Pod obcą banderą – o polskich olimpijczykach przed odzyskaniem niepodległości słów kilka


Choć reprezentacja Polski na najważniejszej sportowej imprezie czterolecia zadebiutowała oficjalnie w 1924 roku, pierwszy nasz rodak stanął na olimpijskim podium już szesnaście lat wcześniej. Jerzy Gajdzik, trzeci w skokach do wody na igrzyskach w Londynie, był jednym z sześciu Polaków reprezentujących na igrzyskach inne nacje w okresie przed I wojną światową. 99. rocznica odzyskania przez nasz kraj niepodległości to dobra okazja, by nieco sobie o nich przypomnieć.

Opowieść o polskich olimpijczykach pod obcą banderą rozpoczynamy od roku 1900. II Letnie Igrzyska Olimpijskie, których gospodarzem był Paryż, zapisały się w historii przede wszystkim jako igrzyska chaosu. Impreza rozciągnięta na ponad pięć miesięcy, sportowcy, którzy nie wiedzieli, że biorą udział w igrzyskach, parasole zamiast medali, brak stadionu olimpijskiego. Przykłady niekompetencji organizatorów paryskiej imprezy można by mnożyć w nieskończoność. W tych – najdelikatniej mówiąc – niezbyt sprzyjających okolicznościach, pierwszym polskim olimpijczykiem został szermierz Julian Michaux, reprezentujący Imperium Rosyjskie.

Przodkowie Michaux pochodzili z Belgii, jego rodzina osiedliła się w Polsce na początku XIX stulecia. Dziadek naszego bohatera, Marcin, był powstańcem listopadowym, a ojciec – Aleksander – poetą, którego alkoholizm w błyskawiczny sposób pozbawił majątku i doprowadził do choroby psychicznej. Historia Juliana jest nieco mniej tragiczna – w młodości pobiera nauki u szermierzy włoskich i francuskich, by w 1890 roku samemu otworzyć w Warszawie salę szermierczą. Wraz ze swoim uczniem, Piotrem Zakoworotem, z pochodzenia Ukraińcem, jadą na Igrzyska do Paryża jako członkowie czteroosobowej reprezentacji Rosji. Oprócz nich jest jeszcze dwójka rosyjskich jeźdźców, którym jednak nie udaje się nawet ukończyć zawodów.

Michaux poradził sobie znacznie lepiej. Piąte miejsce w stawce 29 szablistów można uznać za spory sukces. Niewiele gorzej spisał się jego uczeń – Zakowort na czternaście rozegranych walk, wygrał siedem, co dało mu przyzwoite, siódme miejsce.

Jeszcze lepiej spisał się osiem lat później w Londynie George Gaidzik, a właściwie Jerzy Gajdzik. 23-letni syn polskich emigrantów w barwach Stanów Zjednoczonych sięgnął po brązowy medal w rywalizacji skoczków do wody. Gajdzik, w debiutującej na igrzyskach konkurencji skoków z trampoliny 3-metrowej, jako jedyny nawiązał walkę z ówczesnymi hegemonami – reprezentacją Niemiec. Z notą 80,3 pkt zajął 3. miejsce, ex-aequo z Gottlobem Walzem. Kilka dni później spróbował swoich sił w skokach z wieży, gdzie poradził sobie minimalnie gorzej, kończąc zawody na 5. miejscu. Zaczął znakomicie, ale z każdym skokiem było już tylko gorzej. Gdyby w finale powtórzył swój wynik z eliminacji, skończyłby ze srebrnym medalem.

Oprócz Gajdzika w Londynie oglądać mogliśmy jeszcze jednego naszego reprezentanta. A właściwie reprezentantkę. Mowa tu o tenisistce Felicji Pietrzykowskiej, która startowała w barwach Austrii. Niestety, niezbyt skutecznie – już w pierwszej rundzie turnieju uległa bowiem Węgierce Csery i pożegnała się z marzeniami o medalu. Warto przy tej okazji wspomnieć o nietypowym formacie turnieju tenisowego. Otóż w Londynie (podobnie jak cztery lata później w Sztokholmie) rozgrywano osobno turnieje singlowe i deblowe pod dachem oraz osobno na kortach otwartych. Gwoli ścisłości – Pietrzykowska swój jedyny olimpijski występ zaliczyła w hali.

Aż czterech „ukrytych” Biało-czerwonych oglądać mogliśmy na arenach Igrzysk V Olimpiady, które w 1912 roku odbyły się w Sztokholmie. Oprócz wspomnianego już wcześniej Gajdzika, który tym razem większych sukcesów nie odniósł, nasi rodacy rywalizowali w dwóch innych dyscyplinach. Jako Austriak w biegach na 200 i 400 m wystartował Władysław Ponurski, w obu przypadkach odpadł w eliminacjach. O medale w jeździectwie w barwach Imperium Rosyjskiego walczyli natomiast Karol Rómmel oraz Sergiusz Zahorski, którzy w skokach przez przeszkody zajęli odpowiednio 15. i 18. miejsce.

Jako że Rómmel urodził się w Grodnie, na terenie dzisiejszej Białorusi, często określany jest jako pierwszy białoruski olimpijczyk. W rzeczywistości był jednak stuprocentowym Polakiem, czego dał wyraz już po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości, gdy w czasie wojny polsko-bolszewickiej dowodził w stopniu majora 8. Pułkiem Ułanów. W latach 1924-1928 ponownie wystąpił na igrzyskach, tym razem już w barwach wolnej Polski. W Amsterdamie, wraz z Michałem Woysym-Antoniewiczem oraz Józefem Trenkwaldem, sięgnął po brązowy medal w drużynowej rywalizacji WKKW.

Rozwój kiełkującej idei nowożytnego olimpizmu przerwała I wojna światowa, która oprócz milionów ofiar, przyniosła też niepodległość wielu narodom, w tym również Polski. Choć w 1920 roku istnieliśmy już jako państwo, Polacy – w związku z trwającą wojną przeciwko bolszewickiej Rosji – zdecydowali się nie wystawiać swojej reprezentacji na Igrzyska w Antwerpii. Warto jednak wspomnieć o Józefie Krzyczewskim – Polaku w barwach Stanów Zjednoczonych, który wraz z kolegami sięgnął po brązowy medal w przeciąganiu liny.



Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password