Piłka ręczna – el. ME: Dramatyczne zwycięstwo na pocieszenie


Polska pokonała Rumunię 32:31 (19:13) w ostatnim meczu el. ME 2018. Polacy już wcześniej niestety stracili szanse na awans do turnieju finałowego, więc pierwsze zwycięstwo naszej kadry pod wodzą Piotra Przybeckiego było tylko zwycięstwem na pocieszenie.

Już po pierwszych trzech minutach było widać, że mecz w Gdańsku będzie przypominał ten, który Polacy rozegrali kilka dni temu w Serbii. Krótko mówiąc, obrona za dużej roli w nim nie odgrywała. Na szczęście tym razem w tej wymianie ciosów to Biało-czerwoni odnajdywali się lepiej. Rumuni przede wszystkim razili błędami w ataku, które dawały naszej drużynie szansę na kontry i łatwe bramki. Po kwadransie Polska prowadziła 10:5, przede wszystkim dzięki trafieniom Rafała Przybylskiego (MVP meczu) i Arkadiusza Moryty.

Trener Rumunów przy takim wyniku poprosił o czas i zabieg ten trochę pomógł naszym rywalom, którzy szybko rzucili dwie bramki i zrobiło się 10:7. Od tego momentu jednak goście znowu zapomnieli, że potrafią grać w handball. Polakom praktycznie niepotrzebny był bramkarz, gdyż rywale po prostu w dziecinny sposób gubili piłkę, bądź nadziewali się na faule w ofensywie. Oznaczało to, że podopieczni Piotra Przybeckiego sukcesywnie powiększali przewagę, która urosła przed przerwą do wyniku 19:13, a byłaby większa gdyby nie rozluźnienie w końcówce i strata trzech szybkich bramek.

Zmiana stron z początku długo nie przynosiła zmiany rezultatu. Mecz znowu zrobił się popisem ofensywy, ale tym razem obie ekipy solidarnie dorzucały kolejne bramki, więc przewaga Polaków się nie zmniejszała. Stało się tak dopiero w okolicy 40. minuty, kiedy to Biało-czerwoni zanotowali pierwszy przestój w grze i Rumuni zbliżyli się do nas na trzy bramki (27:24).

Długo wydawało się, że ostatni kwadrans nie przyniesie korekty rezultatu. Jednak było to tylko złudzenie. Niestety w ostatnich fragmentach meczu Polacy praktycznie stanęli, co Rumuni skrzętnie wykorzystali, doprowadzając do remisu na 40 sekund przed końcem spotkania. Ostatnią akcję Polacy najpierw rozegrali z wykorzystaniem Kamila Syprzaka, którego zatrzymał bramkarz. Nasza drużyna jednak nadal pozostawała przy piłce, a bohaterem został Piotr Chrapkowski, który równo z końcową syreną zdobył decydującą o losach meczu bramkę.

Zwycięstwo nad Rumunią jest pierwszym w tych eliminacjach. Niestety nie dało ono poprawy sytuacji w tabeli. Polacy zakończyli eliminacje na ostatnim miejscu w grupie.

Polska – Rumunia 32:31 (19:13)



Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password