„Zrobię wszystko, aby ten medal zdobyć” – wywiad ze Zbigniewem Bródką

Ogień i woda – no, może nieco zamrożona, w postaci lodu. Te dwa tak różne żywioły, czasami się ze sobą łączą. Doskonale zgrywają się choćby w osobie naszego Mistrza Olimpijskiego – Zbigniewa Bródki. O straży pożarnej, wielkich emocjach w Soczi oraz przyszłych Mistrzostwach Świata opowiedział on w rozmowie z Dawidem Brilowskim.

Dawid Brilowski: Na swoim stroju nosi Pan znak straży pożarnej. A zatem bardziej strażak czy łyżwiarz?

Zbigniew Bródka: Ciężkie pytanie, ciężka odpowiedź. I strażak i łyżwiarz. Ogień i woda.

DB: W 2011 został Pan odznaczony, jako najlepszy strażak w województwie łódzkim, za osiągnięcia sportowe.

Zbigniew Bródka: Dokładnie. Często startujemy tutaj w zawodach sportowych czy też pożarniczych. Miałem przyjemność mieć rekord województwa na dystansie 1000 metrów w biegu. Wygrałem też kilkukrotnie w 2011 czy 2012 roku, a także w tym roku na tym dystansie. Jako drużyna zdobyliśmy też srebrny medal w biegu sztafetowym. Aktywność sportowa łączy się z zawodem strażaków. To jest nieodzownie połączone. Niosąc pomoc jako strażak, muszę być sprawny sportowo. Także łączymy to w jak najlepszy sposób. Staram się motywować kolegów do tej aktywności, tym bardziej jako złoty medalista olimpijski. Myślę, że jest to dla nich duża motywacja.

DB: Wróćmy do przeszłości. Na półtorej roku przed igrzyskami w Soczi wygrał Pan klasyfikację generalną Pucharu Świata na dystansie 1500 metrów. Był też brązowy medal Mistrzostw Europy. Sukcesy spore, ale czy na tyle, aby już wtedy wierzyć, że na igrzyskach będzie złoto?

Zbigniew Bródka: Kiedy wygrywa się klasyfikację generalną na rok przed igrzyskami – i to zdecydowanie, bo wygrałem ją przewagą ponad stu punktów i stałem pięć razy na podium – nie można nie wierzyć w sukces. Także to było realne, aby zdobyć medal na igrzyskach olimpijskich. Miałem świadomość, że chętnych do medalu będzie kilkunastu. Będzie się liczyła dyspozycja dnia, tego jak jesteśmy przygotowani, jak zostaniemy rozlosowani. Ale wiedziałem, że jestem dobrze przygotowany i gotowy na ten sukces.

DB: Muszę zapytać jeszcze o ten moment z Soczi. Ten, gdy wszyscy mdleliśmy przed telewizorami. Pan już czeka, na metę wpada Koen Verweij. Czas ten sam. Co Pan wtedy czuł? Niepewność czy już radość z medalu?

Zbigniew Bródka: Ja już byłem zadowolony, że zdobyłem medal. Oczywiście, do samego końca liczyłem na złoto i wierzyłem, że to złoto będzie. Nawet wtedy, gdy na tablicy pojawił się ten sam czas. Podobna sytuacja miała miejsce bodaj trzy dni wcześniej, na dystansie 500 metrów. Może to dziwnie zabrzmi, ale po prostu liczyłem na to, że to ja wygrałem. W takich chwilach trzeba do końca wierzyć.

DB: Po igrzyskach w Soczi padło wiele obietnic, między innymi ze strony ministerstwa, na temat wybudowania krytego toru. Teraz ten tor powstaje, ale nie w Warszawie, a w Tomaszowie Mazowieckim. Czy to ma dla Was jakieś znaczenie?

Zbigniew Bródka: Ja uważam, że dużym sukcesem jest to, że ta hala w końcu powstaje. Rzeczywiście było dużo obietnic. Hala miała wybudować się w ciągu roku. Minęły trzy lata, a ona dopiero zaczyna się budować. Liczymy na szybkie ukończenie i naprawdę jestem szczęśliwy, że taka hala w końcu w Polsce powstaje. Że łyżwiarstwo szybkie będzie miało przyszłość. Bo niestety te obiekty, które dotychczas mamy nie są na najwyższym poziomie. A żeby tę dyscyplinę zacząć traktować jako medalodajną, muszą być hale lodowe. Cieszę się, że będzie ta pierwsza, a za nią – miejmy nadzieję – będą kolejne.

DB: Hala się buduje, ale nie wiadomo jeszcze na ile będziecie mogli na niej ćwiczyć przed kwalifikacjami olimpijskimi. A te rozpoczną się już za rok. Jakie macie nadzieje i cele z nimi związane i czy już myślicie o tych kwalifikacjach? Wcześniej są przecież Mistrzostwa Świata, a jak Pan mówił, ten medal MŚ interesuje Pana w dużym stopniu. Bardziej, niż ewentualnie powtórzenie złota olimpijskiego?

Zbigniew Bródka: Na pewno chcę się dobrze przygotować do tych Mistrzostw Świata. Jestem pewien, że zrobię wszystko, aby ten medal zdobyć. Czy mi się to uda? Nie wiem – zobaczymy. Ja jestem przekonany, że wykonałem maksymalnie dużo pracy, ile się dało. Na olimpijskie kwalifikacje na pewno będziemy przygotowywać się w Polsce i mam nadzieję, że już od września co najmniej. Będzie to dla mnie ważne, ponieważ w ten sposób więcej czasu będę mógł spędzić w domu. Szczególnie, że bardzo mało czasu spędzam z rodziną. Byłby to dodatkowy bodziec w przygotowaniach, dla mnie bardzo motywujący.

DB: Mistrzostwa Świata mocno łączą się z igrzyskami olimpijskimi. Pojedziecie bowiem również w Korei. Ba! Na tej samej hali. A zatem Mistrzostwa Świata są głównym punktem tego sezonu? Puchar Świata idzie na bok, czy jednak walka na kilka frontów?

Zbigniew Bródka: W tym momencie myślę tylko i wyłącznie o Mistrzostwach Świata. Słabszy początek w Pucharze Świat, spycha tę myśl walki o klasyfikację generalną na drugi tor. Najważniejsze są Mistrzostwa Świata, to z nich jesteśmy rozliczani. Podchodzę do tego tak, że złoty medal Pucharu Świata już zdobyłem, medalu Mistrzostw Świata jeszcze nie…

DB: Czyli najpierw medal Mistrzostw Świata, a później walka o powtórzenie sukcesu na IO?

Zbigniew Bródka: Medal Mistrzostw Świata byłby dużym sukcesem. Nie będzie to łatwe, ale zrobię wszystko, aby się dobrze do tych zawodów przygotować. Ale gdzieś w głowie najważniejsze są dla mnie przyszłoroczne igrzyska.

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password