Taekwondo – Grand Slam Series: Świetne, 4. miejsce Kowalczuk!

Bardzo dobrą, czwartą pozycję wywalczyła w chińskim Wuxi Aleksandra Kowalczuk (+67 kg). Polka uplasowała się tuż za podium inauguracyjnego turnieju Wielkiego Szlema, w którym występuje światowa czołówka taekwondo olimpijskiego. 

Niezwykle wysoki poziom sportowy, świetna oprawa i duże pieniądze. Taka charakterystyka najlepiej opisuje zainaugurowane tuż przed Nowym Rokiem zawody z serii Wielkiego Szlema w taekwondo olimpijskim. Formuła zmagań sprawia, że są one jeszcze trudniejsze niż w przypadku zawodów olimpijskich. Do startu uprawnieni są tylko czołowi zawodnicy świata w każdej z ośmiu kategorii olimpijskich: mistrzowie olimpijscy, mistrzowie świata, zwycięzcy turniejów Grand Prix. Jak już pisaliśmy wcześniej, dzięki zwycięstwu w zawodach kwalifikacyjnych, do turnieju finałowego w kat. +67 kg zakwalifikowała się również reprezentantka Polski Aleksandra Kowalczuk. Dla zawodniczki AZS Poznań miniony rok był niezwykle udany. Polka zdobyła m.in. srebro na bardzo silnie obsadzonych zawodach World Grand Prix w Londynie, a z medalami wracała też m.in. z Uniwersjady czy Mistrzostw Europy w kat. olimpijskich.

Przedsylwestrowe zmagania w Wuxi, które były pierwszą rundą nowo powstałej serii, przeznaczone były dla kat. +67 kg kobiet i -80 kg mężczyzn. Kowalczuk, rozstawiona z nr 9, w I rundzie trafiła na Marokankę Wiam Dislam (nr 8), której przyznana została tzw. „dzika karta”. Była mistrzyni Afryki postawiła naszej reprezentantce twarde warunki, ale ostatecznie to Kowalczuk wyszła z tej batalii zwycięsko i dzięki wygranej 3:2 awansowała do ćwierćfinału. Tam czekała już na nią turniejowa „jedynka”, mistrzyni olimpijska z Rio, Chinka Shuyin Zheng. Na papierze była to przeszkoda niemal nie do przejścia, tym bardziej, że Zheng mogła liczyć na doping sprzyjającej jej publiczności, ale wszystko rozstrzygnęło się na macie. Niezwykle zacięty pojedynek zaczął się świetnie dla Polki. Po pierwszej rundzie prowadziła 4:0. w końcówce drugie odsłony Chinka zdołała wyprowadzić cios na głowę warty 3 punkty i przed ostatnią rundą jej prowadzenie zmalało. Niestety w połowie trzeciej rundy Chinka ponownie popisała się skutecznym kopnięciem w głowę i Kowalczuk musiała gonić wynik mając do dyspozycji jedynie minutę. Chwilę później zyskała jedno „oczko” za karę gam-jeon dla przeciwniczki i do odrobienia został jedynie punkt. Wiedząc, że może przedłużyć swoje szanse do dogrywki, Polka poszukała uderzenia pięścią na korpus i na ok. 20 s przed końcem doprowadziła do remisu. Minutowa dogrywka rozgrywana wg zasady „nagłej śmierci” nie przyniosła rozstrzygnięcia w postaci punktów, ale to Polka była w niej aktywniejsza i częściej dotykała ochraniaczy przeciwniczki na tyle mocno by zarejestrował to system PSS. Tym samym, to nasza reprezentantka sensacyjnie ale zasłużenie awansowała do półfinału.

Tam zmierzyła się z turniejową „czwórką”, Amerykanką Jackie Galloway. Brązowa medalistka z Rio przystąpiła do tego pojedynku dużo bardziej wypoczęta, gdyż była to jej dopiero pierwsza walka, bowiem w pierwszej rundzie otrzymała wolny los, a ćwierćfinał wygrała walkowerem po wycofaniu się Chinki Lulu Niu. Polka walczyła dzielnie, ale to wicemistrzyni świata tym razem okazała się lepsza, wygrywają 15:8. Przed Kowalczuk został jeszcze pojedynek o brązowy medal, którego stawką, oprócz prestiżu, była też nagroda finansowa wynosząca 5 tys. dolarów do podziału na zawodniczkę i trenera. Przeciwniczką Polki była Turczynka Nafia Kus, która w półfinale postawiła się dominującej w tym sezonie Biance Walkden, przegrywając dopiero w dogrywce. Kus, obecna wicemistrzyni Europy, niestety okazała się wyraźnie lepsza od Kowalczuk, wygrywając 11:3, ale wynik Polki i tak należy zaliczyć do jednego z najlepszych w historii polskiego taekwondo olimpijskiego. Pokazał on, że naszą zawodniczkę stać na pokonanie każdego i w przyszłości powinna dać na ona wiele radości.

Zawody w kat. +67 kg, zgodnie z przewidywaniami, wygrała Brytyjka Bianca Walkden. W kat. -80 kg mężczyzn triumfował Rosjanin Maksim Chramcow. Kolejne rundy Wielkiego Szlema odbędą się 6, 13, 20 i 27 stycznia. W kolejnej odsłonie turnieju udział weźmie Aleksandra Krzemieniecka (-67 kg), która otrzymała od organizatorów dziką kartę.

Fot. Paweł Skraba/AZS

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password