Judo: Najdłuższy pojedynek w historii, czyli o wicemistrzostwie świata Natalii Kropskiej

4 minuty regulaminowego czasu walki i aż 11 minut dogrywki. Łącznie kwadrans intensywnego judo w wykonaniu Natalii Kropskiej i jej rywalki Haruki Nakaya z Japonii. To był prawdopodobnie najdłuższy pojedynek w historii tej dyscypliny, który pozwolił Polce awansować do finału mistrzostw świata kadetów.

Natalia Kropska – pierwsza z lewej / fot. IJF

Podczas gdy kibice w Polsce emocjonowali się rozgrywanymi w Londynie mistrzostwami świata w lekkiej atletyce, równocześnie – w Santiago de Chile – w turnieju mistrzowskim brali udział nasi młodzi judocy. Spośród pięcioosobowej ekipy jedyny medal dla naszego kraju wywalczyła Natalia Kropska. 17-latka sięgnęła po srebrny medal.

– Srebro cieszy, ale trochę szkoda, bo była bardzo duża szansa na złoty medal – podsumowała po swoim starcie.

Sęk w tym, że do finałowego pojedynku Kropska przystąpiła wyraźnie wykończona. Wszystko za sprawą poprzednich walk, które odbywały się tego samego dnia, co decydujące starcie. I o ile pierwsze „wyjścia” na tatami przebiegały w miarę sprawnie (w ćwierćfinale Polka wyeliminowała mistrzynię Europy kadetek), to półfinał okazał się niezwykle wymagającą fizycznie i psychicznie walką.

Rywalką Polki w 1/2 finału była Haruka Nakaya. Reprezentantka Japonii nie zamierzała tego dnia odpuszczać, zresztą stawką był przecież udział w finale i potencjalnie złoty medal. Obie zawodniczki raz po raz próbowały swoich sił, jednak każdy atak wyprowadzony w ciągu czterech regulaminowych minut spalił na panewce. O zwycięstwie miała zadecydować dogrywka o złoty punkt.

W niej jednak nadzwyczaj długo nie dochodziło do rozstrzygnięcia, a to musiało przecież nadejść. Wreszcie, po 10 minutach i 56 sekundach, Kropskiej udało się rzucić rywalkę na plecy. Werdykt był jasny – waza-ari dla Polki i awans do finału.

– Podczas tej walki myślałam tylko o tym, żeby zwyciężyć – powiedziała biało-czerwona. I rzeczywiście to koncentracja mogła się okazać w tym przypadku kluczowa. Trudno ją wszak utrzymać po tylu minutach spędzonych na tatami. A przecież dodając przerwy podczas, których zegar nie liczy czasu, obie judoczki spędziły na macie ok. 26 minut. Warto również zaznaczyć, że obie zawodniczki ani razu nie otrzymały kary shido za pasywną postawę.

Koncentracji zabrakło jednak w ostatnim pojedynku, który decydował o złocie. Polka przegrała w nim na ippon z reprezentantką Korei Południowej Juhee Kim. – Po półfinale byłam wykończona i przed walką finałową cała się trzęsłam. W ogóle nie potrafiłam się skupić – wyznała 17-latka.

Srebrny medal mistrzostw świata to kolejny w tym roku wielki sukces młodej Polki. Wcześniej biało-czerwona sięgnęła po brązowe krążki na mistrzostwach Europy kadetów oraz na olimpijskim festiwalu młodzieży Europy (EYOF).

– Czuje już tę regularność, ale zdobycie trzech medali z najważniejszych imprez kosztowało mnie sporo wysiłku. Mam nadzieję, że będę coraz lepsza i uda mi się osiągnąć największy sukces, jakim jest medal olimpijski – powiedziała.

Do igrzysk zapewne jeszcze długa droga, ale kto wie – być może w przyszłości Natalia stanie na olimpijskim podium. Musi jednak sukcesy w kategoriach juniorskich przełożyć na sukcesy w dorosłej rywalizacji, a to nie zawsze się udaje. Na szczęście Polka ma wielki hart ducha i to samo ceni sobie u innych judoczek. – Moim największym idolem jest Clarisse Agbegnenou [francuska wicemistrzyni olimpijska – przyp. red.]. Podoba mi się jej duch walki i to, że walczy do samego końca – zakończyła.

Poniżej zamieszczamy wideo z półfinałowego starcia:

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password