Kolarstwo szosowe – Giro d’Italia: Jan Polanc najszybszy pod Etną


Jan Polanc wygrał czwarty etap setnego wydania Wyścigu Dookoła Włoch, który zakończył się podjazdem na słynną nie tylko wśród kolarzy Etnę. Słoweniec wraz z trójką innych kolarzy zaatakował tuż po starcie, ale do mety dojechał samotnie.

Po dniu przerwy kolarze rywalizujący w jubileuszowej edycji Giro d’Italia powrócili do ścigania i to ścigania bardzo poważnego. Pierwszy w tym roku etap czterogwiazdkowy prowadził z Cefalu, miasta, które istniało już przed naszą erą na Etnę, wciąż aktywny wulkan. Trasa wiodła najpierw wybrzeżem Sycylii, by po 57 kilometrach zaprowadzić kolarzy w góry. Na rozgrzewkę zaplanowano 33 kilometrowy podjazd na premię drugiej kategorii na Portella Femmina Morta (prawie 1500 metrów różnicy wzniesień). Po karkołomnym zjeździe były dwie niewielkie „hopki”, a na koniec 18 kilometrów po zboczu Etny, gdzie nachylenie dochodziło nawet do 12%. Etap wybitnie dla górali, który miał po raz pierwszy zweryfikować faworytów do końcowego triumfu.

Kilka kilometrów po starcie tradycyjnie rozpoczęła się pierwsza ucieczka tego dnia – zabrali się do niej Jacques Janse Van Rensburg z RPA, Rosjanin Pavel Brutt, Włoch Eugenio Alafaci i Jan Polanc ze Słowenii. Czwórka w ekspresowym tempie budowała przewagę nad resztą stawki – po 25 kilometrach wynosiła ona ponad 5 minut. Nie zmieniła się ona do podnóża Portelli, zaczęła natomiast rosnąć kiedy rozpoczęła się wspinaczka. Peleton do sprawy podchodził nadzwyczaj spokojnie, zakładając, że w umykającym kwartecie nie ma poważnych w kontekście zwycięstwa graczy. Gdyby wiedzieli, jak bardzo się mylą… Na szczycie przewaga śmiałków wynosiła już 7.5 min, o zwycięstwo na premii powalczyli Rensburg i Polanc. Wygrał ten pierwszy, zajeżdżając rywalowi nieco drogę. Przez kolejnych kilka kilometrów panowie wyjaśniali sobie (po części na migi) zawiłości kolarskiego savoir vivre. Trudno dociec, do jakich wniosków doszli, ale dalej kontynuowali zgodną współpracę. Peleton na Portelli zameldował się prawie w komplecie.

Kolejne 30 kilometrów to były zjazdy, na których uciekinierzy nieco stracili, przed podjazdem na Bronte (nie było tam premii) zasadnicza grupa jechała z sześciominutowym opóźnieniem. Jako pierwszy tempa ucieczki nie wytrzymał Eugenio Alafaci, który dość szybko został wchłonięty przez rozpędzający się peleton. Za poważną robotę zainteresowani skasowaniem ucieczki zabrali się na 40 kilometrów przed metą. Na kolejną „górkę” – Ragalna wjechali ze stratą nieco ponad pięciu minut, na zjazdach „puścił koło” Brutt i z przodu był już tylko duet Polanc – Rensburg.

Na koniec dnia czekała kolarzy ta góra:

Już na pierwszych metrach finałowego podjazdu Słoweniec zostawił słabnącego rywala z RPA i samotnie zmierzał w kierunku mety. Z rozciągniętego peletonu jako pierwszy zaatakował Włoch Paolo Tiralongo, ale szybko spasował. Kolejni próbowali – Francuz Pierre Rolland, Hiszpan Bilbao Lopez, inni odpadali z zasadniczej grupki, a Polanc ponad 3 minuty z przodu jechał swoim tempem, ale jego przewaga z metra na metr malała. 5.5 kilometra przed metą Rolland jechał już z peletonem, Słoweniec miał 2 minuty przewagi. Nachylenie dochodziło w tym momencie do 10%. Na 3 kilometry przed „kreską” zaatakował Duńczyk Jesper Hansen, szybko jednak kontrował Vincenzo Nibali. Ostatecznie Polanc dojechał do mety jako pierwszy, odnosząc drugie w karierze zwycięstwo w Giro, czwarte w historii tego wyścigu dla Słowenii. Niebywała historia. Za Słoweńcem finiszowali Ilnur Zakarin z Rosji i Geraint Thomas z Wielkiej Brytanii. W czołówce byli też faworyci wyścigu – Nibali, Tom Dumoulin i Nairo Quintana.

Najlepszy z Polaków, Tomasz Marczyński był 42., tracąc do Polanca blisko 5 minut. Pozostali nasi reprezentanci byli bardzo daleko za czołówką. Marczyński ze stratą 5’20” jest w klasyfikacji generalnej 37.

Nowym liderem wyścigu został Luksemburczyk Bob Jungels, siódmy na dzisiejszym etapie. Po raz siódmy w stuletniej historii Giro po każdym z pierwszych czterech etapów mamy innego właściciela różowej koszulki lidera.

Wyniki etapu:

1 SLO POLANC Jan UAE TEAM EMIRATES 4h 55’ 58” 0’ 11” 0’ 00”
2 RUS ZAKARIN Ilnur TEAM KATUSHA ALPECIN 4h 56’ 17” 0’ 06” 0’ 19”
3 GBR THOMAS Geraint TEAM SKY 4h 56’ 27” 0’ 04” 0’ 29”
4 FRA PINOT Thibaut FDJ 4h 56’ 27” 0’ 29”
5 ITA CATALDO Dario ASTANA PRO TEAM 4h 56’ 27” 0’ 29”
6 NED DUMOULIN Tom TEAM SUNWEB 4h 56’ 27” 0’ 29”
7 LUX JUNGELS Bob QUICK-STEP FLOORS 4h 56’ 27” 0’ 29”
8 GBR YATES Adam ORICA – SCOTT 4h 56’ 27” 0’ 29”
9 NED MOLLEMA Bauke TREK – SEGAFREDO 4h 56’ 27” 0’ 29”
10 ITA NIBALI Vincenzo BAHRAIN – MERIDA 4h 56’ 27” 0’ 29”

Klasyfikacja generalna:

1 LUX JUNGELS Bob QUICK-STEP FLOORS 19h 41’ 56” 0’ 00”
2 GBR THOMAS Geraint TEAM SKY 19h 42’ 02” 0’ 06”
3 GBR YATES Adam ORICA – SCOTT 19h 42’ 06” 0’ 10”
4 ITA NIBALI Vincenzo BAHRAIN – MERIDA 19h 42’ 06” 0’ 10”
5 ITA POZZOVIVO Domenico AG2R LA MONDIALE 19h 42’ 06” 0’ 10”
6 COL QUINTANA Nairo MOVISTAR TEAM 19h 42’ 06” 0’ 10”
7 NED DUMOULIN Tom TEAM SUNWEB 19h 42’ 06” 0’ 10”
8 NED MOLLEMA Bauke TREK – SEGAFREDO 19h 42’ 06” 0’ 10”
9 ESP LANDA MEANA Mikel TEAM SKY 19h 42’ 06” 0’ 10”
10 FRA PINOT Thibaut FDJ 19h 42’ 06” 0’ 10”


Bartosz Szafran4744 Posts

<p>Jeden z założycieli portalu, przez kilka lat jego redaktor naczelny. Obecnie zajmuje się na stronie badmintonem, boksem, bobslejami, skeletonem, szermierką. Były sędzia piłkarski, obecnie badmintonowy, z zawodu lekarz. Miłośnik dobrych książek.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password