Siatkówka – Mistrzostwa Europy: Rosjanie z tytułem! Niesamowity turniej „Sbornej”!

Rosjanie ze złotem LOTTO EuroVolley Poland 2017! Nikt jednak nie spodziewał się, że podopieczni Siergieja Shlyapnikova będą mieli w finale do czynienia z takim oporem ze strony reprezentacji Niemiec. Kapitalne zakończenie siatkarskiego święta w Polsce! 

I nadszedł wielki finał jedenastodniowego sportowego święta, które odbywało się na polskich halach. Przed meczem wiadomym faworytem tego spotkania byli Rosjanie, którzy od początku turnieju nie stracili seta, co było też olbrzymim atutem psychologicznym w starciu przeciwko rywalowi w decydującej fazie zawodów. Niemcy mogli wyjść na boisko lekko stremowani, gdyż ta reprezentacja zaszczytu gry w finale Mistrzostw Europy dostąpiła pierwszy raz w historii. Rosja to kraj zdecydowanie najbardziej utytułowany pod tym względem jeśli chodzi o drużyny grające w tym turnieju. Dotychczas (licząc łącznie z dorobkiem Związku Radzieckiego), ta reprezentacja była najlepsza w 13. turniejach tej rangi.

I początek meczu pokazał, dlaczego to „Sborna” jest nazywana maszyną do wygrywania w tegorocznym turnieju. Kapitalna zagrywka nie dawała Niemcom szans na choćby minimalny błąd w przyjęciu i były to serwisy dające od razu zdobycz punktową. Na pierwszą przerwę techniczną oba zespoły schodziły przy prowadzeniu 8:4. Tuż po niej nadal utrzymywała się czteropunktowa przewaga faworytów, jednak Niemcy krok po kroku odrabiali straty. Gdy nasi zachodni sąsiedzi po asie serwisowym Grozera na 14:14 doszli do rywali, mogło się wydawać, że sprawią im spore problemy w decydującej fazie seta. Tak było jednak tylko na chwilę, bo słowa Siergieja Shlyapnikova podziałały na jego zawodników i Rosjanie znowu odskoczyli, nie oddając prowadzenia do końca i wygrywając 25:19.

Dość niespodziewanie początkiem drugiej partii na rozluźnionych Rosjan czekała bardzo twardo i bojowo nastawiona drużyna niemiecka. Siatkarze Andrei Gianiego nie psuli zagrywek, a wręcz bombardowali rywali i już na pierwszej przerwie technicznej niespodziewanie było 8:3. Dopiero po chwili wytchnienia Rosjanie zaczęli grać na lepszym poziomie, ale po drugiej stronie siatki nie mieli już tak bojaźliwych rywali i musieli bardzo starać się o odrabianie strat. Faktycznie zwycięzcy pierwszego seta zbliżyli się na trzy punkty, ale w tym secie to był szczyt możliwości. Nie dość, że Niemcy grali porywająco, to jeszcze mieli dużo szczęścia, wygrywając wszystkie zacięte i przypadkowe akcje. „Sborna” zerwała się jeszcze do nagłego zrywu i od wyniku 15:23 zdobyła pięć punktów z rzędu, ale to było wszystko, na co stać było Rosjan. Przy pierwszej piłce setowej po jednym z ataków Rosjan piłka dotknęła już parkietu, ale sytuacja nie podlegała challengeowi, a sędzia sytuacji nie zauważył. Taki obrót spraw pozwolił Niemcom dokonać rzeczy, która na tym turnieju nikomu się nie udała, czyli wygrać z nimi seta  w stosunku 25:20.

Trzecia partia zaczęła się od gry punkt za punkt, ale Rosjanie po dziesięciominutowej przerwie wreszcie przypominali siebie z czasów dominacji w tym turnieju i objęli dwupunktowe prowadzenie 8:6. Niemcy jednak po raz kolejny kapitalnie się podnieśli i gra punkt za punkt trwała dalej. Na kolejnej przerwie to Rosjanie prowadzili jednym punktem. Co zasługuje na uwagę, w każdej kontrze przeciwników, Niemcy byli tam gdzie powinni – albo zdobywali punkty blokiem, albo dawali sobie szansę na powtórną akcję. Ich ambicja spowodowała, że publiczność w Tauron Arenie zdecydowanie była po stronie podopiecznych Andrei Gianiego. Na nic się to jednak zdało, bo w końcówce seta większą odporność psychiczną znowu zachowali Rosjanie, wygrywając 25:22.

Czwarty set mógł być decydującym dla tego spotkania, ale z drugiej strony nikt nie postawił się Rosji na tym turnieju tak jak w tym spotkaniu. Doskonale było to widać również w tej partii, która rozpoczęła się od walki punkt za punkt, ale tuż przed przerwą techniczną dwa rewelacyjne bloki dały Niemcom dwa punkty przewagi.  W kolejnych piłkach podopieczni Andrei Gianiego czuli się wręcz rewelacyjnie i nadal powiększali prowadzenie, które na drugiej przerwie wyniosło już aż siedem punktów. Rosjanie czuli się jak dzieci we mgle, szczególnie w przyjęciu zagrywki, a to przekładało się na praktycznie zerowy dorobek po stronie kończonych ataków. Przed meczem mało kto mógł się tego spodziewać, ale w finałowym meczu Mistrzostw Europy po zwycięstwie Niemców w czwartym secie 25:17 czekał nas tie-break.

W decydującym secie pierwsze dwa punkty poszły na konto Rosjan, ale po raz kolejny w spotkaniu stanęli oni po tak udanej serii punktowej i nagle zrobiło się 5:2, co poskutkowało czasem dla Siergieja Shlyapnikova. Tie-break znowu jednak okazał się setem podobnym jak w meczu o 3. miejsce czyli granym seriami punktów. Przy zmianie stron to nadal nasi zachodni sąsiedzi byli na prowadzeniu, ale już tylko 8:7. Mecz dalej się jednak nie zmieniał – punkt za punkt, oko za oko i tak do decydujących piłek seta. W nich to jednak doświadczenie Rosjan wzięło górę. Odskoczyli oni na 12:9 i pewnie kontynuowali marsz po złoto ME. Skończyli go przy stanie 15:13. Ten finał był niesamowity, zacięty, pełen walki, ale na końcu najlepsi okazali się Rosjanie.

Rosja – Niemcy 3:2 (25:19, 20:25, 25:22, 17:25, 15:13)

Drużyna turnieju:

Dennis Kaliberda – 1. Przyjmujący
Dmitry Volkov – 2. Przyjmujący
Srecko Lisinac – 1. środkowy
Marcus Boehme – 2. środkowy
Gyorgy Grozer – Atakujący
Siergiej Grankin – Rozgrywający
Lowie Stuer – Libero
Maksym Michajłow – MVP