Kolarstwo szosowe – Vuelta a Espana: Klasztorny finisz dla Armee

Belg Sander Armee (Lotto-Soudal) zwyciężył 169-kilometrowy 18. etap hiszpańskiego wyścigu Vuelta Espana. Zwycięzca najlepiej spisywał się w ucieczce, która utworzyła się 60 kilometrów po rozpoczęciu etapu. W czołówce klasyfikacji generalnej bez zmian. 

Tegoroczna Vuelta nieubłaganie zbliża się do końca. W czwartek kolarze ścigali się już na 18. etapie, liczącym 169 kilometrów i prowadzącym z Suances do klasztoru Santo Toribio de Liebana. Był to drugi z rzędu górski odcinek, na którym mogliśmy się spodziewać ucieczek. Na drodze do mety kolarze mieli pokonać kilka premii górskich – na Collada de Carmona i Collada de Ozalba (3. kategorii) i Collada de la Hoz (2. kategorii). Na finiszu kolarzom przyszło się zmierzyć z krótkim, ale stromym podjazdem.

Po starcie nie zanosiło się jednak na większą ucieczkę. Kilka małych kontrataków zostało zatrzymywanych przez peleton i wszyscy jechali razem, co było sytuacją dość niecodzienną, jak na etap każdego Wielkiego Touru. Pierwszy poważny atak ruszył dopiero po prawie 60 kilometrach i liczył sobie aż 20 kolarzy. Byli w nim tacy kolarze jak Julian Alaphilippe (Quick Step), Toms Skujins (Cannondale-Drapac) czy Giovanni Visconti (Bahrain-Merida). Duża grupa jechała bardzo szybko i już po kilkunastu kilometrach zbliżała się do 4-5 minut przewagi nad peletonem.

I sytuacja dla zasadniczej grupy stawała się jeszcze trudniejsza, bo na 80 kilometrów przed końcem etapu strata wynosiła już ponad 10 minut i nie zanosiło się na to, by miała zacząć się zmniejszać, co dawało bardzo dużą szansę atakom z ucieczki. Na szczytach Collada de Carmona oraz Collado de Ozalba premię górską zainkasował Jose Joaquin Rojas z grupy Movistar.

Na 40 kilometrów przed metą rozpoczęły się manewry w peletonie. Jako pierwszy z zasadniczej grupy wyskoczył Fabio Aru. Chwilę później zmiany zaczęły się pojawiać także z przodu, gdzie z czołowej grupy wyskoczyli Sander Armee (Lotto-Soudal), Alexis Gougeard (AG2R-La Mondiale) i Marc Soler (Movistar). To właśnie ostatni z wymienionych wygrał wspinaczkę na Collado de la Hoz. Trzyosobowa grupa jednak nie została sama do końca. Za chwilę „w czubie wyścigu” jechali też Aleksiej Łucenko (Astana) i Magnus Cort Nielsen (Orica Scott). Na 20 kilometrów do mety peleton tracił do czołowej grupy ponad 9 minut i stało się jasne, że etap rozstrzygnie się finiszem z ucieczki.

Przez chwilę grupa dyktująca tempo liczyła nawet ośmiu kolarzy, ale chwilę później wyszedł kolejny kontratak, a do przodu wyszła dwójka Armee i i Łucenko. To ta dwójka chciała dziś rozstrzygnąć o losach tego etapu, który kończył się trudną dwukilometrową wspinaczką, ale cieszyć się mógł tylko jeden z nich. To właśnie Sander Armee na mniej niż kilometr przed metą urwał rywala do etapowej wygranej i odniósł pierwsze etapowe zwycięstwo w swojej karierze na hiszpańskiej Vuelcie. Na drugim miejscu finiszował Łucenko, a trzecie miejsce przypadło Giovanniemu Viscontiemu.

Prawie równo dziesięć minut po czołowej grupie przyjechał peleton. Jako pierwszy finiszował z niego wspomniany wyżej uciekinier Fabio Aru, ale zyskał on tylko kilka sekund nad resztą grupy, z finiszującym zaraz Christopherem Froomem, który naturalnie został liderem wyścigu.