Siatkówka – Mistrzostwa Europy: Kolejny serbski horror tym razem z happy endem!


Reprezentacja Serbii pokonała w krakowskiej Tauron Arenie Belgów 3:2 (25:17, 22:25, 19:25, 25:22, 15:12) i późnym wieczorem odbierze brązowe medale Mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn. To drugi pięciosetowy bój reprezentacji Serbii w ten weekend. W końcu udało się wygrać! 

Reprezentacja Belgii ma za sobą znakomity turniej. Siatkarze tego kraju w ten weekend po raz pierwszy z historii mogą się cieszyć z bycia jedną z czterech najlepszych drużyn Starego Kontynentu. Najwyższym dotychczasowym osiągnięciem tej reprezentacji w rozgrywkach było… 5. miejsce podczas pierwszego turnieju tej rangi – w 1948 roku. Do tej pory Belgowie nie mieli na swoim koncie też medalu innych dużych imprez. Dziś chcieli to zmienić, choć rywalem była drużyna nie lada jaka. Serbowie to przecież zwycięzcy Ligi Światowej z zeszłego roku, a to tylko jeden z ich licznych sukcesów. W ostatnich dwunastu występach na Mistrzostwach Europy, reprezentacja tego kraju aż 10 razy (licząc też dorobek Serbii i Czarnogóry oraz Jugosławii) meldowała się w najlepszej czwórce. Dziś walczyła o swój jedenasty medal tej imprezy, a bardziej utytułowane pod tym względem w Europie były tylko reprezentacje Włoch (13 medali) i Rosji (22).

Mimo, że mecz rozpoczął się od długich i emocjonujących wymian, pierwsze trzy punkty trafiły na konto Serbów. Świetne zagrywki utrudniały przyjęcie Belgom i na pierwszej przerwie technicznej podopieczni Nikoli Grbicia prowadzili 8:4. Chwilę po niej mieliśmy okres gry punkt za punkt, wskutek czego oba zespoły utrzymywały dotychczasową różnicę. W najważniejszych momentach to znowu Serbowie przejęli inicjatywę, zagrali dwa doskonałe bloki i zrobiło się 16:9. Do końca seta obraz gry już się nie zmienił. Belgów ledwo stać było na dotrzymanie kroku rywalom w poszczególnych akcjach i premierowa partia meczu o brązowy medal skończyła się wynikiem 25:17.

Początek drugiej partii znów dla Serbów, którzy pewnie wykorzystywali duże niezdecydowanie ze strony  rywali. Belgowie mieli olbrzymi kłopot z kończeniem pierwszej akcji. Tym razem jednak dalsze momenty seta miały trochę inny przebieg, bo z kilkupunktowej straty Belgowie doszli na remis 7:7. Tuż po pierwszej przerwie technicznej to Belgowie pierwszy raz w tym meczu wyszli na prowadzenie. Trwało to jednak tylko chwilę, bo potem Serbowie znowu wzmocnili swoją zagrywkę i na drugiej przerwie technicznej wrócili na prowadzenie 16:14. Słowa Vitala Heynena jednak podziałały na siatkarzy, bo po przerwie technicznej popisali się oni serią aż czterech punktów z rzędu. To był naprawdę przełomowy moment partii. Belgowie uspokoili grę, zaczęli wykorzystywać swoje mocne elementy i zwyciężyli w drugiej partii 25:22.

Trzeci set tego meczu uskrzydleni Belgowie rozpoczęli znakomicie. Role się odmieniły i teraz to rywale grali niepewnie, bojaźliwie i bez polotu. Na pierwszej przerwie technicznej było 8:4, a po niej Belgowie tylko nabierali wiatru w żagle i powoli jeszcze bardziej odjeżdżać rywalom. Przewaga od tego momentu raczej się nie zmniejszała, raz wynosiła cztery, raz pięć punktów, a Belgowie byli coraz bliżej objęcia prowadzenia. Doskonale działały skrzydła, które sprytnie obijały ręce wysokiego serbskiego bloku. Trener Nikola Grbić próbował na przerwach podpowiedzieć różne warianty swoim zawodnikom, ale dało to naprawdę mizerny skutek i Belgowie spokojnie doszli do końca seta, wygrywając go 25:19.

Pierwsze piłki czwartej partii zwiastowały, że będzie to ostatni set, ale za chwilę był remis 4:4, a chwilę później Serbowie wreszcie po długim czasie wyszli na prowadzenie i dotrzymali je do pierwszej przerwy technicznej w stosunku 8:6. Po przerwie technicznej Serbowie powiększyli jeszcze na chwilę swoje prowadzenie, ale zaraz rywale z powrotem wrócili do ledwie dwóch punktów straty i tak to się utrzymało do przerwy technicznej, gdy było 16:14. Serbowie mieli zdolność, żeby odskoczyć na większy dystans, co dałoby im pewnie dużo większy komfort, ale rywale znowu zebrali się do pogoni i doskoczyli na jeden punkt. Taki stan wyniku utrzymywał się przez kolejne akcje, ale to ciągle zawodnicy z Bałkanów minimalnie prowadzili. I w końcu zacięta końcówka padła łupem Serbów, a zwycięstwo 25:22 dało kolejny tie-break w krakowskiej Tauron Arenie.

Wiadomo było, że będzie to ogromna wojna nerwów. Obie ekipy w tym turnieju zagrały już wcześniej dwa decydujące starcia. Belgowie w obu przypadkach jeszcze w grupie wyszli z takich setów zwycięsko, Serbowie wygrali tie-break z Estonią, ale wczoraj po dramatycznym spotkaniu ulegli Bułgarom. Tego seta zawodnicy z Bałkanów zaczęli jednak od szybkiego wygrania trzech piłek, by następnie kolejne trzy akcje… przegrać. Ewidentnie ten set zaczął się układać seriami punktów, bo na drugiej przerwie było tylko 8:6 dla Serbii, a po zrywie jednych atakowali drudzy. Belgowie nie ryzykowali jednak zbytnio zagrywką, a rozgrywający rywali mógł spokojnie grać środkiem, gdzie dominował Srecko Lisinac. Te dwa punkty przewagi ze zmiany stron ciągle się utrzymywały, a Serbowie byli coraz bliżej brązowego medalu. Już pierwsza piłka setowa została wykorzystana i zwycięstwo w tie-breaku 15:12 dało Serbom upragnione i ciężko wywalczone brązowe medale.

Serbia – Niemcy 3:2 (25:17, 22:25, 19:25, 25:22, 15:12)

Serbia: Kovacevic 16, Petric 13, Stankovic 4, Jovovic 2, Luburic 26, Podrascanin 7, Lisinac 15
Belgia: Van de Vries 2, Deroo 15, Klinkenberg 4, Verhees 9, Van De Voorde 16, Van Walle 16, Valkiers 1, Rosseaux 5

 



Radosław Kępys451 Posts

Mam 26 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Na stronie od 2015 roku. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo i pływanie, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password