,,Wiem, że stać mnie na dalekie rzucanie”- rozmowa z Igorem Janikiem

Polscy lekkoatleci przygotowują się do najważniejszych startów w sezonie olimpijskim. O kwalifikacje na Igrzyska w Londynie powalczy niedługo najlepszy polski oszczepnik – Igor Janik. Polak obecnie przebywa na zgrupowaniu w Portugalii. Specjalnie dla naszego portalu, zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Zapraszamy do zapoznania się z poniższą rozmową.

igor_janik_1Igrzyska24: Witam serdecznie! Panie Igorze, jak rozpoczęło się Pana zamiłowanie do uprawiana rzutu oszczepem? Czy ktoś polecił Panu trenowanie tej dyscypliny?

I.J.: Witam. Śmiało mogę powiedzieć, że rzut oszczepem to tradycja rodzinna. Mój tata Bogdan, który aktualnie jest moim trenerem za młodu także trenował tę konkurencję rzutową. Dzięki niemu stawiałem swoje pierwsze kroki z oszczepem. Co prawda na początku była to zabawa w rzuty piłeczką palantową, a później w oszczep 400gr, 600gr, 700gr i właściwą „osiemsetkę”. Nigdy nie byłem zmuszany do wyboru właśnie tej dyscypliny sportowej. Początkowo bardzo dużo grałem w koszykówkę, ale z czasem bardzo spodobało mi się rzucanie oszczepm i tak już zostało.

Igrzyska24: W 2007 roku zajął Pan 7. miejsce na Mistrzostwach Świata w Osace. Wówczas w finale poprawił Pan swój rekord życiowy. Dlaczego w późniejszych startach nie udało się nawiązać do tego rezultatu? Czego zabrakło na ostatnich Mistrzostwach Świata w Daegu?

I.J.: Zgadza się. Sezon 2007 był dla mnie bardzo udany. Rok później poprawiłem swoją życiówkę, która aktualnie wynosi 84,76m. W przeciągu ostatnich kilku lat wielokrotnie rzucałem powyżej 80m. Czego zabrakło? Po części zdrowia. Rzut oszczepem jest specyficzną konkurencją, w której występuje dużo różnych przeciążeń. Bez stałej opieki ze strony fizjoterapeuty ciężko jest być w 100% zdrowym. Ja niestety mam do niej bardzo ograniczony dostęp. Wiem, że stać mnie na naprawdę dalekie rzucanie. Mam nadzieję, że w końcu takie nastąpi w moim wykonaniu.

Główną przyczyną takiego, a nie innego wyniku w Daegu były właśnie wcześniej wspomniane problemy zdrowotne. Częściowo brak szczęścia. Wynik z eliminacji (80,85m) dawał mi 13. lokatę w eliminacjach. Byłem pierwszym zawodnikiem nie wchodzącym do finału. W Osace w 2007 rzucając 80.60m plasowałem się na 9. miejscu w eliminacjach…

Igrzyska24: W styczniu 2012 roku przeszedł Pan zabieg artroskopii kolana. Jak obecnie wyglądają Pańskie przygotowania do sezonu letniego?

I.J.: Tak, w dniu urodzin miałem zabieg artroskopii. Śmiałem się, że na urodziny „dostaję zdrowie”. Kolano zostało wyczyszczone i po kilku tygodniach w końcu odczułem ulgę. Fakt, że czasami są pewne pozabiegowe odczucia, ale są to chwilowe stany, które momentalnie przechodzą. Tuż po zabiegu byłem zmuszony do „wypuszczenia” treningu. Jak kolano doszło do pełnej użyteczności zacząłem je stopniowo obciążać. Teraz robię praktycznie wszystko to, co zazwyczaj podczas treningów. Nie skupiam się, nie zastanawiam nad tym, że miałem cokolwiek robione. Wykonuję treningi z pełnym zaangażowaniem, bez większego skupiania się na kolanie. Jest zdrowe i niech takie pozostanie.

Igrzyska24: Rozumiem, że kalendarz Pańskich startów jest już znany. Kiedy po raz pierwszy stanie Pan do rywalizacji o wypełnienie minimum olimpijskiego?

I.J.: Najprawdopodobniej sezon będę zaczynał w połowie maja startem w Korei Południowej w miejscowości Daegu. Bardzo lubię tam startować. Jak wszytsko dobrze się ułoży, następny start będę miał na Diamentowej Lidze w Szanghaju. Kolejne starty będą planowane na bieżąco.

Igrzyska24: Jak zamierza Pan przepracować okres przygotowawczy do Igrzysk w Londynie? Skupi się Pan na treningu, czy raczej wybierze Pan starty w zawodach jako optymalną formę przygotowań do Londynu?

I.J.: Są różne metody dochodzenia do formy. Ja jestem zwolennikiem mocnej pracy na treningach w okresie przygotowawczym. Przed samym sezonem i w sezonie startowym „przerobienie” typowej siły zimowej w jak najwiekszą moc i szybkość. Do tego dochodzi ciągłe szlifowanie techniki. Wówczas można startować, ale nie za często. Zależy mi na szybkim zdobyciu kwalifikacji na IO w Londynie i późniejsze spokojne trenowanie i nie za częste startowanie w celu potwierdzenia swojej dyspozycji.

Igrzyska24: Pod koniec czerwca odbędą się Mistrzostwa Europy w Helsinkach? Podjął już Pan decyzję odnośnie startu na tej imprezie?

I.J: Tak. Będę chciał startować na Mistrzostwach Europy w Helsinkach po wcześniejszej kwalifikacji. Uważam, że jest to doskonałe „przetarcie” przed IO w Londynie.

Igrzyska24: Jak wspomina Pan swój debiut na Igrzyskach w Pekinie?

I.J.: Debiut na Igrzyskach w Pekinie wspominam jako pewien niedosyt. Miałem strasznego pecha z pogodą. Pewne problemy sprzętowe (zwłaszcza z kolcami oszczepniczymi) dodatkowo wpłynęły na moją lokatę, 15. Przyznam, że liczyłem wtedy na dużo wiecej, ale wówczas się nie udało. Teraz mam możliwość poprawienia się. Mam zamiar wykorzystać tę szansę.

Igrzyska24: Czy coś zmieniło się w Pańskim treningu w ostatnim czasie?

I.J: Zmieniło się całkiem dużo. Wspólnie z tatą i trenerem kadrowym Mirosławem Szybowskim na bieżąco wyciągamy wnioski po każdym sezonie. Wprowadzamy pewne modyfikacje i nowości. Trening nie może być monotonny. Ma bodźcowa jak najlepiej. Staramy się zbudować tak plan treningowy, by w samym sezonie startowym praca wykonana w okresie przygotowawczym „oddała” jak najlepiej w sezonie startowym. Wiemy nad czym muszę popracować, co jest wystarczająco dobre, a co naprawdę słabe i staramy się to polepszyć. Sezon będzie naszym rozliczeniem.

Igrzyska24: Według Pana, jaki wynik w Londynie może dać medal? Czy wierzy Pan, że zdoła włączyć się w walkę o miejsce na podium?

I.J.: Wydaje mi się, że medal będzie w granicach 85m. Wierzę jak najbardziej, że jestem w stanie włączyć się w walkę o miejsce na podium. Jeśli bym w to nie wierzył, nie byłoby sensu trenować i jechać do Londynu.

Igrzyska24: Rekord Polski Dariusza Trafasa wynosi 86,77 metrów. Czy jest Pan przygotowany na takie rzuty?

I.J.: Oficjalny rekord Darka to faktycznie 86,77m, ale nie zapominajmy, że jego rekord życiowy to 87,17m. Czy jestem gotowy? Tak. Żeby się tak stało musi się zgrać kilka elementów w jedną całość. W dużym stopniu dalekie loty zależą od przygotowania technicznego. Wierzę, że przy właściwym ustawieniu technicznym i przygotowaniu motorycznym jestem w stanie posłać oszczep na zbliżone odległości, które są już naprawdę znaczące.

Igrzyska24: Dziękuję serdecznie za rozmowę. Życzę sukcesów w nadchodzącym sezonie letnim.

I.J.: Dziękuje bardzo. Pozdrawiam serdecznie.