Ogień olimpijski gaśnie… na Kremlu

international-olympic-committeeTo już dziś – do Rosji dotarł zapalony przed kilkoma dniami w Olimpii znicz. Tysiące wiwatujących kibiców, rosyjska armia, orkiestra, najważniejsze osobistości, z prezydentem Wladimirem Putinem na czele. Cała uroczystość dopięta niemal na ostatni guzik. Nikt nie mógł przewidzieć jednak tego, iż ogień olimpijski może… zgasnąć.

Znicz z ogniem olimpijskim wylądował dziś rano na lotnisku Wnukowo. Został on przyjęty przez Rosjan z największymi honorami. Przybyciu ognia towarzyszyły bowiem fanfary, gra orkiestry oraz obecność kompanii reprezentacyjnej sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Uroczystość „powitania” ognia z Olimpii przebiegała naprawdę widowiskowo.

Po zakończeniu ceremonii oficjalnej i przemowie głowy państwa, znicz przejął kolejny z uczestników sztafety – 60-letni Szawarsz Karapietian – były sportowiec, który nie raz prezentował się na podium podczas zawodów pływania w płetwach. Miał on jednak bardzo dużego pecha. Już na początku znicz zgasł w jego rękach. Karapietianowi na pomoc pośpieszył na szczęście jeden z rosyjskich żołnierzy, który zapalniczką ponownie rozpalił ogień, a sztafeta mogła zostać kontynuowana.

Pomimo tej wpadki, sztafeta z ogniem olimpijskim podąża dalej. W kolejnych miesiącach zawita na Biegunie Północnym, na dnie jeziora Bajkał, a nawet, symbolicznie, powędruje w kosmos. Wszystko to, aby 7 lutego 2014 finiszować ostatecznie na stadionie olimpijskim w Soczi.

To piąta taka sytuacja w historii sztafety olimpijskiej. W 1976r. ogień olimpijski zgasł kilka dni po rozpoczęciu Igrzysk Olimpijskich w Montrealu podczas oberwania chmury – pierwotnie został on odpalony ponownie zapalniczką, jednak ponownie został zgaszony i zapalony przy użyciu zapasowego ognia mającego źródło w Olimpii. W 2004r. na początku sztafety olimpijskiej mocny podmuch wiatru zgasił znicz rozpalony na stadionie Panathinaiko – również wtedy do ponownego zapalenia użyto ognia z Olimpii. W 2008r. pochodnie zgaszono co najmniej dwukrotnie (według francuskiej policji pięciokrotnie) w trakcie protestów dotyczących polityki Chin wobec Tybetu, a następnie odpalono od zapasowej pochodni w autobusie jadącym za sztafetą. Z powodów technicznych ogień olimpijski zgasł także w 2012r., jednak i tym razem do ponownego zapalenia użyto ognia roznieconego w światyni Hery.