Socha z kwalifikacją, Skrodzki na podium…inni milczeniem

Dziś od samego rana rozgrywane były 4 idywidualne turnieje szermierczego Pucharu Świata. Turnieje te ostatecznie zadecydowały o olimpijskich kwalifikacjach. W Moskwie walczyli szabliści i szablistki, w Paryżu szpadziści, w Bonn floreciści. Krótkie podsumowanie dnia w wykonaniu Polaków zawiera tytuł niniejszego artykułu. Walki naszych reprezentantów szeroko relacjonowaliśmy na naszym portalu – zapis relacji TUTAJ. Poniżej szersze podsumowanie szermierczej soboty.

Szabla kobiet.

Przed moskiewskim turniejem sytuacja była taka, że dwie Polki miały bardzo duże szanse na start w Londynie. Po turnieju wiemy już, że na razie kwalifikację ma tylko jedna z nich – Aleksandra Socha. Niestety trudno tu mieć powody do wielkiej radości, bo jej słaby występ w Moskwie (przegrana w 1/32 finału z Azerką Bunyatovą) postawił w niezwykle trudnej sytuacji drugą Polkę – Bognę Jóźwiak, która musiała zajść bardzo daleko by utrzymać miejsce dające kwalifikację. Jóźwiak wygrała pierwszy pojedynek z Koreanką Lee, ale w drugim przegrała z Chinką Chen i pożegnałą się z marzeniami o awansie do Londynu z rankingu FIE. Pozostałe Polki spisały się albo słabo albo przeciętnie. Irena Więckowska wygrała z C. Lembach z Francji, by w 1/16 finału ulec A. Illarionowej z Rosji. Matylda Ostojska „planowo” przegrała z Olgą Kharlan z Ukrainy, a Małgorzata Kozaczuk z E. Diatchenko z Rosji. Katarzyna Kędziora zaskakująco uległa Panamce Grench. Turniej wygrała Sophia Vielikaia z Rosji wygrywając w finale z Chinką  Chen Xiaodong. Trzecie miejsca dla Olgi Kharlan z Ukrainy i Mariel Zagunis z USA.

Miejsca Polek:

22. Bogna Jóźwiak

25. Irena Więckowska

35. Aleksandra Socha

40. Katarzyna Kędziora

60. Małgorzata Kozaczuk

62. Matylda Ostojska.

Szabla mężczyzn

Turniej rozgrywano także w Moskwie – teoretycznie interesował on nas najmniej, bo nasi szabliści nie mieli żadnych szans na kwalifikację olimpijską z rankingu. Tymczasem działy się tu rzeczy, które wprawiły nas w radosne zdumienie. Otóż Adam Skrodzki bił się wspaniale. Najpierw pokonał J. Medarda z Frncji, potem rozbił  Białorusina D. Lapkesa. W kolejnych dwóch rundach zmierzył się z dwoma najwyżej rozstawionymi Rosjaninami i ich weyelaiminował! Byli to A. Yakimienko i V, Reshetnikov. Polak znalazł pogromcę dopiero w półfinale – okazał się nim Francuz J. Pillet. Adama sklasyfikowano na 3. miejscu w turnieju. Zwyciężył Rosjanin Nikolay Kovalev, który w finale wygrał z Pilletem. Drugi z Polaków Marcin Koniusz przegrał pierwszą walkę w turnieju i został skalsyfikowany na 46. pozycji. Pozostali nasi reprezentanci nie przebili się do turnieju głównego. Start Skrodzkiego to dobry prognostyk przed kwietniowym europejskim turniejem kwalifikacyjnym do Igrzysk – oby tylko utrzymał on dobrą formę, a Polski Związek Szermierczy kierował się rozsądkiem tylko przy ustalniu reprezentacji na ten turniej.

Floret mężczyzn

Turniej rozgrywany był w Bonn. Czysto teoretyczne szanse na Igrzyska mieli Paweł Kawięcki i Marcin Zawada. Kawięcki nie przebił się nawet do turnieju głównego. Zawada najpierw wygrał z H. Rosovskym z Wielkiej Brytanii, by w 1/16 finału trafić na Radosława Glonka (ten w I rundzie wygrał z V. Sintesem z Francji). Pojedynek Polaków zakończył się zwycięstwem Marcina. Dla niektórych wynik zaskakujący, dla niektórych nie. Co z tego, że Zawada awansował do 1/8 finału, skoro tam w zasadzie bez walki przegrał z V. Aspromonte z Włoch. Jakby bycie najlepszym z Polaków zupełnie go zadowoliło. Cóz, to było za mało, by nawet próbować liczyć punkty w rankingu FIE. Trzeci z Polaków Leszek Rajski pokonał najpierw Kolumbijczyka Roę, by w kolejnej rundzie przegrać z A. Massaliasem z USA. W finale turnieju zmierzyli się P. Joppich z Niemiec i A. Sedov z Rosji. Trzecie miejsca przypadły R. Hertsykovi z Ukrainy i A. Baldiniemu z Włoch.

Miejsca Polaków:

13. Marcin Zawada

30. Leszek Rajski

32. Radosław Glonek

Szpada mężczyzn

W paryskim turnieju głównym mieliśmy tylko jednego Polaka – walczącego o olimpijską przepustkę Radosława Zawrotniaka. Walczącego to może za dużo powiedziane, bo walczył on tylko w pierwszej rundzie, w której po ciężkim boju wygrał z Izraelczykiem Grigorim Beskinem. W kolejnej walce Zawrotniak atakował, a jego przeciwnik – Amerykanin Soren Thompson trafiał. Skończyło się na 7:15 i pożegnaniu z marzeniami o kwalifikacji olimpijskiej z rankingu FIE. Zawrotniak sklasyfikowany został w turnieju na 29. miejscu. W finale zmierzyli się Diego Confalonieri z Włoch i Fabian Kauter z Szwajcarii. Lepszym w tym pojedynku okazał się Włoch. Trzecie miejsca zajęli Dmitiy Alexanin z Kazachstanu i Paolo Pizzo z Włoch.

Jutro męskie turnieje drużynowe. Będziemy na nie patrzyli bez większych emocji, bo Polacy na drużynowy start w Londynie szanse mają niemal zerowe.

Jakkolwiek za tydzień do olimpijskiej reprezentacji szermierzy dołączy drużyna florecistek (co oznacza start trzech Polek w turnieju indywidualnym) i szpadzistka Magdalena Piekarska, to już dziś mozna powiedzieć, że obraz polskiej szermierki z roku na rok staje się coraz smutniejszy. Wydawało się, że po Igrzyskach w Pekinie, kiedy szermierze zaczęli głośno mówić o patologiach toczących ten piękny sport, będzie lepiej. Bo przecież gorzej już nie mogło być. Powoli trzeba się przyzwyczajać do myśli, że w dyscyplinie, która przyniosła nam tyle przepięknych sukcesów, stajemy się światowym kopciuszkiem. I zawstydzające porażki, które jeszcze kilka lat temu nawet w najczarniejszych wizjach nie przychodziły nam do głowy staną się codziennością. Albo coś się zmieni w Polskim Związku Szermierczym, w szkoleniu młodzieży i seniorskim, albo w Rio w 2016 roku nie zobaczymy już Polaków.

Podsumowanie kwalifikacji olimpijskich w czerech broniach opublikujemy w ponidziałek.

Bartosz Szafran