W nowej rzeczywistości

Niespełna sześć miesięcy temu polscy szczypiorniści byli o włos od finału igrzysk olimpijskich. Dziś walczą z Argentyną o 17. miejsce na świecie. Za rok po raz pierwszy od ponad dekady może ich zabraknąć na mistrzostwach Europy…

fot. zprp.pl

Po zespole Talanta Dujszebajewa nie oczekiwano na tym mundialu zbyt wiele. Eksperci nie dawali nam żadnych szans na powtórzenie wyniku sprzed dwóch lat, wielu już przed turniejem przewidywało, że możemy nie wyjść z grupy. Po cichu liczyliśmy na małą niespodziankę i awans do czołowej „16”, ta jednak – szczególnie w tak wymagającej grupie – nie miała prawa się wydarzyć.

Mecz otwarcia z Norwegią, gdzie do ostatnich minut Biało-czerwoni byli w grze o zwycięstwo, wlał sporo nadziei w nasze serca, ale kolejne spotkania – z Brazylią i Rosją, boleśnie zweryfikowały siłę tego zespołu. Chcielibyśmy pamiętać te dobre momenty, jak wyrównana walka z wielką Francją, jak znakomite interwencje Malchera i Morawskiego, jak przebłyski Daszka, Paczkowskiego, Gębali czy Daćki. Zdecydowanie więcej było jednak tych gorszych chwil, które złożyły się na końcowy rezultat – najgorszy w historii naszych występów na mistrzostwach świata.

Skończyła się złota dekada polskiej piłki ręcznej i to nie ulega żadnej wątpliwości. Reprezentacja, która w 2007 roku przebojem wdarła się na salony światowego handballu sięgając po wicemistrzostwo globu i która w kolejnych latach jeszcze czterokrotnie awansowała do półfinałów wielkich turniejów najzwyczajniej w świecie się wypaliła. Nie ma już Sławka Szmala, nie ma Karola Bieleckiego, nie ma Krzysztofa Lijewskiego, nie ma Bartosza Jureckiego, czyli kwartetu, bez którego przez lata nie wyobrażaliśmy sobie tej drużyny. Nie najciekawiej rysuje się przyszłość w reprezentacji nękanego w ostatnich latach przez kontuzje Mariusza Jurkiewicza, a i 32-letni Michał Jurecki, choć cały czas jeden z najlepszych lewych rozgrywających globu, wiecznie w kadrze grał nie będzie.

Następcy? Niech za odpowiedź posłuży niżej przedstawiona tabela prezentująca wyniki Polaków na juniorskich i młodzieżowych mistrzostwach świata i Europy. Komentarz zbędny.

Rok ME U18 ME U20 MŚ U19 MŚ U21
2016 13. miejsce 8. miejsce
2015 19. miejsce Nie awansowali
2014 8. miejsce Nie awansowali
2013 Nie awansowali Nie awansowali
2012 Nie awansowali 12. miejsce
2011 Nie awansowali Nie awansowali
2010 10. miejsce Nie awansowali
2009 Nie awansowali Nie awansowali
2008 Nie awansowali 12. miejsce

Dobrze jak widać nie jest, ale nie wolno też popadać (choć jest to bardzo popularne po fatalnym mundialu) w skrajny pesymizm. Polska z Jureckim, Jurkiewiczem, Szybą, Syprzakiem i Wyszomirskim to bez wątpienia cały czas szeroka światowa czołówka. Jeszcze przez co najmniej trzy lata drużynę narodową prowadzić będzie jeden z najlepszych trenerów w tej dyscyplinie, a i wśród młodszej części reprezentacji nie brakuje (umiarkowanego, ale jednak) potencjału.

22-letni Adam Morawski póki co w duecie z Piotrem Wyszomirskim, a w dalszej przyszłości już jako lider polskiej bramki, to nasza nadzieja na to, że odejścia Sławka Szmala aż tak nie odczujemy. Jeszcze przed dwoma laty na mundialu w Katarze wyśmiewany i ostro krytykowany Michał Daszek to obecnie skrzydłowy europejskiego formatu, i co najważniejsze – w lipcu skończy dopiero 25 lat. Na tej samej pozycji sporo radości może nam jeszcze przynieść niespełna 20-letni Arkadiusz Moryto, a inny stosunkowo młody duet Kamil Syprzak/Marek Daćko przez co najmniej najbliższe kilka lat powinien zapewniać reprezentacji odpowiednią jakość jeśli chodzi o grę z kołem.

Jednym z najjaśniejszych punktów naszego zespołu na mundialu we Francji był rok młodszy od Daszka Paweł Paczkowski, który w obliczu zakończenia reprezentacyjnej kariery przez Krzysztofa Lijewskiego może odgrywać w najbliższych latach w zespole Talanta Dujszebajewa ważną rolę. Gdzieś tam za rogiem czai się jeszcze Maciek Majdziński. Kontuzjowane kolano wykluczyło lewego rozgrywającego Bergischer z ubiegłorocznych młodzieżowych mistrzostw Europy i mundialu we Francji, o przyszłość 21-letniego wychowanka MMTS Kwidzyń powinniśmy być jednak spokojni.

Niespełna 22-letniemu Tomaszowi Gębale już przypisuje się miano następcy Karola Bieleckiego. Pozycja na boisku, warunki fizyczne i główny atut – atomowy rzut z drugiej linii może i się zgadzają, ale nie oszukujmy się – do poziomu drugiego najlepszego strzelca w historii reprezentacji Polski bardzo trudno będzie Tomkowi dorównać (sam Bielecki w wieku 22 lat był już szóstym strzelcem Ligi Mistrzów). Talentu lewemu rozgrywającego Wisły Płock nikt jednak nie odmawia i jeśli wszystko pójdzie w odpowiednim kierunku – będziemy mieć z tego zawodnika jeszcze mnóstwo pociechy!

fot. zprp.pl

Odejścia Marcina Lijewskiego, Mariusza Jurasika, Tomasza Tłuczyńskiego, Artura Siódmiaka czy Bartka Jaszki były dla reprezentacji ciosami, ale takimi, po których Biało-czerwoni podnosili się i wracali silniejsi. Chcielibyśmy, aby podobnie było i tym razem. Trzeba jednak podejść do sprawy realistycznie i powiedzieć sobie wprost – tak nie będzie. Nie będzie w ciągu najbliższej dekady trzech medali mistrzostw świata, nie będzie półfinałów mistrzostw Europy i igrzysk olimpijskich, nie będzie prawdopodobnie pięknych zwycięstw nad Francuzami, Duńczykami, Chorwatami czy Hiszpanami.

Złote pokolenie naszej piłki ręcznej odchodzi a nam nie pozostaje nic innego jak po prostu się z tym faktem pogodzić. Następców na poziomie Szmala, Lijewskiego, Bieleckiego czy braci Jureckich póki co brakuje, toteż trudno się spodziewać walki o najwyższe lokaty na każdej wielkiej imprezie, tak jak nas do tego zespoły Bogdana Wenty, Michaela Bieglera i Talanta Dujszebajewa przyzwyczaiły. Nie można też jednak po pierwszym turnieju „nowej” reprezentacji skreślać. Jeśli ktoś zapomniał, służymy pomocą: to były pierwsze wspólne mecze tych chłopaków, dla jedenastu z nich to pierwsza duża impreza, Polacy mieli też trzecią najniższą średnią wieku na tych mistrzostwach – 25,1.

Na ten moment celem nadrzędnym jest odrobienie strat w eliminacjach Euro 2018, które może okazać się kluczowe w kontekście najbliższej przyszłości tej drużyny. Co będzie dalej? Czas pokaże. Czas, którego ta drużyna potrzebuje, aby chociaż w minimalnym stopniu nawiązać do sukcesów poprzedników. Tego też zarówno im, jak i sobie życzymy.

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password