało w Garmisch-Partenkirchen zmagania najlepszych skoczków narciarskich. Tytuł sprzed czterech lat obronił Norweg Birger Ruud, który oprócz skoków, z sukcesami uprawiał również narciarstwo alpejskie (m.in. brąz mistrzostw świata). Mimo przeziębienia i wysokiej gorączki, piąte miejsce, najlepsze wśród zawodników spoza Skandynawii, zajął Stanisław Marusarz. Pochodzący z Zakopanego narciarz dwa lata później sięgnął po tytuł wicemistrza świata, o zaledwie 0,2 pkt. przegrywając złoto z młodszym bratem Ruuda – Asbjornem.

Dwa lata później miał zostać pierwszym polskim medalistą zimowych igrzysk olimpijskich. Los chciał jednak inaczej i zamiast o medale, walczyć musiał o życie. W latach 1939-1945, więziony i torturowany przez Niemców za swoją działalność w ZWZ, kilkukrotnie cudem uniknął śmierci. Po wojnie jeszcze dwukrotnie wystąpił na igrzyskach, nigdy nie wrócił już jednak do formy z drugiej połowy lat trzydziestych.

Znaczek pocztowy wydany z okazji Igrzysk w Lake Placid

Długa jest lista sportowców, którzy wystąpili zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach olimpijskich, ale do dziś tylko jednemu z nich udało się sięgnąć po złoto w konkurencji letniej i zimowej. Amerykanin Edward Eagan w Antwerpii triumfował w bokserskiej wadze półciężkiej, by dwanaście lat później zwyciężyć w zawodach bobslejowych czwórek jako członek ekipy Williama Fiske’a, lotnika poległego osiem lat później w Bitwie o Anglię. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że wyczyn Eagana – choć spektakularny – umniejsza nieco poziom zawodów bobslejowych w tamtych czasach. Trzy czwarte drużyny, która sięgnęła po złoto cztery lata wcześniej w St. Moritz Fiske skompletował za pomocą ogłoszenia w prasie, a w Lake Placid oprócz niego i Eagana w bobie zasiadali 48-letni przewodniczący Amerykańskiego Komitetu Bobslejowego Jay O’Brien i 40-letni Cliffor Gray, kompozytor jazzowy, którego Fiske zwerbował do swojego zespołu w St. Moritz, gdy ten przebywał akurat na wakacjach.

Amatorszczyzna na wielu płaszczyznach była bardzo widoczna, ale zimowe igrzyska – początkowo nierealny pomysł szwedzkiego wojskowego, niechciany i odrzucony przez ojca nowożytnego olimpizmu, rozwijały się. Liczba reprezentacji z 16 w Chamonix urosła do 28 w Ga-Pa, a liczba uczestników – z 258 na pierwszych igrzyskach do blisko 700 dwanaście lat później. Niestety, rozwój ten na ponad dekadę przerwały tragiczne wydarzenia II wojny światowej…

 

CHCESZ ZAROBIĆ? MAMY DLA CIEBIE SPECJALNĄ OFERTĘ!
ZAGRAJ RAZEM Z NAMI!



Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password