Siatkówka – LŚ: Polacy lepsi od mistrzów olimpijskich!

Fantastyczny początek polskich siatkarzy w Lidze Światowej! Po emocjonującym, pięciosetowym pojedynku Biało-Czerwoni pokonali mistrzów olimpijskich z Brazylii! Świetny debiut w rozgrywkach tej rangi zanotował Aleksander Śliwka.

Na inaugurację Ligi Światowej 2017 polscy siatkarze rozegrali mecz z mistrzami olimpijskimi z Brazylii. W obu drużynach w roku poolimpijskim zaszły duże zmiany. W Brazylii skończyła się epoka Bernardo Rezende, który po 16 latach pożegnał się z zespołem. Następcą legendarnego trenera został Renan dal Zotto. W składzie Canarinhos na turniej w Pesaro znalazło się ośmiu mistrzów olimpijskich. W naszej ekipie, dowodzonej od tego sezonu przez trenera Ferdinando de Giorgi, gra dziewięciu siatkarzy, którzy przed rokiem rywalizowali w Rio.

Mecz obie drużyny rozpoczęły w najsilniejszych zestawieniach. Początkowe wymiany spotkania to serie punktowe – najpierw trzy oczka z rzędu zdobyli Biało-Czerwoni, następnie pięcioma skutecznymi akcjami odpowiedzieli Brazylijczycy. W grze obu zespołów było sporo nerwowości i prostych błędów, a wynik oscylował w granicach remisu. Brazylijczycy brylowali zwłaszcza w bloku, a Polacy punktowali po atakach ze skrzydeł i pomyłkach rywali. Po serii świetnych zagrywek naszego debiutanta – Bartłomieja Lemańskiego, podopieczni trenera de Giorgi objęli prowadzenie 22:18. Rozpędzonych Polaków nie udało się już zatrzymać, a piękne ataki Bartosza Kurka i Mateusza Bieńka pozwoliły nam wygrać seta do 20.

Gra w drugiej partii od pierwszych piłek była wyrównana. Po przerwie technicznej Brazylijczycy przycisnęli i po serii zagrywek Lucasa odskoczyli na cztery punkty (11:7). Biało-Czerwoni długo nie potrafili zniwelować strat i zbliżyć się do bezbłędnych rywali. W końcówce doszli przeciwników na punkt (17:18), ale Canarinhos odpowiedzieli serią punktów. Trener de Giorgi próbował zmian: na boisku pojawili się Maciej Muzaj, Grzegorz Łomacz i Aleksander Śliwka. Roszady nie przyniosły jednak skutku, a jedynie spowodowały chaos w naszych szeregach. W konsekwencji Brazylia łatwo wygrała seta do 20.

W trzeciej partii nasi rywale nie zwalniali tempa i od początku narzucili nam swój styl gry. Po dobrych atakach skrzydłowych Canarinhos objęli prowadzenie 10:6. W polskim zespole po raz kolejny trener sięgnął po zmiany – na boisko weszli Karol Kłos, Grzegorz Łomacz i Aleksander Śliwka. Tym  razem młody przyjmujący popisał się kilkoma dobrymi akcjami w przyjęciu i ataku, dzięki którym złapaliśmy kontakt z rywalem (14:15). Po chwili jednak ponownie straciliśmy cztery punkty z rzędu. Tej przewagi Brazylijczycy już nie roztrwonili, a po serii asów Lucarellego jeszcze ją powiększyli, wygrywając seta do 19.

Czwarta partia rozpoczęła się od gry punkt za punkt, jednak już na pierwszej przerwie technicznej mistrzowie olimpijscy wypracowali sobie wyraźną przewagę (8:4). Na parkiecie pojawił się Rafał Buszek, który na przyjęciu zmienił Michała Kubiaka. Skuteczne zagrania Dawida Konarskiego i Aleksandra Śliwki pozwoliły doprowadzić do remisu po 13. Choć ponownie straciliśmy punkty w serii (14:17), udało się odrobić straty dzięki punktowym blokom. W emocjonującej końcówce Biało-Czerwoni wyszli na prowadzenie. Trener de Giorgi dość ryzykownie zdecydował się na podwójną zmianę, a kluczowe akcje skończyli Śliwka i Muzaj. Polacy doprowadzili do tie-breaka, wygrywając do 22.

Początek piątej partii to kontynuacja świetnej gry Biało-Czerwonych. Nasz zespół czuł się na boisku coraz swobodniej, dobrze funkcjonował blok i ataki ze skrzydeł. Punkty jak na zawołanie zdobywali Śliwka, Bieniek i Konarski, co przełożyło się na prowadzenie 7:3. Brazylijczycy nie potrafili znaleźć odpowiedzi na nasze zagrania i zmniejszyć rozmiarów porażki. Obronili piłkę meczową, ale w kolejnej akcji popełnili błąd w ataku i ostatecznie ulegli naszej drużynie do 8.

Polska – Brazylia 3:2 (25:20, 20:25, 19:25, 25:22, 15:8)
Polska: Konarski (20), Bieniek (13), Kubiak (8), Kurek (7), Lemański (2), Drzyzga (1), Zatorski (L) oraz Śliwka (12), Kłos (7), Buszek (3), Muzaj (1) i Łomacz
Brazylia: Evandro (22), Lucarelli (18), Lucas (14), Mauricio Borges (13), Mauricio Souza (10), Bruno (3), Tiago (L) oraz Douglas (1), Radke i Buiatti