Zamieszanie przedwyborcze w Australii z MKOl-em w tle

6 maja odbędzie się Walne Zgromadzenie Australijskiego Komitetu Olimpijskiego. Głównym jego punktem, który budzi olbrzymie emocje nie tylko na Antypodach, będzie wybór prezydenta.

O reelekcję ubiega się John Coates, kontrkandydatem jest Danielle Roche, członkini drużyny, która wywalczyła złoto olimpijskie w hokeju na trawie w Atlancie w 1996 roku. Wybory mają jednak swoje tło w międzynarodowej „polityce sportowej” – w przypadku przegranej Coates utraci członkostwo w MKOl (na członka Komitetu został wybrany jako prezydent Australijskiego Komitetu Olimpijskiego), a co za tym idzie stanowisko wiceprezydenta tej organizacji.

Pomysł na zachowanie jednego z decydujących głosów w MKOl miała szefowa krajowej federacji hokeja na trawie, wspierającej swoją dawną zawodniczkę, Melanie Woosnam. Zgłosiła ona do agendy Walnego Zgromadzenia głosowanie nad wprowadzeniem do statutu funkcji honorowego prezydenta, które w przypadku porażki miałby objąć Coates, dzięki czemu nadal pełniłby jakąś funkcję w krajowym komitecie, co miałoby go uchronić od ustania członkostwa w MKOl. Z prośbą o rozwianie pojawiających się wątpliwości Coates zgłosił się drogą mailową do Christophe’a De Keppera – dyrektora generalnego MKOl. Ten faktycznie wątpliwości rozwiał, ale na niekorzyść Australijczyka – tylko reelekcja pozwoli mu zachować miejsce w MKOl.

Stanowisko wiceprezydenta będzie o tyle istotne w ciągu najbliższych miesięcy, że da prawo głosu podczas spotkania Komitetu Wykonawczego MKOl, na którym zadecyduje się kwestia konkurencji wchodzących w skład programu igrzysk olimpijskich w Tokio. Australijczycy z pewnością chcą zachować głos w tak istotnej sprawie i móc wybrać te konkurencje, w których mieliby większe szanse na zdobycie medali (jak np. madison w kolarstwie torowym).