Potrzebujemy czasu – rozmowa z Kingą Kołosińską i Jagodą Gruszczyńską


Po turnieju World Tour w Olsztynie mieliśmy okazję do rozmowy z Kingą Kołosińską i Jagodą Gruszczyńską. Reprezentantki Polski opowiedziały nam o zmianach w kadrze, turnieju i planach na przyszłość. 

Dawid Lis: Zacznijmy od ostatniego turnieju. W Olsztynie zakończyłyście zmagania na 9. pozycji. Jak możecie podsumować swój występ?

Kinga Kołosińska: Możemy być z siebie zadowolone. Jest to najlepszy wynik w tym sezonie dla nas. Wygrałyśmy z dobrymi zawodniczkami, z Kerri Walsh Jennings i Nicole Branagh, które mają na koncie wiele sukcesów. My gramy ze sobą dopiero pół roku i każdy mecz daje nam coś nowego. Myślę, że ten turniej był w naszym wykonaniu dobry. Te, które są przed nami, mogą być tylko lepsze.

Jagoda Gruszczyńska: Myślę, że możemy być zadowolone z naszego występu. Na pewno jest niedosyt po meczu o ósemkę, bo przegraliśmy w dwóch setach, w obu tylko o dwa punkty. To nie jest dużo. Na pewno był to dobry turniej. Poziom naszego grania był w miarę stabilny i to cieszy.

D.L.: Na tym turnieju z dobrej strony pokazały się także inne nasze pary, szczególnie Kasia Kociołek i Ola Gromadowska.

K.K: Na pewno może cieszyć to, że dziewczyny walczą z takimi zespołami na najwyższym poziomie. Niestety nie mają wiele szans na grę, ponieważ stworzono taki system, że jeśli się nie ma punktów w rankingu, to nie ma szans na granie. Mam nadzieję, że ten system się za rok zmieni. Widać progres. Walczyły i miały szansę wygrać z dziewczynami, które okazały się najlepsze w całym turnieju. Myślę, że to może zaprocentować w przyszłości.

D.L.: A jak go oceniacie od strony organizacyjnej?

K.K: Zawsze bardzo dobrze się czuję w Olsztynie. Mam dobre wspomnienia. Z Moniką wygrałam tutaj swój pierwszy medal na World Tourze. Jest zawsze z nami publika, rodzina, znajomi.

J.G.: Lubimy tutaj wracać, lubimy tutaj grać. Zawsze nam się tutaj dobrze gra. Lepiej się tutaj czujemy, niż na innych turniejach.

D.L.: Turniej w Olsztynie otrzymał cztery gwiazdki od FIVB, według nowego systemu. Co myślicie o tym systemie?

K.K.: Na pewno byśmy wolały grać więcej i myślę, że wszyscy zawodnicy by tego chcieli. Jednak taki system został stworzony w tym roku, ale mam nadzieję, że za rok FIVB powróci do tego, co było wcześniej i gry każdy z każdym w grupie. Poprzedni system był lepszy dla kibiców i zawodników, bo na pewno więcej gry służy rozwojowi graczy.

J.G.: Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że w pierwszej wersji ten turniej miał mieć trzy gwiazdki i od początku miały być zmagania systemem pucharowym. Biorąc to pod uwagę, to myślę, że lepszą decyzją była gra w grupach. Mimo, że było mniej tych spotkań, niż poprzednio, to i tak lepiej, niż w systemie pucharowym, gdzie po pierwszym spotkaniu można odpaść.

D.L.: W tym roku oglądamy sporo zmian w polskich zespołach, zarówno męskich, jak i żeńskich. Jak wy je oceniacie?

J.G.: U nas było trochę inaczej, niż u chłopaków. U nich zmiany były zaplanowane. U nas tego nie było w planach, Kinga miała normalnie ten sezon rozegrać z Moniką. Wyszło, że gramy razem. Widzimy progres z turnieju na turniej. To granie jest teraz na innym poziomie dla mnie. Muszę dostosować swoją grę do tego poziomu i dodatkowo zgrać się z Kingą. Nie jest to łatwe.

K.K.: Na pewno potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby się zgrać, żeby ta współpraca nam się lepiej układała.

D.L.: Zmienił się także trener kobiecej kadry. Jak wygląda współpraca Srdjanem Veckovem?

J.G.: Na pewno wprowadził nowy powiew do kadry, trochę innych rzeczy. Prezentuje bardzo pozytywne podejście do grania, do siatkówki. Bardzo dobrze nam się pracuje, czuję dużą różnicę. Ale tak samo jak docieramy się tutaj w parze, tak też z całym sztabem szkoleniowym potrzebujemy jeszcze czasu.

K.K.: Wiemy, że to jest dopiero początek i dopiero się zgrywamy. Zaczynamy robić to, czego trener oczekuje. Myślę, że dużo pracy przed nami.

D.L.: Kinga, pozostając w temacie zmian, to dla Ciebie ten sezon jest zupełnie inny. Wcześniej zawsze turnieje główne od razu, a teraz trzeba się przebijać przez kwalifikacje.

K.K: Na pewno trzeba zmienić podejście. Wcześniej grałam zawsze w turnieju głównym, teraz całkowicie są inne priorytety. W kwalifikacjach zawsze się gra ciężko, one rządzą się swoimi prawami. Wystarczy jeden gorszy mecz i już nas nie ma w turnieju. To było ciężkie, ale bardzo pouczające.

D.L.: Jagoda, w Twoim przypadku jest przejście na inny poziom gry, ale chyba też więcej podróżowania na turnieje.

J.G: Myślę, ze jeśli chodzi o podróże, to nie ma większej różnicy. W zeszłym roku też jeździłyśmy na turnieje i nie wiem nawet, czy nie więcej, ponieważ było ich więcej ogólnie. Ale na pewno jest różnica w poziomie gry.

D.L.: W tym roku już wiele grania nie pozostało, ale chyba najważniejszą imprezą będą Mistrzostwa Europy? Z jakim nastawieniem tam jedziecie?

K.K: Do końca sezonu zostały nam cztery turnieje. Ten sezon ogólnie jest bardzo krótki. Przygotowujemy się przede wszystkim do mistrzostw. To jest najważniejszy cel. Na pewno nie jedziemy tam w roli faworytek. Wiemy jednak, że poziom jest wyrównany i nikt się nie zdziwi, jeśli będziemy wysoko.

J.G.: Nikt się też nie zdziwi, jak będziemy nisko. Wszystkie pary są w tym roku bardzo wyrównane. To wszystko zależy od dyspozycji dnia. Na tym turniejmu wszystko się może wydarzyć.

 

CHCESZ ZAROBIĆ? MAMY DLA CIEBIE SPECJALNĄ OFERTĘ!
ZAGRAJ RAZEM Z NAMI!



Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password