„Nie pogubić się i będzie dobrze” – wywiad z Tomaszem Bartnikiem


Już od kilku sezonów prezentował wysoką i powtarzalną formę, ale dopiero w minionym tygodniu po raz pierwszy w karierze znalazł się w finale zawodów strzeleckiego Pucharu Świata. Tomasz Bartnik w wywiadzie specjalnie dla naszego portalu podsumował swoje ostatnie starty i opowiedział o planach na przyszłość.

Przede wszystkim gratuluję startu w Monachium. Po kwalifikacjach przebiegła Panu przez głowę myśl „Nareszcie się udało”?

Dziękuję. Zdecydowanie, przez ostatnie lata zawsze brakowało gdzieś kropki nad „i”. A tutaj dzięki odrobinie szczęścia był finał.

W ostatnich dwóch sezonach finały Pucharów Świata przegrywał Pan często zaledwie o kilka punktów. Sukces z Monachium pozwoli odblokować głowę i strzelać jeszcze lepiej?

Nawet nie kilka. Najczęściej był to jeden, czasami dwa punkty. Myślę, że głowę pozwolił odblokować sukces z Mistrzostw Europy, które odbyły się w Mariborze w tym roku. Tam również udało się osiągnąć czołową ósemkę i to był taki moment zapalny, który pokazał, że najtrudniejsze już za mną.

Muszę jednak zapytać o zadowolenie z tego występu, bo finał chyba nie do końca poszedł po Pana myśli…

Z występu ogólnie jestem zadowolony. Dwa wysokie wyniki i bądź co bądź miejsce w czołowej ósemce Pucharu Świata. A finał…No cóż, zawsze rządzi się swoimi prawami. Wiadomo, że chciałoby się czegoś więcej, ale jak na pierwszą próbę chyba nie jest źle.

W ostatnich latach notuje Pan stały progres, czego potwierdzeniem są nie tylko dobre starty na arenie międzynarodowej, ale także pobity w zeszłym roku rekord Polski. Skąd wziął się taki postęp w Pana karierze?

Wszystko przyszło dzięki ciężkiej pracy na treningach. W ostatnich latach miałem więcej czasu i możliwości do treningu, co pozwoliło dzięki pomocy trenerów notować stały progres w odczuciach i wynikach. Trochę zmieniliśmy system przygotowań i jak widać przynosi to zamierzone efekty. Teraz tylko nie pogubić się i będzie dobrze.

W przyszłym roku strzelcy rozpoczynają walkę o start w Igrzyskach Olimpijski w Tokio. Za Panem nieudane próby awansu na igrzyska w Londynie (2012) i Rio (2016). Zatem do trzech razy sztuka? 

Londyn był chyba dla mnie jeszcze za wcześnie, ale Rio rzeczywiście szkoda zwłaszcza, że tak jak wcześniej rozmawialiśmy zawsze brakowało bardzo niewiele do upragnionej kwalifikacji i miejsca w olimpijskiej rywalizacji. Także trzeci raz będzie już skuteczny. Każdy sportowiec marzy o startach na największych imprezach, a jedną z nich niewątpliwie są igrzyska olimpijskie. Jest to zatem jeden z najważniejszych celów moich przygotowań.

Specjalizuje się Pan w karabinie ech postawach oraz w karabinie pneumatycznym. Skąd taki wybór konkurencji? Jak w ogóle rozpoczęła się Pana przygoda ze strzelectwem?

Hmm… Prawdę mówiąc to chyba bardziej konkurencje wybrały mnie. Od samego początku to właśnie te dwie konkurencje szły mi najlepiej i z moją trenerką, Eulalią Rolińską skupiliśmy się na nich tak, żeby wyciągnąć jak najwięcej. Na strzelnicę trafiłem przez przypadek. Tak naprawdę chciałem trenować łucznictwo, ale przejazd na tory łucznicze w Warszawie trwałby bardzo długo, więc tata stwierdził, że najpierw pokaże mi strzelnicę, która była po drodze do domu ze szkoły. A tam już po wypróbowaniu zarówno karabinu jak i pistoletu stwierdziłem, że karabin mi się bardzo podoba i zostaję. I z biegiem lat nie narzekam na swoją decyzję.

Nie trudno domyśleć się, że ze startów w strzelectwie nie da się wyżyć. Jak udaje się Panu zatem pogodzić treningi i wyjazdy na zawody z pracą?

Tego się nie da pogodzić tak naprawdę. Trening specjalistyczny trwa około cztery godziny i to 6-7 razy w tygodniu, nie mówiąc już o treningach ogólnorozwojowych. Także jedyna możliwość to stypendia plus tzw. zespół sportowy Wojska Polskiego, gdzie obowiązkiem jest właśnie trening i reprezentowanie kraju na arenie międzynarodowej.

Opanowanie i pewna ręka to chyba klucze do sukcesu w strzelectwie. Jak udaje się Panu utrzymać „chłodną głowę” podczas rywalizacji?

Tak naprawdę chodzi o opanowanie i koordynację oko-ręka. Podczas startu skupiam się na tym co mam zrobić, na tym „co jest tu i teraz”, nie wybiegam myślami w przód. Jeśli zacznie się myśleć co będzie jeśli… to wtedy pojawią się nerwy i stres. A to nie zawsze pomoże.

Nasza biathlonistka Weronika Nowakowska zwykła nadawać imiona swoim karabinom, natomiast Pana koleżanka po fachu – Sylwia Bogacka w jednym z wywiadów przyznała, że czasami rozmawia ze swoją bronią. Pan także ma tak silną więź, ze sprzętem używanym na treningach i podczas zawodów?

Może nie aż tak, ale na pewno muszę ufać swojemu sprzętowi, a także wyjątkowo o niego dbać żeby nie zawiódł w najważniejszych momentach.

Strzelectwo sportowe nie jest chyba najpopularniejszą dyscypliną w Polsce, ale mimo to na brak talentów nie możemy chyba narzekać. Jakie widzi Pan perspektywy na rozwój dyscypliny i sukcesy sportowe w przyszłości?

No niestety wielu ludzi nie ma pojęcia, że taka dyscyplina sportowa w ogóle istnieje. Ciężko powiedzieć, wszystko zależy od samych zawodników bo jak Pan wcześniej powiedział, trudno z tego wyżyć i nie każdy ma to szczęście, że będzie mógł trenować przez wiele lat. Nawet największe talenty często giną, bo trzeba iść na studia, a potem do pracy. Strzelectwo schodzi w takiej sytuacji na drugi plan. Ale zawsze trafiają się tacy, którzy pociągną tą dyscyplinę startując na wysokim poziomie.

Przed Panem występ w zawodach Pucharu Świata w Gabali. Rozumiem, że tam także celem będzie miejsce w finale?

Celem jest zanotować start na swoim poziomie. W ostatnich występach jest on dość stały, więc jeśli w Gabali też tak będzie, to finał powinien być. Ale najbliższy puchar świata jest tylko jednym z etapów przygotowań do nadchodzących Mistrzostw Europy w Baku, które odbędą się na przełomie lipca i sierpnia. Najważniejsze będzie zatem kolejne sprawdzenie swoich możliwości i jak zawsze walka o medale.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w nadchodzących startach!

Również dziękuję, na pewno dam z siebie wszystko.

Rozmawiał Mateusz Górecki



Mateusz Górecki1971 Posts

<p>Z portalem igrzyska24.pl związany od początku jego istnienia. Pasjonat wielu dyscyplin, które tworzą razem mieszankę wybuchową – łyżwiarstwa figurowego, karate, strzelectwa, wspinaczki sportowej, łucznictwa czy szermierki. Korespondent portalu podczas The World Games 2017 we Wrocławiu. Poza sportem zainteresowany muzyką i literaturą sensacyjną.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password