Piłka ręczna – MŚ: Porażka z honorem na zakończenie fazy grupowej

Reprezentacja Polski w piłce ręcznej po dobrym spotkaniu minimalnie uległa szczypiornistom francuskim 25:26. Mimo to, że zanotowaliśmy kolejną porażkę i w rezultacie zajmiemy tylko 5. miejsce w grupie, możemy być zadowoleni z postawy naszych piłkarzy ręcznych, którzy pokazali serce i charakter.

Po poprzednich spotkaniach niewielu kibiców wierzyło, że dziś Polacy będą w stanie zagrać dobry mecz przeciwko Francuzom. Fakt, trzeba przyznać, że „Trójkolorowi” na spotkanie z nami wyszli bez jednego ze swoich najlepszych zawodników – Nikola Karabaticia. Mimo to ci którzy grali, walczyli na 100% swoich umiejętności. A biało-czerwoni postawili im bardzo skuteczny opór.

W pierwszych minutach podopieczni Tałanta Dujszebajewa musieli bronić się przed tym, aby rywale nie uciekli na kilka bramek przewagi. Pomimo iż Francuzi już w pierwszych minutach mieli ku temu okazję (rozpoczęli od prowadzenie 2:0), nasi szczypiorniści zachowali zimną krew w defensywie. Ciężar gry w początkowej fazie meczu na swoje barki wziął Tomasz Gębala. To on trafiał, asystował, przejmował. Do Tomka w dobrej grze dołączył również Marek Daćko i szybko przyniosło to widoczny skutek – nasi rodacy nie tylko zniwelowali straty, ale niespodziewanie wyszli na prowadzenie 8:7.

Końcówka pierwszej części spotkania była bardzo wyrównana. Biało-czerwoni, mimo gry w osłabieniu, do ostatnich sekund zachowali doskonałą skuteczność i nie pozwolili Francuzom objąć prowadzenia. Bramka zdobyta w ostatnich sekundach przed zejściem z parkietu, zapewniła nam remis 13:13 do przerwy.

Taka dobra gra w ciągu pierwszych 30 minuty nie przełożyła się niestety na początek drugiej połowy spotkania. W nią weszliśmy fatalnie. Przez niemal osiem pierwszych minut nasi szczypiorniści nie potrafili zdobyć bramki, a „Trójkolorowi” odskoczyli w tym czasie na pięć bramek.

Dopiero, gdy na przełamanie rzucił Paczkowski, coś się w naszej grze odblokowało. Od tego czasu Polacy zaczęli dynamicznie gonić wynik. Z czasem odrabialiśmy kolejne bramki, aż w końcu dobrnęliśmy do newralgicznego momentu, w którym traciliśmy dwa trafienia. Od tego momentu wynik często się wahał, ale… cały czas wracał w rezultacie do stanu wyjściowego.

To zmieniło się dopiero w samej końcówce spotkania. Na minutę przed końcem rzuciliśmy bramkę kontaktową, a co więcej – graliśmy w przewadze liczebnej. W tej sytuacji, na 22 sekund przed końcową syreną, selekcjoner ekipy rywali poprosił o czas. Francuzi starali się grać do końca. Mimo to ostatecznie stracili piłkę. Było już wówczas jednak zbyt późno, aby rozegrać skuteczny kontratak, a rzut przez całe boisko, pewnie wyłapał Omeyer.

Mimo ostatecznej porażki, z dzisiejszego meczu można wyciągnąć sporo pozytywów. Z dobrej strony pokazali się Tomasz Gębala, Marek Daćko i – świetnie grające podczas ostatnich minut meczu – młodziutki Arkadiusz Moryto. Mimo iż na tych mistrzostwach grać będziemy już tylko o Puchar Prezydenta (kolejny mecz, o miejsca 17-20, zagramy przeciwko Tunezji), jest to pozytywny prognostyk na przyszłość.

Francja – Polska 26:25 (13:13)

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password