Short track – Courmayeur Cup: Dzień uratowany!

Rozpoczęły się mordercze straty w Courmayeur. Pierwszego dnia zawodów, mogliśmy emocjonować się rywalizacją na… wszystkich trzech dystansach. Dla Polaków najlepszym okazał się ten ostatni – 1000 metrów.

Włoskie Courmayeur to ostatni poważny międzynarodowy sprawdzian przed początkiem sezonu na krótkim torze. W tym roku, prócz ekipy gospodarzy, w Alpy przybyli również Polacy, Francuzi, Łotysze, Austriacy, Szwedzi, a także Norweg, Litwinka i Bułgarka – łącznie 26 łyżwiarek i 49 łyżwiarzy.

Pierwszy dzień zawodów w był tym najbardziej męczącym. Rozegrano dziś bowiem zawody na każdym z dystansów. Na początek emocjonować mogliśmy się rywalizacją na 1500 metrów. Niestety jednak nikt z polskiej kadry nie zdołał zakwalifikować się do półfinału. Najbliżej szczęścia znaleźli się Krystian Giszka i Magdalena Warakomska. Obojgu do szczęścia zabrakło setnych sekundy. Mimo to jednak z odpadnięciem Polaków musieliśmy pogodzić się już na etapie kwalifikacji. W dalszej części zawodów na 1500 metrów mieliśmy włosko-francuską dominację. U kobiet na tym dystansie najlepsza okazała się Arianna Fontana (Włochy), która w finale wyprzedziła Tiffany Marchand (Francja) i Cecilię Maffei (Włochy). U mężczyzn natomiast najszybszy był Thibaut Fauconnet (Francja). On z kolei w biegu finałowym wygrał z Roberto Pukitisem (Łotwa) i Quentinem Fercoq (Francja).

Nieco bardziej pozytywnie biało-czerwoni wypadli na dystansie 500 metrów. Tutaj zawiedziona mogła być męska część naszej kadry. Pomimo że w wielu przypadkach zabrakło bowiem naprawdę niewiele, żaden z Polaków nie przebrnął kwalifikacji. Inaczej było u kobiet. Tu z kolei awans do ćwierćfinału dość pewnie wywalczyły sobie: Kamila Stormowska, Monika Grządkowska, Magdalena Warakomska i Magdalena Zych. W kolejnym biegu jednak tylko Stormowska realnie powalczyła o awans, przegrywając drugie miejsce po zaciętym finiszu. Ponownie musieliśmy się zatem obejść smakiem przy walce o najwyższe lokaty. A te ponownie rozstrzygali między sobą ci sami zawodnicy. U kobiet tym razem – po wielkiej, włoskiej kraksie – wygrała jednak Tiffany Marchand (Francja), przed Martiną Valcepią (Włochy) i Cecilią Maffei (Włochy). U mężczyzn natomiast najszybszy okazał się Roberto Pukitis (Łotwa), który wyprzedził Sebastiana Lepape (Francja) i Robertsa Zvejnieksa (Łotwa).

Na szczęście jeszcze dziś doczekaliśmy się również wysokich miejsc biało-czerwonych. W rywalizacji na 1000 metrów wystrzeliła Magdalena Warakomska. Niespodziankę sprawił również zaledwie 15-letni Mateusz Krzemiński. Oboje zdołali nie tylko awansować do półfinałów, ale zająć w nich również kolejno 3. i 4. miejsce, dające przepustkę do finału B.

Magda Warakomska nie musiała nawet jechać w swoim biegu. Gdy zadecydowano, że ten się nie odbędzie, pod uwagę wzięty został czas, według którego Polkę sklasyfikowano na 5. pozycji. Mateusz Krzemiński natomiast powalczył w finale B i choć bardziej doświadczeni rywale nie dali mu szans, nasz młody reprezentant może być dumny nawet z 8. miejsca, na którym ostatecznie zakończył rywalizację na 1000 metrów.

Polacy rozkręcali się dziś zatem z biegu na bieg. Miejmy nadzieję, że taka tendencja zostanie zachowana, ponieważ przed nami jeszcze dwa dni zawodów w Courmayeur. Już jutro zawodnicy i zawodniczki ponownie zmierzą się z dystansami 1500 i 500 metrów.