Piłka ręczna – MŚ: Szalone zwycięstwo Norwegów. Mają finał!

Wielkie emocje przeżywali dziś kibice piłki ręcznej, którzy mieli okazję podziwiać spektakl, jaki w drugim półfinale zafundowali nam reprezentanci Norwegii i Chorwacji. Ostatecznie, po długim boju, pełnym zwrotów akcji, w finale z Francją zagrają ci pierwsi.

Chorwacja z Norwegią mierzyła się już rok temu. Wówczas, w pojedynku o brąz rozgrywanych w Polsce Mistrzostw Europy, górą okazali się być podopieczni Żelijko Babicia. Dziś Chorwaci również rozpoczęli lepiej od swoich rywali. W przeciągu pierwszych 12 minut ich defensywa grała na najwyższym poziomie, dzięki czemu objęli prowadzenie… 3:1.

Później jednak szczypiorniści i jednej i drugiej ekipy zaczęli trafiać. Mecz rozpędził się, Skandynawowie zdołali dogonić wynik. Ba! Sami minimalnie uciekli. Dzięki wysokiej skuteczności rzutowej w końcowej fazie pierwszej połowy oraz siedmiominutowemu przestojowi rywali, to oni właśnie schodzili na przerwę w lepszych nastrojach – prowadząc 12:10.

Druga połowa zaczęła się jednak niemal identycznie jak pierwsza. Niemoc rzutową Norwegów, wykorzystali doskonale reprezentanci Chorwacji, którzy już po dwóch minutach wyrównali rezultat spotkania. Niewiele czasu potrzeba było, aby tym razem to oni wyszli na prowadzenie i odbudowali, utraconą wcześniej, dwubramkową przewagę. I tym razem tak niewielka różnica bramkowa okazała się zbyt słabym zabezpieczeniem przed rywalem. Norwegowie co prawda gonili szaleńczo i na ostatnią chwilę, ale jednak dogonili – trafiając do bramki na 11 sekund przed końcową syreną.

Na koniec piłkę w rękach mieli jeszcze jednak Chorwaci. Ba! W ostatniej sekundzie arbiter odgwizdał na ich korzyść rzut karny, a na siódmym metrze pojawił się Zlatko Horvat. Jeden, na pozór prosty, rzut miał zadecydować o losach tego spotkania. W tym momencie bohaterem okazał się norweski bramkach – Bergerud. Jego interwencja uratowała Skandynawów i przyniosła dogrywkę.

Tą… Norwegowie ponownie rozpoczęli fatalnie – od przestoju i dwóch straconych bramek. Gdy przegrywali 22:24, do gry ponownie wkroczył jednak Bergerud, zatrzymując rzuty rywali i pozwalając swoim rodakom na wyprowadzenie skutecznych konktrataków, dzięki którym po 5 minutach dogrywki mieliśmy… wciąż remis – 24:24.

Drugą część dogrywki otworzyło trafienie Myrhola. O ile na nie jeszcze Chorwaci zdołali odpowiedzieć, o tyle po kolejnej bramce już chybili. Norwegowie wykorzystali to do kolejnej kontry, która tym razem przyniosła im dwubramkową przewagę. Po kolejnej nieudanej akcji Chorwatów wszystko było już przesądzone. Szczególnie, że rywale wykorzystali kolejny kontratak, po raz pierwszy w meczu stwarzając trzybramkową różnicę między zespołami.

Po szalonej końcówce trener Christian Berge i jego podopieczni wybuchnęli, niczym wulkany radości. To oni zagrają w finale Mistrzostw Europy, a ich rywalem będą gospodarze – Francuzi. Kolejna szansa na rewanż, tym razem za mecz w fazie grupowej.

Norwegia – Chorwacja 28:25 (22:22, 12:10)

Norwegia: Bergerud (16/40 – 40 proc.), Christensen (0/1 – 0 proc.) – Myrhol 6, Bjornsen 5 (0/1), Sagosen 4 (0/2), Tangen 4, Hansen 3, Gullerud 2, Jondal 2, Tonnesen 2 (2/2), Hykkerud, O’Sullivan, Johannessen

Chorwacja: Stevanović (3/13 – 23 proc.), Pesić (8/25 – 32 proc.) – Horvat 6 (3/5), Mamić 5, Duvnjak 3, Musa 3, Stepancić 3, Kontrec 2, Strlek 2, Sebetić 1, Cindrić, Gojun, Mandalinić

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password