„Każdy chciał się pokazać z jak najlepszej strony i popełnialiśmy błędy” – rozmowa z Anną Lukanovą-Jakubowską

Za nami pierwszy weekend Pucharu Świata, który dla Polaków – powiedzmy sobie szczerze – nie był udany. Więcej szans na pomyłki już w tym sezonie nie ma. Przed kolejnym Pucharem Świata zadaliśmy zatem kilka pytań trener kadry – Annie Lukanovej-Jakubowskiej.

Od razu niemal z Budapesztu wyruszyliście do Dordrechtu. Nastroje po pierwszym Pucharze Świata nie były raczej dobre?

Anna Lukanova-Jakubowska: Oczywiście, nie wyszło – o tym wszyscy wiemy. W tej chwili nie możemy już nic z tym zrobić, więc zamykamy ten rozdział i idziemy do przodu. Mamy jeszcze trzy Puchary Świata i nie ma tu już miejsca na żaden błąd, bo trzy najlepsze wyniki się liczą. Trzeba zakasać rękawy i do roboty. Co było, minęło. Teraz patrzymy tylko do przodu. Ja jestem pozytywnie nastawiona, nastroje są dobre, na treningach wszystko wygląda bardzo fajnie. Teraz trzeba walczyć.

A co zawiodło w Budapeszcie?

Anna Lukanova-Jakubowska: Myślę, że stres zrobił swoje. Jest to duża odpowiedzialność, obciążenie psychiczne. W większości to młodzi zawodnicy i w większości nie wiedzieliśmy przed tym Pucharem Świata gdzie jesteśmy. Każdy chciał się pokazać z jak najlepszej strony i popełnialiśmy błędy. Tyle – to normalne. Teraz, po przetarciu – na pewno będzie lepiej.

W startach na 1000 i 1500 metrów miałem wrażenie, jakby poszczególnym zawodnikom ktoś „odłączał prąd” w połowie dystansu. Z czego to mogło wynikać?

Anna Lukanova-Jakubowska: Nie wiem o czym Pan mówi, bo przecież nie można w ten sposób każdego porównywać. Mamy zawodników, którzy jeżdżą lepiej, po których można się więcej spodziewać i są też tacy, którzy po prostu słabiej jeżdżą. Tu się nie zgodzę. Nie uważam, żeby na przykład Magdzie Warakomskiej ktoś odłączył prąd, bo po prostu w walce upadła na 1500.

Ale jeśli chodzi o nią, to 1000 czy 500 też nie było do końca udane

Anna Lukanova-Jakubowska: To ogólnie nie był udany weekend. Nie chcę do tego wracać, bo teraz myślę już tylko o startach w Dordrechcie. Chcę żebyśmy się nastawili pozytywnie, a nie bazować na tym, co było w zeszły weekend.

No to jeśli mamy mówić o pozytywach to takim, obok startów Bartka Konopko i Natalii Maliszewskiej, była również nasza sztafeta dziewczyn. Gdyby nie upadły, byłby rekord Polski.

Anna Lukanova-Jakubowska: Tak, ale sam rekord Polski tu nic nie da. Tu trzeba przechodzić dalej, a nie bić rekordy. Ale zgadzam się, że dziewczyny jechały w sztafecie bardzo fajnie.

W Dordrechcie pojedziemy takim samym składem?

Anna Lukanova-Jakubowska: Nie zmieniam składu. Wydaje mi się, że pojadą te same zawodniczki. Choć wiadomo, sztafeta dopiero w piątek, do tego czasu mamy jeszcze część zawodów, więc zostawiam sobie mimo wszystko małą furtkę i jakby coś się stało, mogę dokonać jakąś zmianę.

A indywidualnie są jakieś zmiany?

Anna Lukanova-Jakubowska: U chłopaków mamy kilka zmian. Przede wszystkim pojedzie Michał Kłosiński. U dziewczyn doszło tylko do małej zamiany między Kamilą Stormowską a Patrycją Markiewicz. Tym razem to Patrycja pojedzie na 1500, a Kamila na 1000.

W takim razie pozostaje trzymać mi kciuki. Obyśmy po kolejnym weekendzie byli w lepszych nastrojach.

rozmawiał Dawid Brilowski

Foto: Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego