Koszykówka – Mistrzostwa Europy: 30 minut gry to za mało. Polacy odpadają z turnieju

Znakomite pierwsza i trzecia kwarta, tragiczna postawa Polaków w drugiej i decydującej ostatniej kwarcie powoduje, że reprezentacja Polski odpada z Mistrzostw Europy w koszykówce po porażce z Grekami 95:77 (23:29, 26:14, 21:24, 25:10). 

Przed spotkaniem z Grecją polscy koszykarze byli świadomi stawki tego arcyważnego spotkania. Po porażkach ze Słowenią, Finlandią (po dogrywce) i Francją oraz tylko jednym zwycięstwie z najsłabszą w grupie reprezentacją Islandii, dziś musieliśmy grać o przetrwanie. Rywal popisał się dokładnie takim samym dorobkiem zwycięstw i porażek, co biało-czerwoni. Jedyną różnicą było to, że z reprezentacją Finlandii nasi dzisiejsi rywale przegrali w regulaminowym czasie gry. Stawką spotkania było więc czwarte miejsce w grupie i bój o awans do ćwierćfinału z reprezentacją Litwy.

Spotkanie lepiej rozpoczęli pobudzeni Grecy, którym bardzo dobrze wychodziły rzuty z dystansu i dzięki dwóm trafieniom zza linii 6,25 prowadzili 8:4. Po chwili jednak Polacy też zaczęli trafiać, a dzięki dobremu przechwytowi Mateuszowi Ponitki i pięknemu wsadowi objęliśmy prowadzenie. Grecy stracili na chwilę początkowy rezon, ale wynik oscylował na granicy remisu. Drugą część pierwszej kwarty Polacy rozegrali zdecydowanie lepiej od rywali – za trzy punkty trafili Kulig i Ponitka i Zamojski, a biało-czerwoni prowadzili 29:23.

Drugą kwartę od serii 9:0 rozpoczęli Grecy i już objęli prowadzenie. Po chwili trafiliśmy, ale rywale jeszcze raz dobrze zagrali dwie akcje i odskoczyli na kilka punktów. Nasza drużyna robiła dużo błędów, co powodowało spory chaos przede wszystkim w poczynaniach ofensywnych. Dodatkowo nasze udane zagrania przeplataliśmy z głupimi błędami, najczęściej technicznymi. Pod koniec drugiej kwarty Grecy zagrali dwa razy akcję „dwa plus jeden”, ale kilka sekund przed końcem odpowiedzieliśmy indywudalną akcją Waczyńskiego i przegrywaliśmy 43:49.

Drugą połowę meczu zaczęliśmy bardzo dobrze, bo od zdobycia czterech punktów z rzędu, a już po chwili był remis 51:51. Najlepszym zawodnikiem naszej kadry w dzisiejszym meczu był Damian Kulig, który właśnie początkiem trzeciej kwarty dał nam największą liczbę punktów. Przez dłuższą chwilę oba zespoły grały akcja za akcję i długo utrzymywał się remis, a z tego schematu wyłamali się dopiero nasi zawodnicy, gdy Koszarek trafił za trzy i prowadziliśmy 59:58. Po chwili jednak wzrosło tempo gry i Grecy na chwilę z powrotem objęli prowadzenie. W dalszej części kwarty toczyła się równa gra, ale to rywale skończyli ją z prowadzeniem 70:67. Wygraliśmy tą część gry, ale wynik mógł być zdecydowanie lepszy.

Ostatnią kwartę oba zespoły rozpoczęły z maksymalną mobilizacją i na boisku widzieliśmy walkę o każdy metr. Jedni i drudzy grali dość chaotycznie, ale jednak lepszy moment zaliczyli Grecy, odskakując nam na 6 punktów. Chwilę później sędzia nie zauważył ewidentnego faulu pod koszem na Aaronie Celu i piłkę mieli rywale, którzy co chwilę bombardowali nas trójkami. Nasi zawodnicy nie umieli z kolei postawić się rywalom, co nam ewidentnie nie pomagało. Przez dodatkowe błędy straciliśmy jakiekolwiek szansę na wygraną, a rywale coraz bardziej odskakiwali. Polacy nie dogonili już Greków i zdecydowanie ulegliśmy przez słabą ostatnią kwartą 77:95. Był to ostatni mecz naszej kadry na EuroBaskecie. Brak awansu jest regresem w stosunku do turnieju sprzed dwóch lat, gdy biało-czerwonym udało się wyjść z grupy.

Grecja – Polska 95:77 (23:29, 26:14, 21:24, 25:10)