Szermierze rywalizują w PŚ – Wojtkowiak na 3. miejscu

Niedziela to kolejny dzień rywalizacji w szermierczych Pucharach Świata w Wakayamie, Atenach, Heidenheim i Marsylii. Z reprezentantów Polski najlepiej spisała się Małgorzata Wojtkowiak, która dotarła do półfinału turnieju we Francji. Przegrała w nim z późniejszą triumfatorką Valentiną Vezzali i sklasyfikowana została na 3. miejscu. Pozostali polscy szermierze spisywali się albo przeciętnie albo słabo.

W Marsylii indywidualnie walczą florecistki. Małgorzata Wojtkowiak po niezwykle zaciętym pojedynku (wynik 6:5) wyeliminowała Brytyjkę Natalię Sheppard, a w pojedynku o wejście do 1/8 finału niespodziewanie pokonała Włoszkę Ilarię Salvatori 15:8. W 1/8 turnieju Wojtkowiak kontynuowała zwycięską passę odsyłając na trybuny kolejną Chinkę – Chen Jinyan. W walce o półfinał jej przeciwniczką była kolejna Azjatka – Koreanka Nam Hyun Hee. Po zaciekłej walce o jedno trafienie okazała się nasza florecistka. Awans do najlepszej czwórki turnieju stał się faktem. Na drodze Wojtkowiak do ścisłego finału stanęła florecistka wszechczasów – Valentina Vezzali. Polka robiła co mogła, ale nie dała rady sprostać dobrze dysponowanej Włoszce. Już po pierwszej rundzie Vezzali prowadziła 7:4. W drugiej aż tylu trafień nie oglądaliśmy, a nasza zawodniczka zbliżyła się do swojej rywalki. Przegrywała 7:9. W trzeciej odsłonie Włoszka kontrolowała sytuację i ostatecznie wygrała 15:12. Kluczowa mogła być akcja przy stanie 10:11, kiedy to obie zawodniczki zadały równoczesne trafienie. Sędzia uznał, że atakowała Włoszka i przyznał jej punkt, mimo wyraźnego zdziwienia Wojtkowiak. W ten sposób pani Magdalenie pozostala radość z trzeciego miejsca na podium. To i tak duży jej suksces – zapewne da jej dużą przewagę nad koleżankami walczącymi o miejsce w olimpijskiej ekipie florecistek. Na najniższym stopniu podium obok Wojtkowiak stanęła Astrid Guyart z Francji. Finał był wewnętrzną sprawą Włoszek, a Valentina Vezzali pokonała w nim 15:11 Ariannę Errigo.

Pozostałe Polki spisały się w Marsylii słabiej. Karolina Chlewińska w 1/32 finału wygrała 15:10 z Rosjanką Anastasią Melentievą, a w 1/16 turnieju 15:6 z Koreanką Jeon Hee Sok. Wejście do ćwierćfinału było za trudnym zadaniem dla Karoliny – na jej drodze stanęła Włoszka Arianna Errigo – pomimo ambitnej postawy Karoliny to Errigo cieszyła się ze zwycięstwa 15:7 i z awansu do najlepszej ósemki turnieju. W bratobójczej walce Sylwia Gruchała okazała się lepsza od Anny Rybickiej w stosunku 10:9. Niestety Sylwia już w kolejnej rundzie zakończyła swoją przygodę z turniejem w Marsylii – mocniejsza okazała się Tatiana Myasnikova (15:12). Martyna Synoradzka w pierwszym pojedynku pokonała zdecydowanie 15:6 Chinkę Lu Yazhu, ale już w kolejnej doznała przykrej porażki – z Astrid Guyart z Francji aż 4:15. Katarzyna Kryczało uległa w pierwszej walce Hong Seo In z Korei 7:12.

W Wakayamie w nocy polskiego czasu walczyli floreciści. Polacy tak jakn nas ostatnio przyzwyczaili zaprezentowali się beznadziejnie. Michał Majewski wygrał pierwszy pojedynek z Husaynem Rosovskym z Wielkiej Brytanii 15:14, ale w następnym musiał uznać wyższość rozstawionego z numerem 1. Andrea Baldiniego z Włoch (6:15). Drugim Polakiem, który awansował do 1/16 finału był Paweł Kawięcki, ale stało się tak tylko dlatego, że jego rywalem był Marcin Zawada. Paweł wygrał z Marcinem 15:11, ale w następnym pojedynku przegrał 14:15 z Jean Paulem Helisseyem z Francji. Radosław Glonek, nasz niedoszły olimpijczyk w 1/32 finału został rozbity przez zawodnika z Hongkongu Cheung Siu Lun 15:6. W sumie można się cieszyć, że Glonek nie wywalczył kwalifikacji, skoro mógłby w Londynie tak skompromitować siebie i polski sport jak uczynił to w Japonii. To tyle jeśli chodzi o wycieczkę naszych florecistów do Japonii. Turniej wygrał Chińczyk Mia Janfei pokonując w finale Koreańczyka Choi Byung Chul. Trzecie miejsca przypadły Richardowi Kruse z Wielkiej Brytanii i Mariusovi Braunowi z Niemiec.

W Heidenheim w turnieju drużynowym walczą szpadziści. W swym pierwszym meczu Polacy przegrali po niezwykle zaciętym spotkaniu z Rosjanami. Polakom zabrakło tak naprawdę odrobiny szczęścia do pokonania faworyzowanych rywali. Wynik 44:45 mówi sam za siebie. Po tej porażce z naszych szpadzistów jakby uszło powietrze. W rywalizacji o miejsca 9-16 przegrali najpierw wyraźnie z Węgrami 36:45, a następnie w identycznym stosunku z Izraelem. Pozostała im jedynie walka o miejsce 15 w turnieju – z Kanadyjczykami. Walka ta zakończyła się zwycięstwem 45:32. Reasumując: fatalny występ i 15. miejsce drużyny szpadzistów. Turniej wygrała Szwajcarai, która w finale pokonała Włochy 36:32. Trzecie miejsce dla Chin.

O dziwo w Atenach lepiej od szpadzistów spisali się szabliści. W pierwszym meczu zgodnie z przewidywaniami nie poradzili sobie z Chińczykami. Wyrażna przegrana 33:45 zepchnęłą ich do grupy zespołów walczących o miejsca 9-16. W pierwszym meczu tej fazy nasi szabliści dowodzeni przez Adama Skrodzkiego pokonali Turcję w stosunku 45:36. Potem przyszedł przegrany pojedynek z Francją 35:45. Polakom została walka o miejsce 11. Walkę tę wygrali – z Wielką Brytanią 45:34. W turnieju tryumfowali Rosjanie pokonując w finale Niemców 45:42. Trzecie miejsce przypadło Rumunii.