Kolarstwo szosowe – Criterium du Dauphine: Niebywały triumf Jakoba Fuglsanga


Duńczyk Jakob Fuglsang wygrał ostatni etap Criterium du Dauphine i dosłownie na ostatnich metrach wyścigu wyrwał końcowy triumf w całym wyścigu dotychczasowemu liderowi, Australijczykowi Richie Porte. 

Ostatni etap Criterium du Dauphine nie był bynajmniej etapem przyjaźni, przeciwnie, od pierwszego do ostatniego kilometra szła walka na całego, a sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Sprzyjał temu profil etapu, liczącego zaledwie 115 kilometrów, ale najeżonego trudnymi podjazdami i ostrymi zjazdami. Na trasie usytuowano trzy górskie premie (jedna drugiej, dwie pierwszej kategorii), do mety na Plateau de Solaison) prowadził też szalony podjazd, którego średnie nachylenie wynosiło ponad 9%.

Już na pierwszym podjeździe peleton porwał się na grupki. między którymi przez całą trasę dochodziło do przetasowań. Oczywiście najaktywniejsi byli ci, którzy chcieli wyrwać prowadzącemu po siedmiu etapach Richie Porte koszulką lidera, a więc Christopher Froome, Jakob Fuglsang, Fabio Aru i Alejandro Valverde. Ich strata do Australijczyka nie przekraczała dwóch minut, więc na takiej trasie była do odrobienia bez większych problemów. Wiele rzeczy działo się przez 100 kilometrów, ale rozstrzygnięcia zapadły na ostatnim, finałowym podjeździe wyścigu.

Na jego początku ściganiu liderowała grupka, w której byli między innymi Froome, wspomagany przez Michała Kwiatkowskiego, Aru, Fuglsang, Valverde,  Alberto Contador, Daniel Martin – sama śmietanka rzec można. Porte samotnie walczył ze swoimi słabościami i uciekającym czasem około minuty za swoimi najgroźniejszymi rywalami. Ta sytuacja utrzymała się przez kilka kilometrów. Mniej więcej na 7 kilometrów przed „kreską” osłabł Valverde, a atak przypuścili Marin i Fuglsgang. Po kolejnych dwóch kilometrach jeszcze wyższy bieg wrzucił Duńczyk, zostawiając Irlandczyka samemu sobie. Porte tracił do Fuglsanga w tym momencie niewiele ponad minutę, czyli prawie dokładnie tyle, ile tracił przed startem w Albertville.

Inni słabli, więc ostatnie kilometry to było ściganie Fuglsanga i Porte. Ściganie „na odległość”, ale szalenie emocjonujące, nawet dla postronnego obserwatora. Obaj dawali z siebie wszystko, nieustannie stawali na pedałach, ich serca biły szybciej, niż przeciętny człowiek jest w stanie znieść. To nieprawdopodobne, ale na mecie przewaga Duńczyka nad Australijczykiem wyniosła dokładnie 1:15, o zwycięstwie Fuglsanga zadecydowały tak naprawdę bonifikaty.

Michał Kwiatkowski dzisiejsze ściganie ukończył ostatecznie na 107. miejscu, tracąc do zwycięzcy ponad 26 minut. Jego zadaniem w tym wyścigu była jednak pomoc Froomowi. W klasyfikacji generalnej nasz kolarz sklasyfikowany został na 43. lokacie.



Bartosz Szafran4744 Posts

<p>Jeden z założycieli portalu, przez kilka lat jego redaktor naczelny. Obecnie zajmuje się na stronie badmintonem, boksem, bobslejami, skeletonem, szermierką. Były sędzia piłkarski, obecnie badmintonowy, z zawodu lekarz. Miłośnik dobrych książek.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password