Tenis – US Open: Amerykańska noc sukcesu dla Sloane i Madison!

Ostatnia nocna sesja tegorocznego US Open należała do Amerykanów. Cztery reprezentantki gospodarzy rywalizowały o sobotni wielkoszlemowy finał. Kończące uderzenia przeplatane były błędami. W efekcie jeden set z łącznie pięciu jakie widzieliśmy trzymał w napięciu do końca!

Chwilę po godzinie 19 czasu lokalnego na kort główny Arthura Ashe’a wyszły 37-letnia Venus Williams i trzynaście lat młodsza Sloane Stephens. Amerykanie musieli przed półfinałami singla przeżyć rozgoryczenie, ponieważ uwielbiani i ubóstwiani Bob i Mike Brayan przegrali mecz o finał w deblu. Lepsi niespokrewnieni ze sobą Hiszpanie, Marc i Feliciano Lopezowie 3:6, 6:3, 6:4.

Spektaklu na korcie głównym na Flushing Meadows–Corona Park w czwartkowy wieczór nikt Amerykanom zabrać nie mógł. Choć po dwóch pierwszych setach pojedynku Stephens i Williams wydawało się, że panie chcą go szybko zakończyć. Godzina minęła a wyniki, w jedną stronę 6:1, a w drugą 6:0. Im grały z większą agresją, tym rezultat wskazywał dominatorkę w secie. W pierwszej odsłonie była nią ta młodsza, ale w drugiej próbująca zatrzymać ulotny czas Williams odegrała się. Trzecia odsłona rywalizacji to sinusoida emocji. Najpierw jedna tenisistka miała przewagę, by za chwilę jej koleżanka i tak do stanu 5:5, kiedy to poruszająca się jak gazela po korcie Venus nagle straciła siły. Stephens wypunktowała rywalkę w końcówce i zachowując więcej odporności psychicznej awansowała do pierwszego wielkoszlemowego finału w życiu, wygrywając 6:1, 0:6, 7:5.

Panie opuściły kort i wydawało się, że emocje jakby przygasły. Mimo, że za chwilę Madison Keys i Coco Vandeweghe miały kontynuować amerykańską noc sukcesu. Niestety po pierwszym secie stało się jasne, że cud może tylko przywrócić temperaturę widowiska do stanu początkowego, gdy Williams ze Stephnes wychodziły na kort. Coco przegrała pierwszą partię 1:6, a brutalne ostrze statystki wskazało: Vandeweghe wygrała 1 mecz na 26 w Wielkim Szlemie po przegraniu premierowej odsłony. Paradoksalnie stało się to w tym roku w Nowym Jorku, w I rundzie z rodaczką Alison Riske. Nie powtórzyło się jednak dziś. Keys dryfowała do finału, posyłając kończące uderzenia, nic praktycznie nie psując, a cierpliwa (jak nigdy!) Coco Vandeweghe nie mogła wrzucić wyższego biegu. W międzyczasie jeszcze przy stanie 4:1 Keys zeszła z kortu, bo ból odezwał się w prawej nodze. Gdy wróciła z przerwy medycznej, panie dograły spotkanie. 6:1, 6:2 w niespełna pięć kwadransów, to na pewno rozczarowanie dla jednej, radość dla drugiej, i chyba zaskoczenie dla publiczności. Chwilę po 23 można było opuszczać kort centralny.

Supremacja Amerykanek w grze pojedynczej w US Open ostatni raz miała miejsce w 1981 roku. Teraz ponownie zdominowały rywalizację w otwartych mistrzostwach Stanów Zjednoczonych w tenisie. Na starcie było 128 zawodniczek i 18 Amerykanek. O trzecie zwycięstwo w bezpośrednich spotkaniach zagrają w sobotę o 22:00 czasu polskiego Sloane Stephens i Madison Keys. Do tej pory panie wygrywały ze sobą dwukrotnie. Jedna z nich zostanie nową mistrzynią wielkoszlemową. Kronikarze wskazują rok 2001 jako ostatni, w którym poznaliśmy amerykańską tenisistkę z pierwszym tytułem w Wielkim Szlemie. Wówczas była to Jennifer Capriati.

US Open, półfinały gry pojedynczej

Sloane Stephens (USA) – Venus Williams (USA) [9] 6:1, 0:6, 7:5

Madison Keys (USA) [15] – Coco Vandeweghe (USA) [20] 6:1, 6:2