Pjongczang za 48 dni: Jedźmy do Korei na Igrzyska

Powierzenie organizacji przyszłorocznej Olimpiady skutecznie ograniczy liczebność polskich kibiców, w większości będą to pewnie członkowie ekipy olimpijskiej, czy nieliczni Polacy mieszkający w Korei. Sprawa rozbija się w głównej mierze o koszty, ale kto powiedział, że się nie da, wkroczmy więc jak polski kibic, ze sztandarem i pieśnią na ustach w mały przegląd opcji wyjazdu do Azji…

Do obliczeń musimy tradycyjnie przyjąć pewne założenia. A więc: żona (względnie) nas nie bije i chce jechać z nami (ja Ci dam jeździć samemu!), bądź jedziemy z serdecznym przyjacielem. Szef dał nam urlop na pełen okres (jedź, jedź, w lato będzie dużo nadgodzin) więc na wczasy nie będzie już opcji, ale sport, zwłaszcza na takim szczeblu jest dla nas priorytetowy. Zresztą, prawdopodobnie z 2019 i 2020 wakacji też nie będzie, bo kredyt na wycieczkę będzie się kładł cieniem jeszcze długo. Czy istnieje różnica cenowa z przyjacielem lub żoną? Raczej niewielka: z przyjacielem będziesz pił, żona wyda dużo kasy na zakupy. Będzie więc drogo…

Sprawa pierwsza: Przelot: najpierw musimy dostać się na miejsce. W tym przypadku musimy wybrać przelot do Seulu. Impreza trwa od 9 do 25 lutego, ze względu na odległość trzeba jednak nieco wcześniej  udać się do Azji. Planujemy więc wylot (wyjazd) 7 lutego, powrót 26 dnia tego samego miesiąca. 7 lutego wg portalu fly4free.pl mamy liczne opcje do wyboru, większość niestety posiada jeden mankament: przesiadki. Koniec końców i tak będziemy lecieli pewnie z Warszawy (drogi z Pyrzowic i Balic prowadzą na Okęcie), więc stolicę uznajemy za punkt początkowy. Najtańsza opcja: 5168 PLN w dwie strony za dwie twarze, przesiadka w Pekinie (przy okazji można szybciej odebrać swoją paczkę z Aliexpress). Czas podróży: jedyne 17 godzin tam i 23 z powrotem. Przewoźnik: Air China… Za 5643 złocisze możemy zmienić przewoźnika na Fly Emirates, czas: 19 i pół godziny, przesiadka w Dubaju. Opcja bezpośrednia? A jakże! Nasz rodzimy przewoźnik LOT oferuje bezpośredni przelot w czasie 10 godzin, za jedyne 8879 zł (cały czas mówimy o dwóch osobach do i z Seulu). Ale, ale, aleee. Można troszeczkę pożonglować datami. I tak: wylatując 5 lutego, a wracając 1 marca możemy zejść poniżej 4 tysięcy złotych (przy obecnym kursie euro), minimalnie poniżej 5 tysięcy zejdziemy przy pobycie 5-27 luty. Taniej może być za to z Frankfurtu, gdzie ceny zaczynają się już od 3500 zł, z jedną przesiadką i w założonej przez nas dacie! Ponadto wybór lotów jest o niebo większy niż z Polski, bez przesiadki możemy lecieć już za 5700 (z Polski i tak będzie przesiadka), problemem jest tylko cena przelotu do Frankfurtu, która mocno niweluje ewentualny zysk względem opcji podróży z Polski. Oczywiście jak to na portalach internetowych z biletami lotniczymi, czasami musimy dorzucić stówkę lub dwie celem ich zarobku.

Pobyt: Pjongczang to jakaś metropolia nie jest. W ogóle areny igrzysk są tradycyjnie porozrzucane jak pryszcze na twarzy młodzieńca. Popatrzmy jednak na ceny noclegów, a tradycyjnie w kulminacyjnych terminach są one zatrważające. Pobyt od 8 do 27 lutego daje ponad 19 nocy, to zabolałoby nawet w Polsce (no chyba, że śpimy pod mostem). Ale trivago, sortuj według ceny (bo jak by inaczej) i wyszukiwarka wypluwa nam następujące propozycje, powodujące załamanie nerwowe… 500 zł za noc w okolicach Yongpyongu i 600 w okolicach Gangneung, sam Pjongczang także w okolicy 500 zł. Jedynie w Jeongseon jest coś za 300 zł, jednak to lokalizacja ściśle dla miłośników narciarstwa alpejskiego. Ceny oczywiście będą wzrastały, a naszą lokalizację musimy dostosować do zainteresowań sportowych oraz być może będziemy musieli się przemieszczać się transportem przygotowanym przez organizatorów tam, gdzie istnieje szansa na zobaczenie dobrej dyspozycji naszych zawodników. Coś mi się wydaje, że cena przelotu była dosyć atrakcyjna… Proste przeliczenie najniższej ceny 300 zł razy 18 nocy w pokoju dwuosobowym wychodzi 5400 zł…

Bilety: no dobra nocleg i przelot wykupiony, pędzimy szczęśliwi ku bramie stadionu czy innej sport areny, a tam kwadratowy Koreańczyk pokazuje nam, że obowiązują bilety. Szturm jak z szabelką na czołg nic nie daje, bo kwadratowych Koreańczyków jest piętnastu. Bilety warto więc zakupić już teraz. Ceny (oczywiście na najtańszy sektor): ceremonia otwarcia 220 tys. Wonów, zamknięcia to samo. Daje to 720 złociszy na jedno wejście na głowę. Może lepiej będzie jednak otworzyć tanie wino. Spójrzmy na imprezy, interesujące polskiego kibica: skoki narciarskie na gorszym sektorze w komplecie: kwalifikacje i finały na każdej skoczni plus drużynówka dają kwotę 420 tys. Wonów czyli niemal 1400 złotych. Biegi narciarskie: 65 złotych za wydarzenie, łyżwiarstwo szybkie niecałe 500. Na finał hokeja trzeba by wyłożyć prawie 1000 złotych, łyżwiarstwo figurowe to 500 zł za wydarzenie typu program krótki. Ceny więc wysokie (przypominam, że podawałem bieda wersję, na najtańszy sektor. Na lepsze ceny są nawet trzykrotnie wyższe).

Jedzenie: jak podaje pewna strona ceny są podobne jak w Polsce. Trudno jednak się do tego odnieść, ponieważ pewnie będzie trochę drożej przy okazji takiej imprezy. Na szczęście większość lotów oferuje pełny bagaż, dlatego zapas zupek chińskich (trochę jak wwozić drewno do lasu) zawsze w cenie: dużo nie waży, a pozwoli zaspokoić potrzeby żywieniowe… przynajmniej na jakiś czas…

Podsumowując: jeżeli zamarzy nam się wyjazd do Korei Południowej czeka nas nie lada wydatek: przelot w dwie osoby będzie kosztował od 4000 zł w górę, nocleg przynajmniej 5000 zł. Do tego bilety w wysokich cenach, tym więcej wydamy im więcej będziemy oglądać. Jedzenie podobnie jak w Polsce, pewnie 100 zł na dwóch dziennie to będzie mało…

Istnieją biura podróży, które oferują zorganizowane wyjazdy z Polski do Korei z przewodnikiem. Ceny nie są podane, można jednak mieć pewność, że będą dużo wyższe niż przy podróży na własną rękę. Jest to jednak doskonała opcja dla wygodnych i… zamożnych.

Jest jeszcze opcja darmowa, ale ekstremalna. Wybierasz dyscyplinę sportu, w której masz największe szansę uzyskać wynik kwalifikujący cię na igrzyska. Wybierz taką, w której Twój kraj wysyła reprezentację. Przestudiuj kryteria kwalifikacji (redaktorzy igrzyska24.pl służą pomocą). Odradzamy hokeja (chyba, że jest ciebie piętnastu) i łyżwiarstwo figurowe (jeżeli to czytasz to prawdopodobnie jesteś za stary, by zacząć przygodę z tym sportem), polecamy sporty grawitacyjne (czemu: nie powiemy). Możesz także zostać: trenerem, lekarzem, fizjoterapeutą, masażystą, serwisantem bądź inną personą (nie, nie panem Personem), która dostała się do tego koryta. No i jeszcze jest jedna opcja… zostać dziennikarzem w redakcji, która wysyła swoich pracowników na duże imprezy… Ale tego nie polecamy…

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password