Szermierka – PŚ: Socha i Kozaczuk w szesnastce, szabliści nie mogą nawet w Warszawie

Aleksandra Socha i Małgorzata Kozaczuk zajęły miejsca w czołowej szesnastce kolejnych zawodów Pucharu Świata szablistek w Sint Niklaas. Ich koledzy „po broni” skompromitowali się poi raz kolejny – żadnemu z Polaków nie udało się wejść do turnieju głównego „Szabli Wołodyjowskiego”.

Najważniejsze z punktu widzenia kwalifikacji olimpijskich dla polskich szablistek są jutrzejsze zawody drużynowe, które zadecydują, czy nasza drużyna pojedzie do Rio, ale liczyliśmy dziś na dobry występ w zawodach indywidualnych. W sumie jak na obecne standardy polskiej szermierki, gdzie jakakolwiek wygrana w turnieju głównym zawodów pucharowych jest godna odnotowania, było nieźle. Dwie  nasze szablistki awansowały do 1/8 finału, gdzie przegrały z naprawdę solidnymi zawodniczkami – Aleksandra Socha z Janą Egorian, która później doszła aż do finału 14:15 (po raz kolejny możemy się zastanawiać, dlaczego tak jest, że kiedy polscy szermierze stając przed wynikiem 14:14 nie są w stanie zadać decydującego trafienia). Wcześniej Ola pokonała Angelikę Wątor, która w pierwszej rundzie rozbiła Azerką Sevil Bunyatową (oj lubi Wątor Azerki i Azerbejdżan). Drugą naszą przedstawicielką w 1/8 finału była Małgorzata Kozaczuk, która uległa Kim Jiyeon z Korei Południowej bardzo wyraźnie 4:15.

Także z Koreanką (Lee Rajin), ale w pierwszej rundzie przegrała młodziutka Martyna Komisarczyk – dla niej awans do turnieju głównego był już sukcesem. Katarzyna Kędziora jedną walkę wygrała, jedną przegrała, czyli powalczyła w swojej normie.

Turniej wygrała niezmordowana Ukrainka Olga Kharlan, pokonując w półfinale Jiyeon, a w finale Jegorian – czyli niejako w ramach wschodnioeuropejskiej solidarności pomściła Sochę i Kozaczuk. Podium uzupełniła Sofia Wielikaja.

Jutro nasze dziewczyny czeka zadanie proste – trzeba wywalczyć drużynową kwalifikację na igrzyska. Wystarczy wygrać w pierwszym meczu z Węgierkami i sprawa będzie raczej załatwiona.

O szablistach z Polski jedno zdanie. Żadnego z nich nie zobaczyliśmy w czołowej „64” naszego narodowego szermierczego turnieju, noszącego chlubną nazwę „Szabla Wołodyjowskiego” – to nie wymaga komentarza. O końcowe zwycięstwo w turnieju walczyli Koreańczycy – Gu Bongil i Kim Junho, wygrał ten pierwszy. Widać Azjaci czują się w Warszawie dobrze nie tylko na bazarach.

Bartosz Szafran4775 Posts

<p>Jeden z założycieli portalu, przez kilka lat jego redaktor naczelny. Obecnie zajmuje się na stronie badmintonem, boksem, bobslejami, skeletonem, szermierką. Były sędzia piłkarski, obecnie badmintonowy, z zawodu lekarz. Miłośnik dobrych książek.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password