”Sport jest nieprzewidywalny” – wywiad z Grzegorzem Sudołem

Lekkoatleci rozpoczynają ostatnią prostą przed najważniejszym startem w tym sezonie. Od 1 maja większość zawodników będzie mogła walczyć o upragnione minimum. Batalia chodziarzy o wyjazd do Londynu powoli dobiega końca. Zapraszamy na rozmowę z wicemistrzem Europy z Barcelony, czwartym zawodnikiem berlińskich MŚ – Grzegorzem Sudołem. Specjalista chodu na 50 km przygotowuje się do startu w Sareńsku. W Rosji powalczy o wypełnienie wskaźnika kwalifikacyjnego PZLa na tym dystanie.

grzegorz_sudoIgrzyska24:Panie Grzegorzu, dlaczego zdecydował się Pan na uprawianie chodu sportowego? Kiedy po raz pierwszy zainteresował się Pan tą dyscypliną?

Chód sportowy to był przypadek. Od IV klasy szkoły podstawowej biegałem, a w klasie VII, będąc na zgrupowaniu kadry wojewódzkiej, pobiegliśmy na marszobieg. Zabłądziliśmy wraz z trenerem i grupą biegaczy w Lasach Janowskich i wyszlo ok. 35km – miało być 20. Odpoczywajac maszerowaliśmy i padł pomysł wyścigu…wygrałem go. Wychodziło mi to zdecydowanie lepiej i szybciej niż moim rówieśnikom. Trener zaproponował start w chodzie, ale długo się opierałem aż w końcu wystartowałem i…wygrałem. Tak to się zaczęło, a potem ciężko było już „zawrócić”. Więcej o wszystkim na www.grzegorzsudol.pl

Igrzyska24:Jakie cele postawił Pan sobie na początku zmagań ze światową elitą? Czy jako kilkunastoletni chłopak marzył Pan o zdobywaniu laurów w zawodach rangi międzynarodowej?

W chwili namowy trenera odbywały się Igrzyska w Barcelonie i głośna dyskwalifikacja R. Korzeniowskiego w bramie stadionu. To był argument na NIE, by nie uprawiać chodu, ale od samego początku chciałem pracować, by pojechać na Igrzyska Olimpijskie. W każdej kategorii wiekowej celem było zwycięstwo, a na pewno walka na tyle, ile mnie było maksymalnie stać i nadal nic się nie zmieniło. Nadal jednak pracuję, aby usłyszeć hymn Polski stojąc na podium.

Igrzyska24:Jak wspomina Pan swoje starty na Igrzyskach w Atenach i w Pekinie? Czy uzyskane wówczas wyniki były dla Pana satysfakcjonujące?

Ateny były wspaniałe. Pierwsze Igrzyska, duża niewiadoma, brak presji, wspaniala grupa treningowa i atmosfera. Wszystko było nowe, no i to miejsce…Ateny. Do tego wspaniały występ, bo takim należy uznać 7. miejsce w chodzie na 50km., a przecież Roman (Magdziarczyk) był 6.,  a „Korzeń” wygrał. Gdyby wtedy tak jak na Pucharze Świata była klasyfikacja drużynowa to bylibyśmy najlepsi przed Rosją!

Pekin, to już inne Igrzyska, nadal Igrzyska, ale tam już nie było takiej wspaniałej atmosfery, ani w grupie chodu ani reprezentacji. Doszło do tego 9. miejsce, choć na 7 km. do mety byłem na 4. pozycji i myślałem jak już niewiele brakuje do medalu. Niestety popełniłem błąd, który kosztował mnie spadek, aż na wspomnianą lokatę. Odebrałem to jak porażkę, choć po opadnięciu emocji zaryzykowałbym raz jeszcze, bo celem był medal!

Na pewno za każdym razem Igrzyska są wielkim wydarzeniem i najważniejszą imprezą sportową dla każdego zawodnika, a na pewno dla mnie. Tego nie da się porównać z żadnym innym startem, innymi zawodami.

Igrzyska24:Do Igrzysk w Londynie coraz bliżej. Niestety do tej pory nie udało się Panu wywalczyć minimun na swoim koronnym dystansie 50 km? Dlaczego zszedł Pan z trasy w Dudnicach po przejściu 40 km? Czyżby odnowiła się kontuzja z Mistrzostw Świata w Daegu?

Niestety jeszcze nie mam minimum na 50km., ale kwalifikacje nie są na szczęście jeszcze zakończone. Z nogą było wszystko w porządku. Problemy były na płaszczyźnie przyjmowania napojów, żołądek nie pracował, nie wchłaniał energii, którą dostarczałem (picie, żele energetyczne). Wystąpił niespodziewany problem, który tak naprawdę nie jest rozwiązany do dziś. Choc już jest zdecydowanie lepiej. Mogłem ukończyć chód z wynikiem ok. 3:47-48, choć dużo lepszym od minimum, to jednak zważywszy na zasady kwalifikacji (ranking czasowy za rok 2011 i 2012) nie dałoby mi to miejsca w pierwszej trójce. Dlatego też wycofałem się z chodu, aby szybciej się zregenerować i wystartować na 50 km w Sarańsku na PŚ 12-13 maja. Jakiś pech, który rozpoczął się w Daegu towarzyszył mi również w Dudincach. Kiedyś musi się jednak skończyć, gdyż fizycznie byłem przygotowany fenomenalnie i dzięki właśnie temu byłem w stanie przejść ponad 40 km. w tak mocnym tempie, nie przyjmując płynów.

Igrzyska24:W dniach 12-13 maja odbędzie się Puchar Świata w rosyjskim Sarańsku. Będzie to ostatnia okazja na uzyskanie minimum PZLa na Igrzyska w Londynie. Rozumiem, że wybiera się Pan na te zawody?

Tak, wybieram się. Wiem, ile pracy wykonałem i jak wyglądały treningi, były lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli tylko wszystko będzie ze zdrowiem ok., to będę spokojny o swój start.

Igrzyska24:W zeszłym roku uzyskał Pan minimum na krótszym dystansie – 20 km. Czy w razie niepowodzenia w Rosji, zdecyduje się Pan w Londynie reprezentować Polskę na dwukrotnie krótszym dystansie?

Wolałbym, abym nie musiał iść na 20 km., tylko rywalizować na 50, tam, gdzie czuję się najlepiej i mam bardzo duże szanse walczyć o medal. Sport jest jednak nieprzewidywalny, a w chodzie na 50 km. decyduje wiele czynników oraz pogoda, sędziowie itd., dlatego też niczego nie można być pewnym. Dwadzieścia kilometrów jest alternatywą, ale nie celem.

Igrzyska24:Jak wyglądają obecnie przygotowania Grzegorza Sudoła do najważniejszych startów  w sezonie?

Chciałbym podziękować PZLA za program przygotowań, oraz moim sponsorom Firmie ACTION S.A, Farma Projekt oraz Hotelowi Galicja w Ulanowie, bo dzięki ich wsparciu mogę profesjonalnie przygotowywać się do Igrzysk Olimpijskich. Wszyscy Oni są ze mną już ponad 4 lata i 4. miejsce MŚ oraz srebro ME są też dzięki ich wsparciu.

Do Dudiniec wszystko przebiegało zgodnie z planem. Ciężka praca na zgrupowaniach. Obecnie jestem na jednym z kolejnych w Spale. Czekają mnie dwa starty na 20 i 5 km. przed rywalizacją w Rosji.

Igrzyska24:Czy te dwa ciężkie starty (Dudnice, Sarańsk) mogą mieć wpływ na Pana dyspozycję na Igrzyskach?

Plany były na pewno takie, by uniknąć takiego scenariusza. Jeśli uzyskam minimum, będę musiał odpuścić starty i skupić się na wypoczynku, regeneracji. Optymalnie jest nie chodzić 50 km. w roku olimpijskim. Rosjanie też mają eliminacje na 35km, potem PŚ na 50km i dopiero główne zawody, a w tym roku są to Igrzyska. Startują z powodzeniem, dlatego też się da. Ja w 2008 r. też startowałem 2 razy 50km.

Igryzska24:Proszę powiedzieć, czy brał Pan kiedyś pod uwagę start na dwóch dystansach (20 i 50 km) na imprezie mistrzowskiej?

Tak. Był taki plan, by w Londynie pójść na 20 i 50 km. Niestety w zaistniałej sytuacji jest już nieaktualny.

Igrzyska24:Czego mogę Panu życzyć przed najważniejszymi startami w roku olimpijskim?

Zdrowia. Jeśli ono będzie, to o resztę jestem spokojny. Przed ME w Barcelonie podczas nieszczęsnego zgrupowania w Meksyku zatrułem się i miałem salmonellę. Teraz też mam problemy. Mam nadzieję, że wszystko skończy się szczęśliwie.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia na zbliżającym się Pucharze Świata w Sarańsku.

fot. prywatne zbiory Grzegorza Sudoła.