WTA Championships: Niespodzianka była, ale nie w meczu Radwańskiej.

WTA ChampionshipsDrugi dzień WTA Championships przyniósł niemałą niespodziankę. Niestety nie było to zwycięstwo Agnieszki Radwańskiej nad Sereną Williams, a Jeleny Janković nad Wiktorią Azarenką. Polka standardowo nie zagroziła dużo mocniejszej Amerykance. W swoim pierwszym meczu Na Li uporała się z Sarą Errani.

Na Li (Chiny) – Sara Errani (Włochy) 6:3 7:6

Dla Na Li układ gier w tegorocznym Turnieju Mistrzyń nie mógł być lepszy. Chinka w swoim pierwszym meczu za przeciwniczkę miała Sarę Errani, która dzień wcześniej walczyła z Wiktorią Azarenką i kontuzją łydki. Włoszka wyszła na kort oklejona charakterystycznymi taśmami, ale niewiele one dały. Przez cały mecz to Li była strona przeważającą i powinna to spotkanie wygrać dużo szybciej. Kilka niepotrzebnych błędów z jej strony dało Errani szanse na „zaczepienie się”, ale ból w nogach był zbyt uciążliwy. Włoszka nie była w stanie biegać w swoim stylu do każdej piłki, toteż tego meczu wygrać nie mogła.

Jelena Janković (Serbia) – Wiktoria Azarenka (Białoruś) 6:4 6:3

Pierwsza duża niespodzianka WTA Championships. Jelena Janković jako jedna z ostatnich zakwalifikowała się do turnieju, a może stać się jego czarnym koniem. Serbka powróciła do kapitalnej formy sprzed lat – fantastyczna obrona, niesamowita precyzja i brak niewymuszonych błędów. To wystarczyło na faworyzowaną Azarenkę, która w kolejnym meczu najprawdopodobniej zagra o być albo nie być w Stambule. Białorusinka zmierzy się z Chinką Na Li, także już mającą zwycięstwo nad Sarą Errani.

Serena Williams (USA) – Agnieszka Radwańska (Polska) 6:2 6:4

Klasyczne spotkanie Williams – Radwańska. Amerykanka za mocna, Polka bezradna. Kilka ładnych akcji ze strony naszej tenisistki, po których Serena biła brawo i tyle. Standardowy pogrom. Kilka półek wyżej. Isia do awansu z grupy potrzebuje cudu.