„Jestem świadoma tego, ile straciłam” – wywiad z Patrycją Maliszewską


Powrót po kontuzji nigdy nie jest łatwy. Musi się z nim zmierzyć Patrycja Maliszewska, którą upadek podczas Pucharu Świata w Toronto pod koniec 2015 roku wyeliminował z jazdy na nieco ponad rok. O powrocie do treningów, pierwszej styczności z lodem po kontuzji oraz przygotowaniach do kwalifikacji olimpijskich, podczas Mistrzostw Polski w Opolu rozmawialiśmy właśnie z Patrycją Maliszewską.


Foto.: PZŁS

Dawid Brilowski: Bardzo niedawno wróciłaś do rywalizacji na lodzie po ponad rocznej przerwie spowodowanej kontuzją. Jak w tej chwili się czujesz, po tych kilku startach?

Patrycja Maliszewska: Dobrze. Chociaż jestem świadoma tego, ile straciłam. Z ciałem nie jest tak, jak z matematyką, nad którą można po prostu przysiąść i jakiś bieżący temat w miarę szybko zrozumieć. Ciało wymaga określonej liczby godzin spędzonych na treningu, wyjeżdżonych okrążeń, zrobienia siłowni. A że przydarzyła mi się kontuzja fizyczna, to wiadomo, że to wszystko troszkę trwa.

DB: Trwało bardzo długo. Jak ta rehabilitacja po upadku w Toronto przebiegała?

Patrycja Maliszewska: Przebiegała dobrze. Z małymi komplikacjami, które wynikały z moich osobistych dramatów. To miało wpływ na to, że rehabilitacja trwała nieco dłużej, niż moglibyśmy się spodziewać. Poza tym musiałam przejść drugą operację, bez której nie byłoby mnie tu jako normalnej, zdrowej zawodniczki.

Foto.: PZŁS

DB: Z doświadczenia wiem, że zawsze po długiej kontuzji ma się taką barierę psychiczną. Głowa jest w tym wszystkim ważna? Do czego trudniej wrócić – do dyspozycji fizycznej czy mentalnej?

Patrycja Maliszewska: Zdawałam sobie sprawę z tego, że po kontuzji może być jakiś problem natury psychologicznej. Dlatego od razu działałam w tym kierunku. Jak widać, dziś [wywiad został przeprowadzony drugiego dnia MP w Opolu – przyp. Red.] zaliczyłam upadek w biegu na 500 metrów. Ostatnio jak startowałam w Opolu, było tak samo. To mój normalny odruch walki o swoją pozycję. Więc myślę, że w tej kwestii nie ma żadnych problemów.

DB: Przez ten rok, kiedy nie było Cię w ściganiu wiele się zmieniło. Między innymi powstał w Białymstoku OTTO Speed Skating Team…

Patrycja Maliszewska: Powstanie teamu było ogromną szansą. Wiedziałam, że stworzą się dla mnie warunki, które umożliwią powrót do sportu i zakończenie jeżdżenia w taki sposób, w jaki ja chcę, a nie w taki, jaki podyktowała mi kontuzja. chcę zakończyć przygodę z tym sportem inaczej, a team stwarza mi warunki do tego, aby wrócić. Jestem pod okiem najlepszych trenerów na świecie i ludzi, którzy są najlepsi w swojej dziedzinie. Byłabym głupia, gdybym nie spróbowała.

DB: Już tak otwarcie mówisz o zakończeniu kariery?

Patrycja Maliszewska: O końcu kariery myślałam już po igrzyskach w Soczi. Teraz to się przeciąga. Kontuzja troszkę namieszała, bo gdybym mogła normalnie trenować w tym okresie, w którym nie trenowałam, zapewne decyzja byłaby nieco inna. zdaję sobie sprawę z tego, że koniec kariery jest bliżej, niż dalej. Natomiast chcę wrócić do najlepszej możliwej dyspozycji, jaką będę mogła prezentować bez względu na to, czy będzie ona lepsza czy gorsza, niż przed kontuzją. To najlepsze, co mogę w tej chwili dla siebie zrobić.

Foto.: PZŁS

DB: Póki co za Tobą starty na Ogólnopolskich Zawodach Rankingowych i na Mistrzostwach Polski. Jako, że wracasz dopiero do sił, patrzysz w ogóle na wyniki? Czy są to starty bardziej zwrócone ku temu, żeby na spokojnie wrócić, przyzwyczaić się na nowo do ścigania, zapoznać się z lodem?

Patrycja Maliszewska: Raczej to drugie. Jestem w pełnym treningu dopiero od stycznia. Więc weszłam w taką pełną intensywność i to powoduje, że moje ciało musi się dopiero zaadaptować do treningu. na siłę nie chcę wymuszać na sobie konkretnych celów, konkretnych miejsc. Po prostu wychodzę i jadę najlepiej jak potrafię, bo tylko to daje mi możliwość pełnej satysfakcji. Okej – wyszłam, dałam z siebie wszystko i patrzymy jak to się odniosło do treningu, jak to się rozegrało podczas biegu. Więc jest wiele aspektów, w których mogę patrzeć na bieg, nie patrząc w ogóle na sytuację w tabeli końcowej.

DB: Jak mogłaś zauważyć już podczas ostatnich zawodów, jak i ogólnie śledząc short track w ciągu ostatniego roku, pojawiło się w Polsce wiele młodych zawodników i zawodniczek, które robią świetną robotę. W tej grupie jest m.in. Twoja siostra. Jak oceniasz ich starty, jeśli chodzi o przyszłość tej dyscypliny? Myślisz, że mogą pójść Twoją drogą? Medale Mistrzostw Europy, może coś więcej?

Patrycja Maliszewska: Nie chcę tak tego porównywać, bo jednak kiedy ja jeździłam miałam inne warunki do przygotowań niż Natalka. Ja jestem inna, ona jest inna. Jesteśmy siostrami, więc oczywiście wspieramy się. Jej dobra jazda dobrze na mnie działa, bo mogę kogoś gonić, kogoś naśladować. Szczególnie w tym czasie, kiedy jestem w pozycji goniącej. Mamy też w OTTO Speed Skating Teamie dziewczyny które się rozwijają. To dobrze rokuje dla short tracku.

DB: Patrząc na te młode zawodniczki można stwierdzić, że Polska, czy też w szerszej skali – Europa – dogoni w końcu te azjatyckie kraje?

Patrycja Maliszewska: Już doganiają! Już nie jest tak, że wychodzi Korea i jest to stuprocentowy pewniak. Cieszę się, że doczekałam takich czasów. Mogę patrzeć na biegi i mieć też tą nadzieję, że jako mieszkanka Europy mam szansę zaistnieć w świecie.

DB: Duża szansa na zaistnienie dla Europy już za rok. Przyszłe igrzyska organizowane są w końcu w Korei. Uda się utrzeć gospodarzom nosa? Ty myślisz w tym momencie o igrzyskach? O tym, że w przyszłym roku zaczną się kwalifikacje?

Patrycja Maliszewska: Oczywiście. Całe moje przygotowania będą pod kwalifikacje, pod igrzyska. Teraz mamy Mistrzostwa Polski. Dla niektórych to bardzo ważne zawody, ale ja już mam na swoim koncie kilka medali i dla mnie jest to tylko kolejny krok w cyklu. Na dobrą sprawę za miesiąc, a nawet szybciej, wszyscy już zapomną o mistrzostwach i będą myśleć o następnym sezonie. Za chwilę są Mistrzostwa Świata i tak naprawdę kończąc ten etap już myślimy co będzie dalej. Po zakończeniu Mistrzostw Polski będę obserwować co się dzieje na Mistrzostwach Świata, bo to ten etap mnie interesuje. chcę wiedzieć jak dziewczyny jeżdżą, w jakiej są dyspozycji, co się zmieniło. Nie jeździłam przez rok, a widzę, że przez ten czas naprawdę dużo się zmieniło.

DB: Życzę w takim powodzenia w dalszych treningach i podczas kwalifikacji do igrzysk w Pjongczang.



Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password