Piłka wodna – el. ME: Punkty stracone w końcówce

Remisem zakończył się drugi mecz reprezentacji Polski w turnieju II rundy eliminacji do mistrzostw Europy w piłce wodnej. Biało-Czerwoni pomimo przewagi w większości meczu nie zdołali pokonać Szwajcarów.

fot. Wojciech Nowakowski/igrzyska24.pl

Pierwszą bramkę zdobył dla naszych rywali Robin Pleyer. Wyrównanie nastąpiło na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarty po strzale Bartosza Szymańskiego. Na przerwę Helweci schodzili jednak z jednobramkowym prowadzeniem, które dał im Pablo Carballo.

Po minucie gry w drugiej kwarcie stan meczu wyrównał Martin Andruszkiewicz, który minutę później wyprowadził nas na pierwsze prowadzenie w tym meczu. Szwajcarzy natomiast, gdy już dochodzili do okazji strzeleckich, rzucali obok bramki strzeżonej przez Michała Diakonowa. Polacy natomiast to wykorzystywali – prowadzenie na 4:2 podwyższył Bartłomiej Kowalewski. Niewiele brakowało, abyśmy na półmetku spotkania prowadzili trzema bramkami, ale w ostatniej akcji pierwszej połowy Szymański trafił w słupek.

Kowalewski wpisał się po raz drugi na listę strzelców imponującym rzutem z dystansu, dając nam prowadzenie 5:2, a pół minuty później kolejnego gola dla Biało-Czerwonych rzucił z półobrotu Paweł Wielogórski. Od tej pory do syreny kończącej trzecią kwartę obie drużyny miały swoje okazje, ale piłka tylko raz znalazła drogę do bramki – po strzale Pleyera.

Już po 20 sekundach ostatniej kwarty hat-tricka skompletował Andruszkiewicz, jednak natychmiast bramką odpowiedział na to Petar Bjelajac. Straty Szwajcarów zmniejszyli też Alexander Herrmann i dwukrotnie Carballo, doprowadzając do remisu 7:7 na niecałą minutę przed końcem meczu. W jej trakcie nie padły kolejne bramki i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Można powiedzieć „mecz meczowi nierówny”, bo przeciwnik jest zmieniany – porównał oba dotychczasowe spotkania Biało-Czerwonych trener Robert Serwin. – We wczorajszym meczu prowadziliśmy spokojną grę do drugiej „działki”, trzecia i czwarta pokazała nam, że gdzieś, w którymś momencie, mamy kłopoty z opanowaniem emocji z opanowaniem gry, co poskutkowało tym, że przegraliśmy jedną bramką. Dzisiaj wydawać by się mogło, że prowadząc dwiema bramkami dwie minuty do końca dowieziemy to zwycięstwo i nagle przez głupie zachowanie, błędy własne tracimy dwie bramki i remisujemy spotkanie, które powinniśmy wygrać. Nie chcę nikogo oceniać na gorąco, bo to też nie miejsce żeby wydawać już jakiekolwiek opinie o tym meczu, bo to jeszcze jest za świeżo. Cieszę się, że zespół nie położył się i nie było tak, że nie podjęli walki. No cóż, sport jest taki, że jest nieprzewidywalny. Najważniejsze, że nie przegrana – może to jest takie słowo pocieszenia.

W pierwszym sobotnim meczu Białorusini pokonali 9:4 Izraelczyków i z dwoma zwycięstwami na koncie prowadzą w tabeli turnieju w Gorzowie. Jutro to oni zmierzą się z naszą drużyną. Na pewno to będzie najcięższe spotkanie tego turnieju, bo Białorusini postawią na pewno bardzo wysoko poprzeczkę. Są bardzo dobrze przygotowani fizycznie, dobrze rozgrywają atak pozycyjny, wykorzystując wykluczenia. Widać, że to poukładany zespół, dobrze grający – scharakteryzował rywali trener Serwin. – Mam nadzieję, że zawodnicy po przespanej nocy, po odpoczynku, zweryfikują swoje zachowanie dzisiejsze, wykluczą swoje błędy własne i osobiste przemyślenia pozwolą na to, aby jutro jak najlepiej zaprezentować się w meczu.

Wyniki:
Białoruś-Izrael 9:4
Polska-Szwajcaria 7:7

Tabela:
1. Białoruś 6 pkt.
2. Izrael 3 pkt.
3. Polska 1 pkt
4. Szwajcaria 1 pkt

Korespondencja z Gorzowa Wlkp. – Wojciech Nowakowski