„Kompletnie pana nie rozumiem”, czyli wywiad z Markiem Zawadką, Prezesem PZBad


Marek Zawadka, od roku Prezes Polskiego Związku Badmintona, to szalenie zajęty człowiek. Wciąż gdzieś gna, wciąż coś załatwia, o coś się stara, z kimś negocjuje. Złapać go na wywiad nie jest łatwo, ale przy okazji końcówki pierwszego roku urzędowania dał się namówić na rozmowę. Lekko, łatwo i przyjemnie nie było, jak zawsze zresztą w naszych dyskusjach. 

Panie Prezesie. O sukcesach i plusach mówi się łatwo i przyjemnie, to sobie zostawmy na później. Co pan uważa za swoją największą porażkę w pierwszym roku kierowania Związkiem?

Szeroko pojęta sprawa kadr juniorskich. To paradoks, bo akurat w tym roku zdobyliśmy 3 medale. Niemniej nic mnie w dziedzinie szkolenia juniorów/młodzików nie cieszy. Nie mamy tutaj do czego wypinać klaty do odznaczeń.

No tak, tych medali to akurat specjalnie sobie pan nie może przypisać, to zawodnicy, którzy w tym roku skończyli wiek juniora. Teraz wchodzą w dorosły badminton, z małymi wyjątkami radzą sobie średnio. Juniorzy młodsi na razie do sukcesów swoich kolegów się nie zbliżają. Zmienił pan trenerów, powstał cykl Grand Prix Gold, powinno to pójść w dobrym kierunku. Z czasem. Z drugiej strony słyszę od trenerów, że powoli robi się moda na badminton. Do klubów zgłasza się wielu młodziutkich adeptów. Trzeba ich tylko szkolić dobrze.

Bym powiedział, że jednak mogę sobie coś tam przypisać. W końcu Polish Junior i ME juniorów w 2015 i 2016 r organizowałem. Proszę pamiętać, iż Polska jako organizator miała więcej możliwości ogrania zawodników. Co do juniorów młodszych i dwa lata temu było takie same miejsce w drużynówce a indywidualnie, trzeba poczekać – w końcu mistrzostwa trwają. Mówiąc o juniorach myślałem o początku piramidy a nie końcu. Obozy, zgrupowania, Szkoła Mistrzostwa Sportowego no i szkolenie trenerów. Tutaj jest kilka spraw które mnie niepokoją. A wracając do Grand Prix Gold – to już ponad rok trwa. W następnym roku będzie troszkę w innej formule. I nie moja to zasługa – samo powstanie cyklu – zmiana formuły tak. Także fakt organizacji międzynarodowych Polish International  U-17 2 razy w roku to rzecz warta podkreślenia i utrzymanie Polish Junior International. Mam nadzieje, że w Przemyślu zostanie ten turniej na długo.

A ta SMS z prawdziwego zdarzenia powstanie? Jadwiga Ślawska-Szalewicz w swojej książce pisze, że ich powołanie to był jeden z najważniejszych momentów w rozwoju badmintona w Polsce.

SMS jest, ale brak spójnego programu szkoleniowego. Jest SMS w Białymstoku, jest w Głubczycach, jest w Szklarskiej. Ale żaden nie spełnia takiej roli jak było to z ośrodkiem w Głubczycach/Słupsku/Olsztynie. Może też i czasy nie takie. Ale to jest poważny problem.

No to już możemy mówić o największych sukcesach. Mistrzostwa Europy Drużyn Mieszanych w Lubinie to była piękna impreza, wysoko oceniona przez wszystkich bez wyjątku. Z całą pewnością miało to wpływ na wybór gospodarza mistrzostw świata seniorów w 2019 roku (otrzymały je Katowice – przyp. red.).

Od kilku lat Polska organizuje imprezy na dobrym poziomie. A mistrzostwa były wisienką, czy jak to się teraz mówi truskawką na torcie. W końcu Badminton Europe nas dostrzegła w sensie organizacji i powoli będziemy się tam szerszą ławą próbowali dostać…

Co to znaczy będziemy się próbowali dostać szerszą ławą? Do władz? Czy jakiś cykliczny turniej wysokiej rangi organizować?

Do władz. Mistrzostwa Elity są w 2019 r. w Szwajcarii.. I po wtóre nie ma sensu nakręcać tak spirali. Są Mistrzostwa Seniorów – bardziej mi pasuje nomenklatura – Weteranów. Więc spokojnie. Dużo pracy jest w terenie, liga w nowej formule. Turniejów coraz więcej lokalnych.

Sukcesy organizacyjne są, gorzej z osiągnięciami sportowymi, zwłaszcza w elicie. Mistrzostwa Europy w Kolding nieudane, mistrzostwa świata w Glasgow również. Jesień w sukcesy w turniejach europejskich nie obfitowała. Zmiana sztabu szkoleniowego przyszła za późno?

Nie chcę być złośliwy, ale trudu przeanalizowania roczników w polskim badmintonie pan sobie nie zadał, mamy dziurę pokoleniową jak rów mariański. Ponadto seria kontuzji – teraz zaczynają się powroty. Dziółko, Rogalski. Wypadł Pietryja. Generalnie zaczynamy od zera od gier eliminacyjnych. Próbujemy odbudować kobiety. A pan tutaj za chwile wyjedzie z Super Series… Wygrajmy w 2018 Chalengera. I dojdźmy do kilku półfinałów w Grand Prix…

Super Series nie takie straszne. Adam Cwalina i Miłosz Bochat we Francji pokazali się z niezłej strony. Tylko muszą jeździć na takie turnieje. Nie tylko na challengery

Widzę, że dołączył pan do sztabu trenerskiego. I pięknie pan manipuluje. Proszę dać czas trenerom. Bo do niczego nie prowadzi takie bujanie w obłokach jakie pan uprawia.

Nie wierze. Idzie pan do Łogosza i mówi: słuchaj Michał, mam kasę na trzy wyjazdy do Azji. Możemy to też przeznaczyć na sześć wyjazdów do Estonii, Czech, Węgier, Rumunii, Turcji i Chorwacji. Co wybierze trener?

I jaki mamy ranking, by kto się mógł dostać do Super Series? Przypadek Momoty jest panu znany? Poza dwoma – trzema nazwiskami to my się możemy dostać na azjatycki international. Tam to dopiero są fajerwerki. Odpowiem panu tak. Sześć turniejów w Europie by zbudować ranking i pojechać z tymi którzy rokują do Azji.

Momota w przyszłym roku wygra w Super Series, mogę się z panem założyć, chyba że mu znowu przyjdzie do głowy coś gdzieś obstawiać. Wie pan, byli tacy, co budowali ranking, pojechali na mistrzostwa świata i… Teraz już mają naśladowców nawet, Zresztą o czym mówimy, kasą związek wciąż szastać nie może, prawda?

Kompletnie pana nie rozumiem. Kto ma jeździć na turnieje do Azji? Zawodnicy, którzy w polskiej lidze mają kłopoty z udowodnieniem swojej pracy w kadrze? Zejdźmy na ziemie. 14 lat nie zbudowano medalu juniorskiego na mistrzostwach Europy, dziurę pokoleniową zostawiono jak Rów Mariański. Pan się naoglądał Zaczarowanego Ołówka za młodu widzę. Lepiej proszę zestawić skład na drużynówkę do Kazania.

A proszę uprzejmie: Dziółko, Rogalski, Cwalina, Bochat, Śmiłowski, Dubowski plus Dąbczyńska, Goszczyńska, Świerczyńska, Wojtkowskie… yyy Augustyn…

Aż się dziwie, że Pan nie wymienił Łogosza, Wachy, Darka Zięby i Doroty Grzejdak. Plus jeszcze kilka innych osób. Oglądał pan ligę? Śledzi pan wyniki? Czy żyje pan Azją?

A pan śledzi moje teksty? Dziś napisałem o PLB a nie o Hongkongu. Dobra, zostawmy to, ani ja, ani pan trenerami nie jesteśmy i lepiej żebyśmy nie byli. Polska Liga Badmintona – piętnaście drużyn to dużo czy mało?

Nie wiem. Ilu zna pan zawodników, którzy mogliby jeszcze grać w lidze? Te 15 – 16 drużyn to maksymalna liczba przy obecnym stanie polskiego badmintona.

I oby dograli do końca. Powiem, że bardzo mi ta liga się podoba – tak, tak, śledzę ją. Podoba mi się otoczka, to, że grają ze sobą zawodnicy niezwykle utytułowani z młodzieżą. To dobry krok w rozwoju naszego sportu. Szkoda tylko, że liga nie ma jakiegoś zamożnego sponsora tytularnego. Można by w kolejnych latach pościągać więcej dobrych zawodników zza granicy.

Do sponsora daleka droga. Po pierwsze to trzeba mieć co sponsorować. Myślę, że w ciągu 2-3 lat uda znaleźć się sponsora. Tyle, że przed nami dużo pracy. W tym przypadku organizacyjnej.

A to o to jestem spokojny, że się panu uda. Uniknął pan odpowiedzi na pytanie o kasę. Jest tak źle? Wspominał pan kiedyś, że udało się zawrzeć ugodę z ZUSem, któremu związek był winny mnóstwo pieniędzy. Jeszcze jakieś dobre wieści w tym obszarze?

Tak. To milion zloty rozłożone na 8 lat, wiec wszystko z dochodów własnych idzie na spłatę. Albo prawie wszystko.

Nie no wiem, że nie może być powtórzony, ale czy nie powinien? Te kilka osób na sali… Co do Zarządu – jest wakat, tak? Planuje pan uzupełnienie?

Tak, na następnym zjeździe. A dlaczego powtarzać? Przecież taka sytuacja miała miejsce co roku. Poza rokiem wyborczym te zjazdy sprawozdawcze nie interesują środowiska.

Panie Marku. Rok temu rozmawialiśmy wiele o kwestiach popularyzacji badmintona w Polsce. Powiem szczerze, że nie odnoszę wrażenia, by stał się on popularniejszy w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Każdy sport staje się popularniejszy gdy mamy sukces. Badminton jest popularniejszy niż rok temu. Nie ma go w mediach zbytnio, ale popularniejszy jest. Coraz więcej dzieci gra w badmintona, coraz większe jest obłożenie hal badmintonowych…

Trzeba powiedzieć, że na pewno badminton stał się aktywniejszy w mediach społecznościowych, ale oficjalna strona związku, choć lepsza, nadal pozostawia wiele do życzenia…

W sensie komunikacji kilka spraw pozostawia wiele do życzenia. Pracujemy nad tym usilnie.

A konkretniej?

Wszystko w swoim czasie.

Chwilę temu wymienił pan nazwisko Dariusza Zięby. Tak naprawdę to przyczynił się on do zakończenia międzynarodowej kariery przez najlepszy mikst w historii polskiego badmintona. Nie myśli pan, że Robertowi Mateusiakowi i Nadii Ziębie należałoby się jakieś oficjalne podziękowanie?

Tak. Okazja nadarzy się podczas Polish Open 2018.

O widzi pan, sam pan prowokuje pytania. Kto zorganizuje nasz „narodowy” turniej w przyszłym roku? Jaką będzie miał rangę? BWF w nowym roku istotnie „miesza” w kategoriach turniejów. Gdzie jest w tym miejsce dla Polish Open?

Tam gdzie był. Na poziomie International Challange. BWF zamieszał w swoich kategoriach, BE póki co podwyższa tylko pule nagród pieniężnych. Polish Open zorganizuje Związek.

Gdzie?

Na dobrej hali (śmiech).

Przechodząc do finału naszej rozmowy. Jakie najważniejsze cele na następne 12 miesięcy pana kadencji? Jakie cele na 2018 rok?

Cele są wskazane w naszej rozmowie. Uważny czytelnik wie, co jest celem. Szkolenie i komunikacja, a do tego potrzeba środków.

Na konkrety co do Polish Open się pan namówić nie dał. Na powiedzenie o zmianach w mediach badmintonowych też nie. To może powie pan, co trzeciego pan szykuje prócz mistrzostw świata weteranów i akademickich mistrzostw Europy? Coś się czytelnikom należy za to, że dobrnęli do tego miejsca.

Życzenia Pogodnych i Spokojnych Świąt. I by Nowy Rok 2018 był jeszcze lepszy dla nich i dla badmintona niż ten co mija…

Ha, ha, ha. Dziękujemy Panie Prezesie. Panu też wszystkiego dobrego, odporności i wytrwałości przede wszystkim. Do zobaczenia wkrótce.

Do zobaczenia.



Bartosz Szafran4743 Posts

<p>Jeden z założycieli portalu, przez kilka lat jego redaktor naczelny. Obecnie zajmuje się na stronie badmintonem, boksem, bobslejami, skeletonem, szermierką. Były sędzia piłkarski, obecnie badmintonowy, z zawodu lekarz. Miłośnik dobrych książek.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password