Monte-Carlo Rolex Masters- w finale posypią się iskry!

 

W finałach Monte-Carlo Rolex Matsers zobaczymy spotkanie na szczycie. Rozstawiony z nr 1, siedmiokrotny mistrz i obrońca tytułu, Rafael Nadal zmierzy się ze światowym liderem Novakiem Djokovicem.

Hiszpan w półfinałowym meczu z Gilles Simonem pokazał, że jest w formie; wybronił wszystkie siedem break pointów Francuza, a w odwecie przełamał rywala raz w każdym secie. Ostatecznie w 1h 50min pokonał go, po raz piąty na sześć spotkań, 6-3 6-4. „Ciężko jest grać przeciwko Gilles'owi. Myśli na korcie i wie jak grać dobry tenis. Jestem bardzo szczęśliwy, to był dla mnie trudny mecz, więc dotarcie do finału jest czymś fantastycznym” komentował po meczu Nadal.

Z kolei Serb zapewnił sobie kolejny finał pokonując 4-2 6-3 6-2 Tomasa Berdycha w 2h 42min. W pierwszym secie stracił początkowe prowadzenie po wygranych przez Czecha czterech gemach. Djokovic zaczął wyrównywać, i choć nie udało mu się wygrać pierwszego, drugi set należał do niego. Po wyrównaniu podniósł poprzeczkę i doprowadził do stanu 4-0, by bezlitośnie dobić przeciwnika. Obu panom mocno przeszkadzał silny wiatr. „ To były jedne z najcięższych warunków w jakich musiałem grać w ciągu całej kariery, serio. Nie chodziło o siłę z jaką wiał wiatr, ale o to, ze ciągle zmieniał kierunek. Nie mogłeś przewidzieć, skąd przyleci piłka. Pod koniec zmusiłem się, by utrzymać nerwy na wodzy i wygrać trzeci set” mówił Djokovic.

Ostatni mecz turnieju zapowiada się niezwykle ciekawie,a jego magiczną liczbą jest 7. Dlaczego? Nadal wznosił puchar na najwyższym stopniu podium przez ostatnie 7 lat, ale Serb wygrał ich ostatnie 7 finałowych spotkań. A zatem komu 7 przyniesie szczęście? Oto zdania zawodników na temat nadchodzącego starcia.

Nadal: „Mam do stracenia dużo mniej niż on, ja mogę wszystko wygrać. To najważniejsze. To jedyny pozytyw w przegraniu siedem razy… W kolejnych meczach możesz tylko wygrać. Wychodzisz na kort z myślą, że przegrana jest czymś normalnym, ale możesz dać z siebie wszystko żeby zmienić sytuację. I właśnie to spróbuję zrobić.”

Djokovic: „To będzie najcięższy mecz w całym turnieju. Jest graczem, który tu wygrywa. Jest graczem, który triumfuje na ceglanych (ang. clay; korty na których rozgrywany jest turniej są pokryte nawierzchnią ze skruszonej cegły i żwiru; przyp. red.) kortach świata. Na tej nawierzchni jest najlepszym zawodnikiem w historii tego sportu. To wielkie wyzwanie. Muszę grać dobrze. Od pierwszego do ostatniego punktu. Nie mogę sobie pozwolić na emocjonalne wzloty i upadki gdy stanę naprzeciwko Rafy. Jestem tego świadomy, ale czemu nie wierzyć, że mogę wygrać?”

W słowach Novaka nie ma przesady. Podczas gdy dla niego byłoby to pierwsze zwycięstwo na tej nawierzchni, jego o rok starszy kolega do niedawana dzierżył tytuł rekordzisty, z 19 prestiżowymi tytułami. Wyprzedził go Roger Federer, gdy w zeszłym miesiącu wygrał BNP Paribas Open w Indian Wells. Niezależnie od tego, co mówi Hiszpan, to on gra tu u siebie. Bronienie pozycji lidera na pewno wywrze na nim dodatkową presję, ponadto dostanie możliwość odegrania się na rywalu. Djokovic musi pokonać dwie najlepsze rakiety świata- Nadala i samego siebie, biorąc pod uwagę jego rozchwianie emocjonalne po stracie dziadka.

Panowie spotkali się po raz pierwszy w 2006 roku w ćwierćfinale Rolanda Garossa, wtedy lepszy okazał się Rafael- 6-4 6-4. W ogólnym rozrachunku 16-13 również lepszy jest Hiszpan, który prowadzi 2-1 na kortach trawiastych i 9-2 na kortach żwirowych, ale danął w ogniu!

 

A tak coby rozładować atmosferę:

 NADAL i DJOKOVIC bo trzeba mieć DYSTANS