Siatkówka – Montreux Masters: Wymęczone zwycięstwo z Tajlandią

W drugim dniu turnieju w Montreux Polki nie bez problemów pokonały reprezentację Tajlandii w czterech setach. W kolejnym spotkaniu Biało-Czerwone zmierzą się z Niemkami.

fot. Inga Świetlicka/igrzyska24.pl

W stosunku do pierwszego meczu trener Nawrocki dokonał pewnych roszad w wyjściowym składzie: rozpoczęliśmy z Malwiną Smarzek na pozycji atakującej oraz z Patrycją Polak na przyjęciu zagrywki. Obie wspomniane siatkarki dobrze weszły w mecz – po serii trudnych zagrywek Polak i efektownych zbiciach Smarzek nasz zespół objął prowadzenie 6:2. Polki grały swobodnie i dominowały na boisku, zwiększając przewagę do sześciu oczek. Z czasem jednak przeciwniczki się ogarnęły, a problemy z przyjęciem w polskiej drużynie sprawiły, że przewaga stopniała do dwóch punktów (12:10). Na parkiecie pojawiła się Martyna Grajber w miejsce Patrycji Polak. Kolejne mocne ataki Smarzek pozwoliły zejść na przerwę techniczną z prowadzeniem 16:13. W końcówce forma Polek falowała, dobre zagrania przeplataliśmy błędami, ale jeszcze więcej pomyłek było po stronie rywalek. Ostatecznie podopieczne Jacka Nawrockiego pewnie wygrały inauguracyjną odsłonę spotkania, kończąc seta punktowym blokiem.

W drugiej partii wróciliśmy do wyjściowego ustawienia. Początkowo gra toczyła się punkt za punkt, ale z czasem Polki zaczęły budować przewagę. Po asie serwisowym Agnieszki Kąkolewskiej, Biało-Czerwone prowadziły 8:5. Później jednak rywalki wyraźnie poprawiły grę, zaczęły wyciągać więcej piłek w obronie i swobodnie mijać nasz blok. Doprowadziły do remisu 12:12. Problemy z przyjęciem zagrywki i sforsowaniem bloku Azjatek spowodowały, że Tajlandia objęła prowadzenie 19:16. Nie pomogło kolejne wejście na parkiet Martyny Grajber, rywalki nakręcały się z każdą akcją, a Biało-Czerwone do końca seta nie zdołały odrobić strat.

W trzeciej odsłonie Tajki kontynuowały dobrą grę i od początku zdominowały wydarzenia na parkiecie. Polki natomiast prezentowały się na boisku nieporadnie – po naszej stronie było wiele błędów i nieporozumień, skuteczność ataku straciła Malwina Smarzek i cały zespół stanął w miejscu. W konsekwencji rywalki objęły prowadzenie 13:8. Dzięki dobrym zagrywkom polskiej atakującej oraz grze blokiem Zuzanny Efimienko udało się doprowadzić do remisu po 14. W końcówce znów rywalki odskoczyły na trzy oczka (21:18), a na boisku pojawiła się Monika Bociek. Po dwóch punktowych blokach pary Kąkolewska-Bociek na tablicy wyników ponownie był remis (22:22). Na ostatnie akcje na parkiet wróciła Smarzek – po jej ataku i dobrym serwisie Zuzanny Efimienko, Biało-Czerwone mogły się cieszyć z wygranej 25:23.

Czwarta odsłona to mocne otwarcie Polek i prowadzenie 7:2. Komfortowa sytuacja nie trwała jednak długo – Tajki skończyły kilka kontrataków, zagrały skutecznie zagrywką i zmniejszyły straty do dwóch oczek (11:9). W dalszym fragmencie seta gra naszej drużyny falowała – zdobywaliśmy, a następnie traciliśmy punkty seriami. Nie potrafiliśmy utrzymać prowadzenia przy stanie 16:12 – w tym momencie oddaliśmy rywalkom sześć punktów z rzędu. Złą serię przełamała Monika Bociek, która chwilę wcześniej weszła na parkiet. W końcówce Polki nie utrzymały dwupunktowej zaliczki i trzeba było walczyć na przewagi. Nasza drużyna obroniła piłkę setową i nieco szczęśliwie rozstrzygnęła kolejne akcje na swoją korzyść. Mecz zakończył punktowy blok naszego zespołu.

Najlepiej punktującą zawodniczką spotkania była Malwina Smarzek, która zdobyła 27 punktów. Podopieczne Jacka Nawrockiego wygrały z Tajkami 3:1 i nadal liczą się w walce o półfinał turnieju. Jutro mają dzień przerwy, a w piątek zagrają ważny mecz z Niemkami.

Polska – Tajlandia: 3:1 (25:17, 22:25, 25:23, 27:25)
Polska: Wołosz (4), Smarzek (27), Mędrzyk (10), Polak (3), Kąkolewska (20), Efimienko (7), Krzos (L) oraz Grajber (4), Bociek (2), Witkowska (L)
Tajlandia: Pornpun (1), Pleumjit (15), Hattaya (9), Tapaphainpun, Pimpichaya (17), Chatchu-On (17), Yupa (L) oraz Ajcharaporn (3), Soraya, Wilavan (7), Piyanut (L)