Piłka nożna – ME kobiet: Rosjanki liderkami po pierwszej kolejce w grupie B

W drugim dniu mistrzostw Europy kobiet w piłce nożnej swoje inauguracyjne mecze rozgrywała grupa B. W pierwszym Rosjanki pokonały Włoszki 2:1, w drugim, hicie fazy grupowej, broniące tytułu Niemki bezbramkowo zremisowały ze Szwedkami.

W pierwszym dzisiejszym meczu grupy B zagrały Włoszki z Rosjankami. Od początku na boisku trwała twarda walka, w środkach nie przebierały szczególnie Włoszki, które niedobory umiejętności starały się nadrobić siłą. Rosjanki były lepsze, ich akcje zdecydowanie groźniejsze, lepiej konstruowane i lepiej wykańczane. Już w 8 minucie prowadzenie Sbornej zapewniła Elena Danilova. Włoszki musiały się nieco odsłonić, co tylko zwiększyło przewagę Rosjanek. W 26 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pięknym strzałem głową na 2:0 podwyższyła Elena Morozova. Drużyna z Włoch nadal raziła nieskutecznością, niecelnością podań, brakiem pomysłu na rozmontowanie rosyjskiej defensywy. Rosjanki miały jeszcze kilka okazji do podwyższenia wyniku, ale ich strzały były niecelne.

W drugiej połowie Włoszki przeszły do zdecydowanej ofensywy, a ich rywalki głęboko się cofnęły, czekając na okazje do kontry. Jednak w grze Włoszek było tyle nieporadności, co w polskiej reprezentacji mężczyzn za czasów Smudy. Niecelne podania, anemiczne strzały, głupie straty, kiksy. Kiedy jednak udawało się Włoszkom stworzyć w miarę klarowne sytuacje na posterunku czuwała rosyjska bramkarka Tatyana Scherbak. Drużyna z Włoch dopięła swego w 89 minucie, kiedy po błędzie formacji obronnej Rosjanek piłkę do siatki wpakowała Mauro. Po kilkudziesięciu sekundach Włoszki trafiły do bramki po raz drugi, ale bramka nie została uznana z powodu dość wątpliwego spalonego. W pięciu minutach doliczonego czasu gry trwało istne oblężenie rosyjskiej bramki, ale zmiany wyniku ono nie przyniosło. W ten sposób Rosjanki zainkasowały zasłużenie komplet punktów.

Włochy – Rosja (0:2)
bramki: Mauro (89) – Danilova (8), Morozva (26)

Zdecydowanie ciekawiej zapowiadał się wieczorny mecz Niemek ze Szwedkami. Niemki to ośmiokrotne mistrzynie Europy, zdobywczynie sześciu ostatnich tytułów, oczywiste faworytki do kolejnego złota. Cztery lata temu w półfinale pokonały 1:0 właśnie Szwedki, z którymi bilans mają zresztą wybitnie dodatni (komplet zwycięstw). Identyczny był skłąd olimpijskiego finału w Rio de Janeiro. Skandynawki też „sroce spod ogona nie wypadły” – w dorobku mają osiem krążków Euro. Zapowiadała się więc futbolowa uczta, kto wie czy nie najciekawszy mecz fazy grupowej.

Pierwsze 45 minut oczekiwań nie zawiodło. Mecz był toczony w szybkim tempie, gra przenosiła się z bramki pod bramkę. Niewielką przewagę posiadały Niemki, które częściej przebywały pod bramką przeciwniczek, chwilami Szwedki miały problem z wyjściem z własnej połowy. Za to ich akcje były groźniejsze, stwarzały bardziej realne szanse na otwarcie wyniku meczu. Zwłaszcza akcje prawym skrzydłem powodowały „czerwony alarm” w niemieckich formacjach obronnych. Bramki jednak nie padły.

Druga połowa miała zbliżony przebieg. Gra była bardziej wyrównana, momentami inicjatywę przejmowały Szwedki. Wraz z upływającym czasem tempo gry spadało, mecz się zaostrzył, więcej było gry w środkowej strefie, niż pod bramkami. Skończyło się bezbramkowo, ale mecz naprawdę mógł się podobać.

Szwecja – Niemcy 0:0