„Na każdą tak ważną imprezę jedziemy z myślą o medalu” – wywiad z Nadieżdą Ziębą.

Tytuł Mistrzyni Europy, ćwierćfinał Igrzysk Olimpijskich w Londynie. A z drugiej strony kontuzja utrudniająca treningi i starty oraz niezrozumiałe kary dyscyplinarne wymierzone przez Polski Związek Badmintona. Tak skrótowo można podsumować ostatnie kilka miesięcy sportowego życia Nadieżdy Zięby. O tym co było, ale także o najbliższych i nieco dalszych planach z najlepszą polską mikścistką rozmawiał Bartosz Szafran.

Igrzyska 24: Pani Nadieżdo – z opóźnieniem, ale gratulujemy świetnego występu na Igrzyskach i świetnego sezonu w ogóle. Mistrzostwo Europy, ćwierćfinał Igrzysk – to imponujące. A jednak jest taki minimalny niedosyt. W ćwierćfinale w Londynie zabrakło…. no właśnie, czego zabrakło, by przejść do historii polskiego badmintona i awansować do półfinału?

Nadieżda Zięba: Jak Pan sam zauważył, w zeszłym sezonie borykaliśmy się z kontuzjami, więc moim zdaniem, to zabrakło ciągłości w treningu . Ja miałam od stycznia do marca przerwę, spowodowaną kontuzją ścięgna Achillesa (tak długiej przerwy nie robimy nawet w okresie roztrenowania ). I po powrocie byłam zmuszona, praktycznie bez żadnego przygotowania, startować w turniejach dlatego, że nasza kwalifikacja olimpijska stała pod dużym znakiem zapytania . I w momencie kiedy zapewniliśmy sobie te wymarzoną kwalifikację, zostały mi tak naprawdę 3 miesiące do Igrzysk . Myślę, że niestety nie da się w tak krótkim czasie nadrobić dużych zaległości w treningu.

Igrzyska 24:  To były Pani drugie Igrzyska w karierze. Da się jakoś porównać Pekin i Londyn?

Nadieżda Zięba: Porównywanie startów w Pekinie i Londynie jest dość skomplikowane. Mogło by się wydawać, że wynik w Pekinie był podobny – tak – ale tylko wynik. Reszta była zupełnie inna. Po pierwsze to były pierwsze moje igrzyska, nie byłam na nie przygotowana psychicznie. To jest turniej, który bardzo rożni od innych i żeby walczyć o medale trzeba być bardzo odpornym na rożne bodźce (media, duże zamieszanie, czasem aklimatyzacja). Po drugie przygotowania były dłuższe i solidniejsze, nie było tyle kontuzji.  Po trzecie Igrzyska w Londynie rozgrywane były innym systemem, może dla kibiców był ciekawszy, ale dla mnie był to system, który skłaniał zawodników do gry nie fair . Można było się spodziewać jakiejś sensacji.

Igrzyska 24: Rozumiemy, że zakończyła się „operacja Londyn” i zaczynacie z Robertem Mateusiakiem „operację Rio”? Myślicie już o starcie w następnych Igrzyskach?

Nadieżda Zięba:  O następnych igrzyskach na razie nie myślimy, już nie raz się przekonaliśmy, że nie ma sensu planować z tak dużym wyprzedzeniem. Na razie trenujemy, gramy, skupiamy się na następnym sezonie.

Igrzyska 24:  Wkrótce po Igrzyskach Zarząd Polskiego Badmintona ogłosił informację o ukaraniu dyscyplinarnym kilkorga zawodników z kadry olimpijskiej, w tym Pani. Poszło o to, że nie stawiliście się w odpowiednim hotelu przed wylotem na Igrzyska i że opuściliście Londyn bez uzgodnienia z władzami związku. Jak cała sprawa wyglądała z Pani strony?

Nadieżda Zięba:  Na temat kar nie będę się powtarzać, kilka dni temu ukazało się na stronie badmintonZone moje Oświadczenie, więc tam jest wszystko.

Igrzyska 24:  Nowy sezon już się rozkręca. Trwają turnieje w Azji i w Europie. Na razie na korcie nie widzieliśmy pary Zięba – Mateusiak. Jakie są Wasze tegoroczne plany startowe? Kiedy będziemy mogli zobaczyć Was w Polsce?

Nadieżda Zięba: Tak, w tym roku nie polecieliśmy na turnieje do Azji . Podjęliśmy decyzje z trenerem ze po Igrzyskach Olimpijskich, że powinniśmy trochę dłużej odpocząć od wyjazdów. Zeszły sezon był bardzo wyczerpujący, było za dużo imprez, trochę kontuzji, więc postanowiliśmy, że to będzie najlepszy okres na taki odpoczynek psychiczny, ale nie fizyczny. Już od końca sierpnia ciężko trenujemy, tak że będziemy gotowi na wyjazdy w październiku.

Igrzyska 24:  Jaka jest Wasza impreza docelowa w przyszłym roku? Sierpniowe Mistrzostwa Świata? Powalczycie o medal?

Nadieżda Zięba: Jeśli chodzi o mistrzostwa świata za rok to oczywiście się przygotowujemy, w sumie na każdą tak ważną imprezę jedziemy z myślą o medalu, ale może po tych Igrzyskach będzie jeszcze większy apetyt na sukcesy.

Igrzyska 24:  W ubiegłym sezonie trapiły was kłopoty zdrowotne. W drugiej połowie sezonu po kontuzjach nie było widać śladu. Jak to wygląda obecnie?

Nadieżda Zięba: Jak Pan sam zauważył w zeszłym sezonie męczyły nas kłopoty zdrowotne, a zwłaszcza mnie (miałam naderwane ścięgno Achillesa ). Teraz to wygląda tak, że cały czas korzystam z pomocy fizjoterapeutów, więc jest dużo lepiej. Aczkolwiek każdy sportowiec ma jakieś swoje kontuzje i musi się przyzwyczaić do tego.

Igrzyska 24:  Jak Pani myśli, czy uda się kiedyś przełamać na dłużej azjatycką hegemonię w badmintonie? Z czego wynika to, że Azjaci tak mocno dominują w tej dyscyplinie sportu?

Nadieżda Zięba: Liczę na to, że kiedyś uda się Europejczykom przełamać tę dominację azjatycką, ale nie będzie łatwo, dlatego że w Azji ta dyscyplina jest bardzo popularna i bardzo dużo ludzi trenuje badminton, po prostu maja z czego wybierać .

Igrzyska 24: Badminton to bardzo popularna dyscyplina w Polsce, ale tylko w wydaniu plażowo – kometkowym. Badminton sportowy nie cieszy się już taką popularnością. Polskie turnieje rozgrywane są w małych halach, a i tak widownia poza meczami finałowymi świeci pustkami. Czego potrzeba, by z popularności „rekreacyjnej” przejść w popularność „sportową”?

Nadieżda Zięba: Na pewno potrzebne jest wsparcie finansowe. No bo jeśli trzeba promować dyscyplinę musza w to wejść media, które patrzą nas z politowaniem : ‚ Kto będzie chciał oglądać kometkę”. W kraju jest teraz kryzys, o sponsoring ciężko, więc jest jak jest .

Igrzyska 24: Bardzo dziękujemy za rozmowę. Życzymy sukcesów i zapraszamy do regularnej lektury naszego portalu. Piszemy tu o każdym występie polskich badmintonistów.