Marek Kaliszek: „Odbuduję polskie łyżwiarstwo figurowe na uczciwych zasadach”

Czy polskie łyżwiarstwo figurowe ma szansę być wiodącą dyscypliną sportową w naszym kraju? Taki plan ma nowo wybrany Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego, Marek Kaliszek. O swoich celach i pomysłach na rozwój tego sportu nad Wisłą opowiedział w rozmowie z naszym portalem.

Naszej rozmowy nie mogę nie rozpocząć od gratulacji z okazji wygrania wyborów na Prezesa Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. To chyba ogromna nobilitacja, lecz także ogromne wyzwanie.

Bardzo dziękuję za gratulacje. Wygrana w wyborach to przede wszystkim ogromna odpowiedzialność za naszą piękna dyscyplinę. Zaufanie, którym mnie obdarzono, to ogromny doping do pracy tak dla mnie, jak i dla całego nowego zarządu.

Po wyborach w mediach pojawiły się nagłówki z hasłem „Nowa fala”. Na czym ma ona polegać?

Nowa fala? A to ciekawe określenie. Nowy jest przede wszystkim zarząd, mocno odmłodzony, ale jest też kilka osób z dużym doświadczeniem, które były w zarządzie przez lata. Mam nadzieję, że to właśnie młodzi członkowie tego zarządu będą jego siłą napędową, będą kreatywni i pracowici z jednej strony oraz potrafiący słuchać starszych kolegów, czerpać z ich doświadczenia. Liczę przede wszystkim, że ten zarząd nie będzie się bał myśleć o przyszłości polskiego łyżwiarstwa i podejmować śmiałych decyzji. Naszym zadaniem jest przyszłość i jej organizacja już dziś.

Wybory wygrał Pan zaledwie jednym głosem nad dotychczasowym Prezesem, Panem Zenonem Dagielem. To pokazuje jak podzielone jest środowisko łyżwiarskie?

To bardzo ważne zadanie, aby zintegrować środowisko, bo pomimo, że to sport i wpisane w jego istotę jest współzawodnictwo i rywalizacja, to jednak dla budowania nowego polskiego łyżwiarstwa potrzeba determinacji całego środowiska i współpracy. Część naszej łyżwiarskiej rodziny nie wierzyła w możliwość zmian, części było dobrze tak, jak było. Dziś mamy inną rzeczywistość. Ufam, iż pokażemy, że zmiany na lepsze są możliwe i to bardzo szybko.

Przed Panem ogrom pracy związanej z kierowaniem poważnym związkiem sportowym. Jakie będą Pana pierwsze decyzje, a co obejmują plany długofalowe?

Pierwszoplanowe zadania to uchwalenie czytelnych zasad kwalifikacji do zawodów w Oberstdorfie – Nebelhorn Trophy 2017  (27-30.09), które stanowią ostatnią szansę na olimpijską kwalifikację dla naszych solistek i solistów. W obu konkurencjach mamy po jednym miejscu i po dwóch kandydatów. Zasady muszą być jasne i czytelne, do tego mobilizujące zawodników i trenerów do sportowej rywalizacji. Do przeglądnięcia jest też sporo regulaminów. Pamiętajmy, że jesienią czekają nas dwie duże imprezy łyżwiarskie w Polsce – w październiku Junior Grand Prix w Gdańsku oraz w listopadzie Warsaw Cup 2017, czyli zawody z cyklu ISU Challenger Series. Obie imprezy są szansą dla polskich fanów łyżwiarstwa do podziwiania świetnych łyżwiarzy z całego świata. Organizacyjnie to też sporo pracy dla osób odpowiedzialnych za ich przygotowanie i przeprowadzenie. Długofalowo najważniejszym zadaniem jest uruchomienie systemu szkolenia dzieci i młodzieży. Chcemy to realizować wspólnie z PZHL oraz PZŁS, taki wspólny program ma sens i powinien wszystkim dyscyplinom przynieść wymierne efekty. Proszę mi wierzyć, zadań przed nam bardzo dużo i mam nadzieję, że krok po kroku będziemy budować nową jakość polskiego łyżwiarstwa figurowego. Proces szkolenia zawodników w naszej dyscyplinie to przynajmniej 8 do 10 lat, aby nasi juniorzy konkurowali na arenie międzynarodowej. Łyżwiarstwo figurowe to bardzo techniczna dyscyplina sportowa, w której dopiero po wielu latach dochodzi się do wyników sportowych.

Pomimo, iż w naszym kraju doczekaliśmy się już medalistów mistrzostw świata czy Europy to wciąż trudno mówić o systemie szkolenia łyżwiarzy figurowych. Jest pomysł jak to zmienić? Czy to nie czas by do Polski wrócili wybitni przed laty łyżwiarze, którzy wyjechali z kraju po zakończeniu kariery? A może dobrym pomysłem byłoby stworzenie kadr narodowych pod opieką wybitnych zagranicznych szkoleniowców?

Cóż, niestety przez wiele ostatnich lat nic nie zrobiono w temacie wdrożenia systemu szkolenia zawodników, ale i również trenerów. Bez masowego i szerokiego szkolenia dzieci w wieku 4-6 lat nigdy nie będziemy mieli wyników, co najwyżej rodzynki, przypadki pojedynczych uzdolnionych zawodników. Potrzebujemy wielu zmian, choćby w świadomości właścicieli lodowisk, że nie można zrobić wyniku sportowego na lodowisku czynnym przez 6-7 miesięcy w roku. Lodowiska powinny funkcjonować 10-11 miesięcy w roku, tak aby można było realizować systematyczny program szkolenia. To wielka bariera ograniczająca możliwość rozwoju łyżwiarstwa, ale również i hokeja na lodzie. A nasi młodzi trenerzy dziś, a kiedyś dobrzy zawodnicy? Wyjechali za granicę, bo tam mają lepsze warunki, lepsze finanse, lepszą bazę treningową, sprawniejszą organizację rozwoju dyscypliny. Trudno się im dziwić, mają przed sobą całe życie, chcą godnie żyć. Wierzę, że będziemy stwarzali coraz bardziej cywilizowane warunki dla rozwoju polskiego łyżwiarstwa figurowego i może niektórzy wrócą, a przynajmniej kolejni nie wyjadą. Powstają nowe całoroczne lodowiska w Polsce, a na nich będzie można prowadzić szkolenie zawodników i realizować się jako trenerzy.

Co roku w naszym kraju odbywają się zawody cyklu Challenger Series, a co dwa lata gościmy Grand Prix juniorów. Czy to nie czas, by po dziesięciu latach znów pokusić się o organizację zawodów rangi mistrzowskiej?

A nie wydaje się Panu, że najpierw należy łyżwiarstwo w Polsce wypromować, tak aby w trakcie zawodów, które Pan przywołuje na trybunach było wielu kibiców? Aktualnie nie mamy zawodników, którzy gwarantują nam frekwencję na trybunach. Zabierzmy się za szkolenie trenerów i zawodników, jeśli odrobimy to zadanie, to może za jakiś czas będzie to dobrym pomysłem, aby zawody rangi mistrzowskiej organizować w Polsce. Trzy lata temu, w 2015 roku organizatorem Mistrzostw Europy seniorów był Sztokholm. Skandynawia, to przecież sporty zimowe, a Szwedzi nie byli w stanie zapełnić pięknej, 14-tysięcznej hali nawet w 30%. Organizator ratował się zamykaniem najwyżej usytuowanych sektorów i przenosił kibiców na najlepsze miejsca po to, aby w przekazie telewizyjnym nie było widać pustych trybun. To był bardzo smutny widok, nie chciałbym tego doświadczać w Polsce. Ostatnie ME odbyły się w Ostrawie, 12 kilometrów od polskiej granicy, bilety były sprzedawane po 8 do 20 euro, więc bardzo tanio. Pomimo tego polskich kibiców nie było tam zbyt wielu. Jedna duża grupa, ponad trzydziestu osób z Torunia, oczywiście na konkurencji tańców gdzie startowali Natalia i Maksym. W większości to osoby związane z ich klubem. Oczywiście łyżwiarstwo ma wielu miłośników, ale moim zdaniem potrzebujemy troszkę czasu na to, aby mieć dla kogo taką imprezę organizować zarówno po stronie  zawodniczej jak i kibiców.

Jednym z kluczy do rozwoju tej dyscypliny w Polsce jest zainteresowanie mediów. Tymczasem jestem w stanie podać nazwę tylko jednego ogólnopolskiego portalu, który szczegółowo informuje o występach naszych zawodników, nie tylko w tych najbardziej prestiżowych zawodach. Czy kierowany przez Pana związek będzie otwierał się na media i kibiców?

Od pierwszych dni po wyborach prowadzę rozmowy z agencjami, które zapewniłyby Polskiemu Związkowi Łyżwiarstwa Figurowego odpowiedni poziom marketingu i PR. Nasze zadania to przyszłość polskiego łyżwiarstwa figurowego, a jej bez odpowiedniego marketingu niestety nie będzie, dlatego jesteśmy w pełni świadomi, że musimy takie działania sfinansować.

W trakcie kadencji czekają Pana z pewnością odpowiedzi na wiele trudnych pytań, zwłaszcza, że prywatnie jest Pan ojcem naszej najlepszej łyżwiarki, Natalii Kaliszek. Nie boi się Pan krytyki ze strony oponentów, którzy mogą zarzucać Panu nepotyzm?

Wybaczy Pan, ale to bardzo ciekawe skąd moi oponenci już wiedzą, że będę oszukiwał, kradł i kombinował? Z mojej córki mogę być dumny, że ciężką pracą, wraz z Maksymem i ich trenerką Sylwią Nowak-Trębacką doszli do takich wyników. Dla wielu polskich łyżwiarzy mogą dziś być wzorem pracy, zaangażowania i determinacji. Moich oponentów czeka wielki zawód i rozczarowanie, ja nie chcę i nie muszę być nieuczciwy. Plan na odbudowę polskiego łyżwiarstwa oparłem na uczciwych i równych dla wszystkich zawodników i trenerów zasadach.

Przed nami niezwykle ważny sezon olimpijski. W minionych latach powołania do reprezentacji na najważniejsze zawody wywoływały wiele kontrowersji wśród zawodników. Czy w tym zakresie także możemy spodziewać się zmian?

Zdecydowanie, jak już na wstępie naszej rozmowy powiedziałem określenie jasnych zasad kwalifikacji na najważniejsze zawody rangi mistrzowskiej to absolutny priorytet. Zawsze zarzucałem to, iż brak zasad prowadzi do bardziej czy też mniej subiektywnych decyzji. W sporcie wynik sportowy powinien decydować o powołaniach do kadry narodowej, czy też reprezentowaniu swojego kraju na najważniejszych zawodach.

Rozmawiał Mateusz Górecki