Piłka ręczna – MŚ: Fatalna druga połowa pogrąża Polki


Reprezentantki Polski przegrały w drugim meczu fazy grupowej Mistrzostw Świata. Dziś zbyt silne dla biało-czerwonych, szczególnie w drugiej części spotkania, okazały się reprezentantki Czech.

Genialny początek Polek

Mecz rozpoczął się dla nas jak marzenie. Już w drugiej minucie wynik spotkania otworzyła Katarzyna Janiszewska. Nie zawiodły także jej koleżanki z ofensywy, które – mimo problemów z przedarciem się przez czeską obronę – regularnie rzucały do bramki rywalek. Po dziesięciu minutach meczu Polki miały na swoim koncie już pięć bramek. Rywalki odpowiedziały na to… zaledwie jednym trafieniem Michaeli Hrbkovej z rzutu karnego.

Nieskuteczna pogoń

Mimo tak wyraźnej nieskuteczności w pierwszej fazie spotkania, Czeszki nie poddały się i bardzo szybko zaczęły odrabianie strat. Na początku wykorzystały dwuminutowe wykluczenie Kamili Kordowskiej, a następnie moment naszej nieskuteczności i mimo czasu, o który trener Krowicki poprosił przy stanie 9:7, zdołały dojść nas na jedną bramkę. Skuteczna gra Kingi Achruk i Moniki Kobylińskiej sprawiły jednak, że rywalki nie zdołały doprowadzić do remisu, a na przerwę to biało-czerwone schodziły prowadząc 15:12.

Zaczynamy się mylić

Wydawało się, że druga połowa będzie dla nas w miarę spokojna. Trzy bramki przewagi miały zagwarantować pewność w grze, a z minuty na minutę sytuacja dla nas miała się tylko poprawiać. Tuż po wznowieniu Drabik przekroczyła jednak przy rzucie linię pola bramkowego, co miało być zapowiedzią kolejnych kilkunastu minut w wykonaniu Polek.

Biało-czerwone zaczęły mylić się na potęgę. Niepotrzebne straty piłki czy niecelne podania tylko podgrzewały atmosferę, a ta tylko doprowadzała do kolejnych błędów. Do niedokładności doszły jeszcze niepotrzebne faule w ataku i zaczęło robić się naprawdę gorąco. Szczególnie, że Czeszki skrupulatnie wykorzystywały błędy naszych dziewczyn i już w 46. minucie doprowadziły do remisu (19:19).

Łabędzi śpiew

Przy stanie 19:19 o czas poprosił trener Krowicki. Wówczas jeszcze wydawało się, że kryzys gry naszej drużyny jest tylko chwilowy i szybko damy radę go przełamać. Nadzieje wzmogły się, gdy rzut rywalki obroniła Adrianna Płaczek, a po chwili Kinga Grzyb rzuciła bramkę na 20:19.

Ten niezły fragment gry okazał się jednak być tylko łabędzim śpiewem reprezentantek Polski. Już wkrótce biało-czerwone ponownie zaczęły popełniać błędy, a rywalki tym razem nie tylko doprowadziły do remisu, ale wyszły na prowadzenie.

Szczególnie bolesnymi okazały się być straty Polek w końcówce spotkania. Gdy na dwie minuty do końca meczu biało-czerwone przegrywały 25:27, wydawało się że istnieje jeszcze szansa, aby rzucić dwie bramki i odrobić straty. Tymczasem… stało się na odwrót. Polki poczyniły dwie straty, po których bramki rzucały Czeszki, ustalając wynik na 25:29.


POLSKA – CZECHY 25:29 (15:12)

Polska: Płaczek, Gawlik – Achruk 5, Kobylińska 3, Kozłowska, Kudłacz-Gloc 6, Lisewska, Roszak 1, Urtnowska, Zych, Górna, Grzyb 3, Janiszewska 4, Zawistowska 1, Drabik 2, Szarawaga

Czechy: Satrapova, Muellnerova, Kudlackova – Galuskova, Rysankova 2, Salcakova 1, Manakova 1, Kordovska 1, Hrbkova 1, Luzumova 7, Adamkova, Marcikova, Setelikova 2, Zachova 2, Jerabkova 8, Mala 4



Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password